Ślub był, a dzieci nieślubne. Nietypowa sytuacja w wywodzie przodków.

Intrygującą tajemnicą było pochodzenie Ewy mojej 5xprabaki po mieczu. Nieścisłości pojawiły się w aktach urodzeń dotyczących jej potomków. Raz podawano informację o jej nieślubnym pochodzeniu, a innym razem dane jej rodziców. Dotarcie do aktu urodzenia antenatki zajęło sporo czasu, ale częściowo wyjaśniło tajemnicę oraz przyniosło nowe pytania.

Kim była Ewa?


W 1822 roku w Starej Jastrząbce związek małżeński zawierają moi 5xpradziadkowie Józef Starzec i Ewa. W rubryce dotyczące panny młodej zamieszkałej w domu nr 221 zanotowano: Eva de Drwalska ill. thori mater de Jamroch. Poniżej dopisek: Za rodzicielskim pozwoleniem ten związek małżeński zawarty. x Jędrzej Starzec x Jan Dusz x Laur. Pyż. Świadkami byli rolnicy: Michał Starzec i Michał Podlaszcz. 
Pierwszą nietypowym zapisem w tym akcie małżeństwa jest informacja, że Ewa nosi inne nazwisko niż jej matka, a przecież jest nieślubnym dzieckiem. Na uwagę zwraca też pozwolenie na ślub podpisane znakiem krzyża przez trzech mężczyzn. Pierwszy to zapewne ojciec pana młodego, gdyż Józef był synem Andrzeja (Jędrzeja) Starzec i Barbary z domu Makuch.  Jan Dusz i Wawrzyniec Pyż występują zatem w imieniu panny młodej. 
Następnie w księgach metrykalnych zanotowano metryki urodzenia dzieci Józefa i Ewy małżonków Starzec: Jadwiga (*1824 +1825), Maciej (*1826 +1832), Wincenty (*1828), Jadwiga (*1831 +1833), Marianna (*+1834), Michał (*1835 +1836), Kazimierz (*1837 +1849) oraz Andrzej (*1844). Akty metrykalne jako rodziców Ewy podają:
1. Regina Drwalka i Adam Jamroch,
2. Drwalka Regina (illegitimi thori),
3. Bartłomiej Para i Jadwiga,
4. Regina Drwalka,
5. Bartłomiej Para i Jadwiga Wielgus.
Z takim zestawem potencjalnych rodziców przystąpiłam do poszukiwań aktu urodzenia Ewy spisanego ok. 1801 roku. W parafii w Starej Jastrząbce nie zapisano takiego aktu w księgach metrykalnych. W parafii była para Bartłomiej Para i Jadwiga z domu Wielgus, ale ich najmłodsze dziecko przyszło na świat w 1794 roku. Dodatkowo w 1807 roku urodził się i zmarł po 7 dniach Bartłomiej nieślubny syn Reginy Jamroch.
Rozpoczęłam poszukiwania metryk w sąsiednich parafiach: Róża, Zassów itd.. Wspomagana przez znajomego genealoga odnalazłam poszukiwany akt w Jaźwinach, parafii Czarna (tarnowska). 15 grudnia 1800 roku urodziła się Ewa nieślubna córka Reginy Drwalki. Sytuacja byłaby całkiem jasna, gdyby nie fakt, że Regina miała w tym czasie męża.

Regina Drwal z domu Jamroch (Jamrog)


W 1794 roku w Jaźwinach związek małżeński zawierają 23-letni kawaler Sebastian Drwal i 21-letnia panna Regina Jamrogowna. Świadkami są: Tomasz Bieniek i Wawrzyniec Jamrog. Początkiem 1796 roku rodzi się ich córka Barbara. Na Barbarę Drwalówną natrafiłam w parafii w Starej Jastrząbce, gdyż tam rodzą się jej dwie córki: Salomea (*1826) oraz Marianna (*1828). Drugim dzieckiem Reginy jest moja antenatka Ewa. Kolejno ok. 1805 roku rodzi się Adam. Nie odnalazłam jego aktu urodzenia, ale w 1846 roku w Starej Jastrząbce Adam syn Sebastiana Drwal i Reginy Jamroch zagrodnik zawiera  pierwszy związek małżeński z Marianną Pyz wdową po Wawrzyńcu Pyz (dop. z domu Mietlak). W Starej Jastrząbce rodzą się ich dzieci: Katarzyna (*1849), Marianna (*1851), Małgorzata (*1856), Helena (*1858) oraz Marcin (*1860). Czwartym dzieckiem Reginy jest nieślubny syn Bartłomiej, który zmarł w 7 dniu życia w Starej Jastrząbce w 1807 roku. Następne dziecko rodzi się w Jaźwinach w 1809 roku. Jest to Antoni syn Sebastiana Drwal i Reginy Jamroch. Antoni w 1838 roku w Starej Jastrząbce zawiera związek małżeński z Marianną z domu Pozdał. Tam też rodzą się ich dzieci: Walenty (*1840), Piotr (*1842) i Józef (*1844). Kolejne dzieci Reginy są również jej męża. W 1813 roku rodzi się Tekla, a w 1816 roku Katarzyna (oo Jan Dupczak). Regina Drwalka zmarła w Starej Jastrząbce w wieku 60 lat w 1833 roku. 9 tygodni później Sebastian Drwal zawiera kolejny związek małżeński z wdową Anną Niemcową. Świadkami są: Wawrzyniec Pyz i Michał Starzec. Sebastian Drwal zmarł w 1841 roku w wieku 80 lat. Co ciekawe w 1833 roku podczas zawarcia drugiego związku małżeńskiego ma 56 lat, czyli w ciągu 8 lat "postarzał się" o 24 lata. Często obserwujemy takie zapisy w metrykach, nie jest to więc nic dziwnego. Wróćmy jednak do meritum sprawy.

Co z nieślubnymi dziećmi Reginy Drwalki?


Prawdziwie ciekawą sprawą jest naprzemienne ojcostwo Sebastiana. Podczas trwania związku z jego żony urodziło się co najmniej (mogłam nie odnaleźć wszystkich) siedmioro dzieci, a dwoje z nich było dziećmi, które nie uznano za pochodzące z związku małżeńskiego. Rzecz działa się w Galicji, a więc metryki spisywane w parafiach były zarazem aktami stanu cywilnego. Od 1798 roku obowiązywał wydany w Wiedniu kodeks: Ustawy Cywilne dla Galicyi Zachodniey (w Galicji Wschodniej wszedł w życie miesiąc później), a w 1810 po nowelizacji Kodeks Cywilny Austriacki (Das Allgemeine Bürgerliche Gesetzbuch). Przytaczając fragmenty pierwszego z nich dowiadujemy się, że:

art. 134
ani cudzołoztwo przez matkę popełnione, ani iey twierdzenie, iz iey dziecię nie iest łoża prawego, nie mogą onemuż uwłaczać praw urodzenia prawego: lecz ieżli mąż twierdzi, iż dziecię z żony iego zrodzone nie iest jego zaczym dowodzić powinien naturalney niemożności nastąpionego od siebie spłodzenia.
art. 150
Wpisanie oycowskiego imienia w księdze chrztów, czyli księdze rodzących się, na podanie matki nastąpione zupełnego dowodu nie czyni, ieżeli zezwolenie oyca przez świadectwo od parocha o oyca chrzestnego, tudzież przez potwierdzenie od tychże przydane, iż im oyciec z osoby dobrze iest znany, złączone nie iest.

Oba zacytowane fragmenty wydają mi się istotne do tej sprawy. Jasno wynika z nich, że jeśli nawet doszło do cudzołóstwa nie wykluczało to ojcostwa Sebastiana. Mężczyzna musiał być niezdolny do spłodzenia dwójki dzieci, które zapisano jako nieślubne. Cóż to dokładnie znaczy wyjaśniały poprawki do artykułu: niemożności spłodzenia z faktu fizycznych dolegliwości mężczyzny uniemożliwiających w danym czasie poczęcie czy w ogóle podjęcie współżycia albo z faktu przebywania tegoż z dala od żony. Pierwszą przyczynę możemy skreślić, gdyż Sebastian przyznał się do wcześniej i później spłodzonych dzieci. Musiał zatem być nieobecny w domu w czasie marzec-listopad 1800 roku oraz grudzień 1806-sierpień 1807 roku. Koniec XVIII wieku i początek XIX wieku jest czasem licznych starć z wojskami austriackimi. Możliwe jest, że Sebastian zasilił szeregi armii powstańczej lub unikał poboru do wojska austriackiego, stąd okresy nieobecności w domu. Mężczyzna mógł być w tym czasie w szpitalu/przytułku, więzieniu lub zostać wysłany do pracy w innym oddalonym folwarku. 
Powyższe przypuszczenia dotyczą powodów dla których Sebastian Drwal nie mógł być ojcem dwójki dzieci swojej małżonki. Jednak to on sam musiał zaprzeczyć ojcostwu. W metrykach zdarzają się akty, gdzie pleban wpisuje ojca dziecka z zaznaczeniem "od 6 lat na wojnie" itp. Jako urzędnik postępuje właściwie, gdyż mąż kobiety nie zaprzeczył ojcostwu. Po powrocie z wojny przedstawiając stosowny dokument ksiądz na prośbę mężczyzny musiałby zapewne akt skorygować. Tutaj doszło do nadgorliwości, gdyż kobiecie zamężnej urzędnik (ksiądz) nie miał prawa wpisać nieślubnych dzieci. Brak adnotacji o powodzie takiego zapisu, nie mogę więc poznać powodu takiego rozwiązania sytuacji.
Jak więc zapisać taką informację w drzewie genealogicznym? Ja zapisałam, że Ewa jest nieślubną córką Reginy Drwal z domu Jamroch (Jamrog) z adnotacją o małżeństwie i pozostałych dzieciach matki oraz informacją o ojczymie Sebastianie Drwal. Może jest to nieprawidłowy opis sprawy, ale skoro były wątpliwości co do ojcostwa Sebastiana Drwala, to wpisanie go jako ojca Ewy byłoby być może błędem.
A Wy co myślicie o całej sprawie? Może napotkaliście podobne przykłady w księgach metrykalnych? Zachęcam do dyskusji :)

Czwarte podsumowanie końcoworoczne

Mamy już 2020 rok, czas podsumować moje postępy genealogiczne w minionym 2019 roku. Był to mniej intensywny rok badań nad historią mojej rodziny niż rok 2018. Wiele z noworocznych postanowień udało mi się dotrzymać, nie zabrakło też miejsca na nieplanowane kwerendy. Mój wywód przodków powiększył się o kilkadziesiąt osób, otrzymałam wiele pięknych zdjęć, nawiązałam kilka nowych kontaktów ze wspaniałymi Genealogami. Działo się dużo, choć na blogu znacznie mniej. Ale po kolei.

Genealogiczne postanowienia noworoczne 


Na rok 2019 założyłam sobie kilka postanowień genealogicznych. Przede wszystkim był to rok, w którym otrzymałam kilkanaście wyników kwerend z IPN. Kwerendy nie przyniosły nowych dla mnie informacji, nie dla wszystkich złożonych wniosków o kwerendę były jakieś dane wśród dokumentacji IPNu. Najciekawsze dla mnie były paszporty ze zdjęciami z czasów PRL. O doświadczeniach z archiwami IPN z pewnością napiszę odrębny artykuł.
Udało mi się wykonać zdjęcia wszystkich interesujących mnie inwentarzy ze zbiorów AP oddział Wawel. Najstarszy inwentarz pochodzi z 1618 roku i dotyczy klucza wiewióreckiego, a najmłodszy z Hrabstwa Tarnowskiego z 1798 roku. Daty te nie są przypadkowe, gdyż obecnie swoje badania nad historią rodziny koncentruję na XVII i XVIII wieku. 
Z księgami metrykalnymi w tym roku niewiele spędziłam czasu. Początkiem 2019 roku ukończyłam badania nad księgami parafii Skrzyszów, o czym mogliście poczytać tutaj oraz księgami parafii Łęki Górne. Częściowo przeglądnęłam księgi parafii Tarnów-Katedra, na przyszły rok pozostawiając księgi z XVI i XVII wieku tejże fary. Udało mi się przejrzeć część planowanych dokumentów nie metrykalnych zgromadzonych w Archiwum Diecezjalnym w Tarnowie. Szukałam informacji o procesie o czary z 1756 roku, alegatach z parafii w Straszęcinie, dyspensach od stopnia pokrewieństwa oraz dokumentach dotyczących konkretnych plebani. Ogólnie moje badania genealogiczne zaczynają wykraczać poza źródła metrykalne i opierać się na dostępnych (mniej i bardziej) informacjach nie metrykalnych. Genealogia mojej rodziny staje się dzięki temu bogatsza i bardziej interesująca dla odbiorcy, czyli mojej rodziny i krewnych.

Mniej planowane odkrycia i przedsięwzięcia w 2019 roku


Nieplanowane na pewno było przeglądanie zbiorów ZBoWiDu oraz zgłębianie tematu niemieckich list narodowościowych i dokumentacji dotyczącej tego tematu. Przyczynkiem do podjęcia tematu było znalezienie w 2018 roku nazwisk wszystkich moich pradziadków na listach dotyczących osób, które były "podejrzane" o niemieckie korzenie i w związku z tym "zachęcane" do podpisania volkslist różnych kategorii (przeważnie 2 kategorii). Wydawało mi się to mocno naciągane, gdyż nazwiska większości moich pradziadków wyglądają na typowe polskie nazwiska. Szybko zrozumiałam, że dość szeroko pojmowano temat nazwisk mających znamiona niemieckich korzeni. Drążyłam więc kolejne dokumenty dotyczące zagadnienia, aby sprawdzić, czy ktoś z moich przodków podpisał taką listę. Z zgromadzonych dokumentów wynika, że rodzeństwo lub kuzyni w nielicznych przypadkach podpisywali volkslisty, starałam się więc zrozumieć ich motywację i poznać przyczyny ich decyzji. Częściowo opisałam temat w poście dotyczącym sygnatur SOT V i SOT PL.
Kolejny wątek również ciągnął się od 2018 roku, kiedy to odnalazłam metrykę zgonu Teresy (Nie)wodzickiej 1 v. Nieduszyńskiej 2 v. Welsing. Metryka ta rzuciła nowe światło na moją linię rodziny Welsing oraz ostatecznie potwierdziła, że nie mogła być ona matką mojej 4xprababki Marianny Welsing 1 v. Pilas 2 v. Saratowicz. W Genetece pojawiły się także nowe indeksy dotyczące tej rodziny m. in. z Padwi Narodowej oraz Mielca, co ruszyło trochę moje badania do przodu. Rozpoczęłam też przeglądanie metryk niemieckich, co doprowadziło mnie do XVII-wiecznej Italii! Odkryłam przodka, który był budowniczym z Włoch. Przybył on po wojnie o Palatyn do Sulzheim w Nadrenii-Palatynie. W tym okresie w mieście powstał kościół oraz budynki miejskie wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Więcej o antenacie z Włoch i tej linii przodków napiszę w jednym z kolejnych artykułów. Zleciłam także kwerendę do Archiwum Diecezjalnego w Moguncji, niestety archiwum nie posiada dokumentów dotyczących dyspens od stopnia pokrewieństwa z interesujących mnie lat. Co zaskakujące odpowiedź od archiwum otrzymałam bardzo szybko, bo po niecałym tygodniu.
Udało mi się powiększyć nieco liczbę antenatów. Dzisiaj mój wywód przodków ma ponad 450 osób. Większość dopisanych przodków pochodzi z parafii Skrzyszów, Łęki Górne, Tarnów oraz Sulzheim.
Korzystając ze skanów dostępnych na stronie AP w Przemyślu przeglądnęłam notariat z Pilzna. Wzbogacił on moje poszukiwania w wiele nowych informacji. Polecam przeglądnięcie tych ksiąg osobom zajmujących się genealogią z okolic Tarnowa.
W czerwcu wzięłam udział w 1 Środkowoeuropejskim Spotkaniu Genealogicznym w Warszawie. Tematy konferencji, które w szczególności mnie interesowały dotyczyły źródeł do niemieckiej genealogii. Byłam ciekawa czym różni się budowanie drzewa w naszych krajach i na jakich źródłach nie metrykalnych opierają się niemieccy genealodzy. Przy okazji poznałam innych pasjonatów genealogii oraz kolejny raz spotkałam znajome mi już twarze. Końcem roku wzięłam udział w Krakowskiej Konferencji Genealogicznej. Takie spotkania zawsze dają możliwość wymiany informacji oraz dodają energii do kontynuowania poszukiwań.
Korzystając z obniżki cen na black friday zakupiłam testy genetyczne Family Finder oraz mtDNA. Genealogia genetyczna wydaje mi się dopełnieniem tej papierowej i kolejnym logicznym krokiem w kontynuowaniu przygody z poznawaniem historii rodziny. Wyniki otrzymam w 2020 roku pozostaje więc spokojnie czekać.

Postanowienia noworoczne na 2020 rok


W 2020 roku chciałabym kontynuować ostatnie poszukiwania w pozostałych metrykach z parafii Tarnów-Katedra. Zakończy to pewien etap moich badań genealogicznych i mam nadzieję, że uda mi się odnaleźć jeszcze kilku 9xpradziadków oraz 10xpradziadków. Chciałabym odnaleźć informacje o księgach miejskich i cechów rzemieślniczych miasta Sulzheim i spróbować odnaleźć w nich moich przodków. Najbardziej ucieszyłaby mnie informacja skąd pochodził mój przodek Jan Paweł Sanular (wł. Zanolari) oraz Adam Stoltz, a może uda się podjąć nowy wątek w sprawie rodzin Welsing i Leis. Czas pokaże. W 2020 roku rozpocznę poszukiwania w księgach pilzneńskich (miejskich i grodzkich). Mam nadzieję, że w kolejnych kwartałach zbiory online AP zostaną rozbudowane o kolejne skany ksiąg z Pilzna. Zamierzam także zapoznać się dokumentacją związaną z plebanią w Tarnowie, Skrzyszowie i Łękach Górnych. Wśród moich przodków są osoby, które mieszkały w folwarku prepozyta, folwarku wikarego, czy też były organistami lub dzwonnikami. Może w tych dokumentach znajdę kolejne informacje o moich antenatach. Chciałabym zgłębić temat wybrańców, czyli włościan należących do piechoty wybranieckiej. Natrafiłam na informacje o wybrańcach podczas poszukiwań w inwentarzach Hrabstwa Tarnowskiego. Mam nadzieję, że znajdę wreszcie czas i zacznę wprowadzać ostatnie poprawki do monografii o moich przodkach z Jodłówki i Wałek. Jeśli połowę z noworocznych postanowień uda mi się wypełnić w 2020 roku to będzie bardzo udany rok. Trzymajcie kciuki :)


Wszystkim Pasjonatom historii rodzinnych życzę pomyślności, dużo zdrowia i radości oraz wspaniałych odkryć na polu genealogii w Nowym Roku 2020. Genealogom prowadzącym blogi i dzienniki życzę wspaniałych tematów do nowych artykułów i lekkiego pióra (klawiatury).
Parafie i nazwiska moich antenatów

Parafie i nazwiska moich antenatów

Moi przodkowie wywodzą się z kilku parafii leżących w granicach dzisiejszych województw: małopolskiego i podkarpackiego. Powoli kończę przeglądanie ksiąg metrykalnych. Właściwie została mi tylko parafia Tarnów-Katedra i jej XVII-wieczne i starsze księgi. Zebrałam już całkiem sporo danych metrykalnych. Czas zebrać je w jednym miejscu.

Fragment księgi urodzeń parafii Tarnów Katedra. Źródło: AP Tarnów, https://szukajwarchiwach.pl/33/429/0/-/5/skan/full/b3gEScGGb_KFG1a7oXA2SQ

Województwo małopolskie


Tarnów ma najlepiej zachowane księgi metrykalne spośród far z mojego kręgu zainteresowań.  Zasięg parafii obejmował przedmieścia i wioski leżące dzisiaj w obrębie miasta, jak i wsie obecnie podmiejskie. Moi przodkowie żyli głównie w Rzędzinie, ale wraz z zgłębianiem dalszej historii rodziny także w: Strusinie (Przedmieście), Pogwizdowie, Zabłociu, Grabówce, Gumniskach, Zamieściu (Burek), Krzyżu, Zawadzie, Folwarku Wikarego, Folwarku Prepozyta oraz mieście Tarnowie. Nazwiska moich przodków należących do tej parafii to: Bobka (Babka), Broniec, Chłopicki, Despet, Dębski, Ferens (Ferenz, Ferenc), Galus (Gallus), Janora, Januś, Kobel, Kotlarz, Krakowski, Kruczek, Liska (Liszka), Łabno, Maliga, Mierzwa (Mierzwiński), Nakończy, Philip (Filip), Pilas, Rysiek, Rysiewicz, Saratowicz (Sarat), Saron, Sekura, Skorupa, Starostka, Starzyk (Starzycki), Szepielak, S(z)ponder vel Kamieński, Walaszek oraz Walaszek vel Mardak, Wardzała (Warzała), Welsing, Wenz, (Wenc, Węc), Wroński, Zaucha, Żurowski, Żurek. Część z tych nazwisk jest już obecna w 16-wiecznych księgach metrykalnych czego wynikiem są liczne powiązania rodzinne i ubytki przodków w późniejszych wiekach.

Parafia Skrzyszów sąsiaduje z Tarnowem od wschodu. Niestety stan zachowania metryk nie jest tutaj tak imponujący jak tarnowskiej fary. Księgi chrztów rozpoczynają się od 1760 roku, małżeństw od 1752 roku, a zgonów od 1777 roku. Do fary należały wsie i folwarki: Skrzyszów, Wola Rzędzińska, Wola Pogórska, Pogórza, Pośkle, Bartnia, Jodłówka (seu Granice), Wałki, Kobylarnia. Sporadycznie znajdziemy także zapisy metryk z Szynwałdu, Łęk czy Łękawicy. Większość moich przodków żyła we wsiach Wola Rzędzińska, Jodłówka i Wałki. Nosili oni następujące nazwiska: Bryg, Cielocha,  Ciężadło, Ciura, Czochora (Cochora), Cyz (Czyz, Cyza), Derus, Despet, Drwal, Duś, Fiałek (Fiołek), Jarosz, Kalita (Kaleta), Kalisz, Kapustka, Kiełbasa, Kozioł, Kuta, Lazarowicz (Łazarowicz), Marszałek, Maślonka, Masło, Pękala, Smagacz, Sobal (Sobol), Stach, Stachura, Tarczon, Tutay, Witek, Wroński, Zaucha, Żmuda.

Parafia Lisia Góra i wioski to fara zarówno moich przodków po mieczu jak i po kądzieli. Zasięg terytorialny był całkiem znaczny i prócz Lisiej Góry księgi posiadają także wpisy metrykalne z pobliskich wiosek: Żukowice (Nowe i Stare), Laski, Piaski, Jastrząbka Nowa, Kobierzyn, Krzyż, Jodłówka, Zaczarnie, Wymysł, Breń. Moi przodkowie mieszkali w większości z tych wiosek, poza Kobierzynem, Wymysłem oraz Breniem. W Żukowicach dwukrotnie krzyżują się linie moich rodziców i odnalazłam ich wspólnych przodków oraz mam na oku kilku innych antenatów, którzy prawdopodobnie zapewnią mi kolejny ubytek przodków. Nazwiska z fary Lisia Góra i wioski obecne w moim wywodzie przodków to: Armatys, Bąk, Ciężadło, Dupczak, Duź (Duś), Januś, Juza, Kajpust, Kiełbasa, Kolak, Kozioł (Kozieł), Kozyra (Kozera), Kuta, Lis, Malec, Małek, Marszałek, Ostręga, Pytel, Stachura, Starzyk, Wardzała (Warzała), Wielgus, Witek, Zaraza.

Fara Luszowice ma całkiem imponujący stan zachowania ksiąg metrykalnych. Chrzty i urodzenia są z lat: 1688-1691, 1741-1775, 1777-obecnie, małżeństwa od 1686 roku, a zgony od 1728 roku. Największą stratę poniosły tutaj zdecydowanie księgi chrztów i urodzeń, gdyż luka sięga aż 50 lat. Niemniej księgi małżeństw są od czasów erygnacji parafii. Do fary należały wioski: Luszowice, Świerże, Smyków, Lipiny, Nowa Jastrząbka (również w parafii Lisia Góra). W podanych miejscowościach mieszkali moi antenaci o nazwiskach: Kmieć, Król, Miękina, Motyka, Ptak, Warzecha, Żurawski.

Odporyszów to fara do której należały wioski: Fiuk, Chorążec, Laskówka Chorąska, Piaski Sieradzkie, Sieradza, Żelazówka. Księgi są mocno niekompletne zdołałam więc ustalić tylko kilka nazwisk moich przodków: Cyz (Cyż, Czyż), Kowalik, Rzeszutko, Warzecha, Wenz (Wenc, Węc), Włoch. Fascynujące było śledzenie w metrykach i innych źródłach rodziny Wenc, która pierwotnie żyła w Żelazówce. Następnie zaczęła się przemieszczać do kolejnych miejscowości parafii, odleglejszych wsi powiatu dąbrowskiego oraz Tarnowa i dalej. Śmiało można powiedzieć, że wszyscy noszący nazwisko Wenc, Wenz lub Węc to jedna rodzina, bliżej lub dalej spokrewniona.

Księgi parafii Jurków i Łęg Tarnowski (Łęg ad Partyń) to jedne z najsłabiej zachowanych ksiąg metrykalnych z mojego kręgu zainteresowań. Metryki sięgają ledwie drugiej połowy 18 wieku. Najstarsze księgi Jurkowa pochodzą z 1777 roku, a Łęgu z 1785 roku. Do parafii należały następujące wioski: Łęg (Tarnowski), Biała, Bobrowniki (Małe i Wielkie), Gródek, Ilkowice, Jurków, Komorów, Łęka, Niedomice, Partyń, Rudno, Sanoka, Siedlec. Moi przodkowie żyli w Jurkowie, Łękach, Ilkowicach, Rudnie oraz Partyniu i nosili nazwiska: Golec, Kos, Kowali, Rzeszutko, Wrzecionek, Zyguła.

Województwo podkarpackie


Do parafii w Łękach Górnych należała niewielka gałąź moich przodków po mieczu. Stan zachowania metryk nie jest imponujący sięgają one jednak połowy 18 wieku. Księgi chrztów od 1728 roku, księgi małżeństw od 1767. W metrykach regularnie przeczytamy wpisy, które powinny znaleźć się w księgach sąsiednich parafii. Znajdziemy tu: Machową, Żdżary, Żurawiniec (parafia Skrzyszów), Podlesie. Do parafii Łęki Górne przynależały wsie: Łęki Górne, Łęki Dolne, Lipiny (także w parafii Pilzno). Udało mi się odnaleźć kilku 8xpradziadków, którzy urodzili się już w 17 wieku. Z parafią były związane osoby noszące nazwiska: Baro vel Pietruszka, Bąk (Bonk), Hebda (Chebda), Janas, Jurek, Matyja, Mazgaiski vel Moszyński, Modelski (Mądelski), Paprocki, Podraza, Sosnowski.

W Jastrząbce Starej księgi metrykalne zachowane są od końca 18 wieku. Nie pozwoliło mi to znaleźć starszego przodka niż 6xpradziada urodzonego w połowie 18 wieku. Z farą związani są moi antenaci po mieczu noszący nazwiska: Dupczak, Drwal, Jamroch (Jamróg), Jaźwiec, Madura, Makuch, Ryczek, Starzec oraz Wielgus. Stara Jastrząbka była częścią klucza wiewióreckiego, jej mieszkańcy byli m. in. hajdukami na zamku w Wiewiórce. Zachował się inwentarz wsi pochodzący z 1618 roku. Z powyższych nazwisk znajduje się w nim nazwisko Madura. Co ciekawe inwentarz wymienia nazwisko Oszkandy, które opisywałam w związku z pierwszym mężem mojej antenatki Elżbiety z domu Paprockiej (*1798 +1865) 1 v Oszkandy 2 v Jurek.

Ostatnią z parafii moich przodków był Straszęcin. Do fary należały miejscowości: Straszęcin, Głowaczowa, Golemki, Góra Motyczna, Grabiny, Chotowa (Hotowa), Przyborów, Ruda, Słupie, Wola Mała, Wola Wielka, Żdżary (Żdźary), Żyraków (Żeraków). Księgi metrykalne zachowały się z niewielkimi lukami od 1798 roku. Moi antenaci żyli głównie we wsi Żdżary. Nosili nazwiska: Bąk (Bonk), Bieniek, Cygan, Klimek, Kliszcz, Nosal, Miczek, Pietraszewski, Tryba.


Cztery lata przeglądania ksiąg to dość długi okres przygody z genealogią. Trzeba jednak pamiętać, że księgi metrykalne badanych przeze mnie terenów są dostępne w parafii lub archiwum diecezjalnym. Mój wywód przodków ma już prawie 450 osób, w tym ponad 130 nazwisk oraz 40 ubytków przodków. Nie mówiąc już o bliższych i dalszych kuzynach licząc od pokolenia moich pradziadków to dodatkowo prawie 400 obecnie żyjących osób lub niedawno zmarłych.
Jak zdobyć zdjęcie przodka?

Jak zdobyć zdjęcie przodka?

Z różnych powodów w naszym domowym archiwum może brakować albumów rodzinnych. Zapewne każdy z nas chciałby spojrzeć w twarz naszego dziadka, pradziadka lub nawet prapradziadka. Takich zdjęć pochodzących nawet z 2 połowy XIX wieku jest jednak coraz mniej. A już na pewno jest to ostatnia chwila by spotkać kogoś kto będzie umiał wskazać osoby uwiecznione na zdjęciach jeśli nie zostały one należycie opisane. Najważniejsze jest jednak pytanie gdzie poszukiwać takich zdjęć?

Rodzina i przyjaciele


Nie napiszę nic nowego w pierwszej kolejności wymieniając rodzinę jako osoby, które mogą posiadać zdjęcia naszego przodka. Z tym, że może być to nawet bardzo odlegle powiązana z nami rodzina. Może daleki kuzyn był przyjacielem naszego przodka stąd zdjęcia znalazły się w rękach dalszej familii. Losy dalszych krewnych mogły być mniej burzliwe niż naszej gałęzi stąd w ich rękach jest dużo więcej pamiątek. Trzeba pamiętać, że często osoby nie zainteresowane genealogią nie wyjawią w pierwszym kontakcie, że takowe albumy posiadają. Nie chodzi tu o złą wolę zapytanego. Może leżą gdzieś zapomniane na dnie szafy lub strychu i już nikt nie pamięta, że się tam znajdują. A może nie chcą zawracać sobie głowy naszymi fanaberiami i dopiero po dłuższym stażu naszych zainteresowań zechcą dołożyć swoją cegiełkę? Różnie bywa. Dlatego warto pokazywać krewnym zdjęcia i dokumenty które posiadamy, aby pobudzić w nich ciekawość do odkrywania rodzinnych historii i chęć współpracy. Może okazać się, że po jakimś czasie zaowocuje to powiększeniem naszych zbiorów.
Ważnymi osobami w naszym życiu są także nasi przyjaciele. Warto dowiedzieć się z kim przyjaźnił się nasz dziadek czy pradziadek. Takie osoby mogą jeszcze żyć lub ich dzieci są dobrze zorientowane w temacie rodzinnych zbiorów. Kontakt z tymi osobami również może przyczynić się do pozyskania nowych fotografii.

Placówki edukacji (szkoły)


Nasi przodkowie uczęszczali do różnych placówek. Niektórzy kończyli naukę na Szkole Powszechnej, inni zdobywali dalszą wiedzę w Gimnazjum, a później na Uniwersytecie. Jeszcze inni uczyli się zawodu rzemieślniczego. Dobrze poznać ścieżki edukacji, którymi kroczyli nasi przodkowie. Jeśli ukończyli Szkołę Powszechną to możemy liczyć na zdjęcie grupowe danego rocznika lub wszystkich uczniów placówki. Możemy także odnaleźć wykaz ocen z każdego roku nauki naszego antenata, a nawet odnaleźć jego podpis.

Uczniowie Gimnazjum Żeńskiego im. Elizy Orzeszkowej w Tarnowie w 1931 roku. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/106350/96c452707a279ecf0bdde4458096835f/

W przypadku, gdy nasz przodek kontynuował naukę w Gimnazjum możemy założyć, że zdawał egzamin dojrzałości (matura). Na świadectwach dojrzałości umieszczano zdjęcia abiturienta.

Świadectwo dojrzałości z 1931 roku. Źródło: AP Tarnów

Warto złożyć wizytę w Liceum (dawniej Gimnazjum) do którego uczęszczał nasz antenat. Na ścianach może wisieć tableau różnych roczników, które ukończyły szkołę. A nuż będzie to klasa naszego dziadka lub pradziadka. Jeśli chodzi o zawody rzemieślnicze to wydaje mi się, że zdjęcia na dyplomach czeladniczych czy mistrzowskich zaczęto umieszczać stosunkowo późno tj. ok. lat 40-50 XX wieku. Warto odszukać informację do jakiego cechu należał nasz antenat oraz kto był jego mistrzem. W archiwach państwowych i w izbach rzemieślniczych prócz dokumentacji znajdują się albumy pamiątkowe z różnych wydarzeń czy celebracji rocznic konkretnych cechów rzemieślniczych. Dodatkowo dyplomy rzemieślnikom wystawiało także Kuratorium Oświaty. Nie należy kierować się obecnym przyporządkowaniem do rejonu. Egzamin czeladniczy mój dziadek zdawał przed Izbą Rzemieślniczą w Krakowie, a jego dyplom mistrzowski został wystawiony w Kuratorium Oświaty w Rzeszowie.

Protokół egzaminacyjny z 1961 r. Źródło KO w Rzeszowie

Zakłady pracy


Kolejno dobrze wiedzieć gdzie pracował nasz przodek. Do jego dokumentacji pracowniczej może być dołączone zdjęcie. Jeśli w teczce pracownika nie znalazła się jego fotografia to powinien być tam życiorys z własnoręcznym podpisem, ankieta osobowa, zaświadczenia lub kopie aktów stanu cywilnego - akt małżeństwa i akty narodzin dzieci. Mogą się także znaleźć pochwały lub nagany dotyczące wykonywania pracy czy informacje o nadanych odznaczeniach np. krzyża złotego, srebrnego lub brązowego za zasługi w pracy zawodowej (o takich nadaniach znajdziemy informacje w Monitorze Polskim). Teczka naszego antenata po zaprzestaniu życia zawodowego została przeniesiona do archiwum zakładowego, a stamtąd mogła zawędrować nawet do archiwum państwowego. Część dokumentacji odnajdziemy w teczkach ZUSu lub KRUSu. W dokumentacji zgromadzonej przez ZUS mogą znajdować się karty pracy (Arbeitskarte) z okresu okupacji niemieckiej lub nawet karty rozpoznawcze (kennkarte) o czym przekonałam się osobiście. Jeśli mowa o latach II Wojny Światowej to warto zainteresować się tematem pracy przymusowej (https://straty.plhttps://arolsen-archives.org/pl/, biuro.poszukiwan@pck.org.pl itp.) Reasumując warto zbadać całą ścieżkę wędrowania dokumentacji: archiwum zakładu pracy -> archiwum państwowe -> (archiwum) ZUS.

Urzędy


Pierwszym dokumentem posiadającym zdjęcie, który posiadał każdy obywatel GG była kenkarta (niem. Kennkarte) wydawany przez władze niemieckie podczas okupacji Polski. Takich dokumentów tożsamości zachowało się zapewne całkiem sporo. Są jednak mocno rozproszone i mogą być wszędzie: szuflada z dokumentami dziadka, koperta dowodowa, archiwum ZUS, archiwum państwowe itp. W Tarnowie kenkarty były w powszechnym użytku jeszcze kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej. Zastąpiły je na dobre wydawane od 1952 r. dowody osobiste. W Archiwum Państwowym w Milanówku przechowywane są zbiory zespołu 72/3728/0 o nazwie Centralny Rejestr Metryczek Wydanych Dokumentów Tożsamości od 1952 r. do 1997 r.. Jest to o tyle cenne, że do lat 90 XX w. koperty dowodowe zawierające wszystkie poprzednie wnioski o wydanie dowodu osobistego były niszczone 10 lat po śmierci osoby dla której wytworzono daną kopertę dowodową. W tym przypadku skorzystanie z metryczek dowodowych może okazać się jedyną szansą uzyskania zdjęcia z dowodu osobistego naszego antenata.

2 strona metryczki dowodowej prababci (1901-1994). Źródło: AP w Milanówku

Należy też pamiętać, że za czasów PRL dowody osobiste wydawane były przez Komendę Powiatową (lub Miejską) Milicji Obywatelskiej. Jakieś dokumenty mogą więc i dziś znajdować się w archiwach policji zamiast archiwum Urzędu Miasta. Trudno przewidzieć jak przebiegała reorganizacja i przekazywanie dokumentów między różnymi jednostkami. 
Kolejnym dokumentem jest paszport. Warto pytać z jakich lat są dokumenty w właściwych archiwach urzędów paszportowych. Te najstarsze prawdopodobnie znajdują się w Archiwum Państwowym. Przykładowo w Krakowie w zbiorze Akta Urzędu Wojewódzkiego Krakowskiego znajduje się kilka sygnatur, które warto przejrzeć pod kątem poszukiwań paszportów:
1. Paszporty, ogólne, wykazy, zbiorowe (1922, 1938, 1939). Sygnatura dawna: UWKr 77/1, UWKr 77/2, UWKr 77/3, UWKr 77/4, UWKr 77/5, UWKr 77/6, UWKr 77/7, UWKr 77/8
2. Paszporty, osoby A-Z. (1921-1939). Sygnatura dawna: UWKr 77a/9
3. Paszporty. Weterynaria (1921-1939). Sygnatura dawna: UWKr 216
Dokumentacja paszportowa znajduje się także w IPN. Osobiście składałam w IPN wnioski dla wszystkich krewnych do 4 stopnia pokrewieństwa i zawsze zaznaczałam, że szukam także paszportów. W kilku przypadkach otrzymałam takie dokumenty i zawsze było w nich zdjęcie.

Archiwa kościelne i parafialne


Spore zbiory fotograficzne znajdują się w archiwach kościelnych. Archiwum Diecezjalne w Tarnowie na swoje stronie internetowej wyodrębniło Dział fotograficzny, do którego inwentarz znajduje się tutaj. Można go w łatwy sposób przeszukać, co ułatwia uszeregowanie według miejscowości i dość dokładny opis fotografii. Oczywiście sporo miejsca w zbiorach zajmują osoby związane z kościołem, ale nie brakuje też perełek w postaci zdjęć wojskowych z IWŚ, zdjęcia szkolne z różnych miast/wsi, fotografie ślubne. Jest szansa, że trafi się coś interesującego dla nas.
Archiwa parafialne również są obszerne i powinny zawierać mnóstwo ciekawych materiałów. Tutaj wydaje mi się, że przewagę mają osoby, które wywodzą się z niewielkich miejscowości. W niewielkich społecznościach wszyscy doskonale się znali i zapewne brali czynny udział w życiu społecznych. Centrum życia społecznego stanowił zapewne kościół. Przodkowie należeli do różnych klubów chrześcijańskich, chórów parafialnych, kół modlitewnych. Różne okazje rodzinne były celebrowane mszą św., a uroczystości jubileuszowe miejscowych kapłanów gromadziły lokalną społeczność. Najważniejszym zbiorem zawierającym zróżnicowane materiały będzie kronika parafii. Jeśli była prowadzona sumiennie, to powinna zawierać dokładne informacje, a dołączone zdjęcia powinny być odpowiednio opisane. Możliwości jest dużo.

Archiwa Państwowe


Archiwum Państwowe zawiera przeróżne zespoły, w których prócz dokumentów znajdują się fotografie. Na stronie https://szukajwarchiwach.pl/ w pole wyszukiwarki wpisać słowo album lub fotografia i kolejno wybrać filtr (dodaj filtr -> archiwum -> wybrać konkretne archiwum z listy). Jest na przykład album pamiątkowy Szkoły Podstawowej nr 6 w Tarnowie z lat 1928-1930, Kronika MPK z lat 1966-1975, cechu Rzemiosł Różnych itd. Niestety większość jednostek zawierających fotografie nie jest opisana i trzeba przeglądać sygnatury osobiście.  Przykładowo w AP oddział w Tarnowie jest szczątkowy zbiór dokumentów poświadczenia i wydawania obywatelstwa polskiego znajdujących się w zespole Starostwo Powiatowe w Tarnowie. Zespół zawiera zdjęcia osób starających się o zaświadczenia, a w szczególności członków Polonii amerykańskiej. Zdjęcia znajdują się także w aktach ZBoWiD-u. Fotografie w tych zespołach są w większości podpisane imieniem i nazwiskiem oraz określone są lata z których pochodzą dokumenty.

Fotografie z zespołu ZBoWiD. Źródło: AP w Tarnowie

Odrębnie za gromadzenie zbiorów cyfrowych odpowiada Narodowe Archiwum Cyfrowe NAC.

Cmentarze


Na nagrobkach naszych bliskich, którzy zmarli 50, 60, a nawet więcej lat temu mogą znajdować się oprócz tablic zawierających epitafium zdjęcia osoby zmarłej. Z własnej praktyki wiem, że więcej takich zdjęć zachowało się na cmentarzach parafialnych w małych wsiach niż w miastach. Dla niektórych z nas może być jedyna możliwość na pozyskanie zdjęcia przodka. Trzeba się jednak pospieszyć. Po niedawno przeprowadzonej akcji inwentaryzacji nieopłaconych nagrobków może on być przekazany do użytkowania nowym właścicielom. Bezpowrotnie możemy stracić szansę na pozyskanie zdjęcia z nagrobka naszego przodka.

   
 

Bazując na życiorysach moich antenatów powyżej opisałam tylko część miejsc, do których możemy się zwrócić poszukując fotografii naszych przodków. Im bardziej imponujący był życiorys naszego krewnego, tym większa szansa na odnalezienie jego zdjęcia. Moi antenaci prowadzili niczym nie wyróżniające się życie, nie posiadali imponującego życiorysu zawodowego, czy prowadzonej z rozmachem działalności społecznej. Jednak pozostał po nich ślad w dokumentach, które posiadał każdy inny obywatel. Nie zawsze znajdowało się tam ich zdjęcie. Ba, rzadko się tam znajdowały! Co tu dużo mówić, wiele zależy od szczęścia i od naszej determinacji. Próbować na pewno nie zaszkodzi, bo szansa na odnalezienie zdjęcia naszego antenata jest całkiem spora. Powodzenia :)

O tym jak Welsingowie osiedlili się w Starej Jastrząbce

O tym jak Welsingowie osiedlili się w Starej Jastrząbce

Od kilku lat tropię każde pojawienie się Welsingów w napotkanych metrykach. Po nitce powoli zbliżam się do kłębka. Udało mi się już rozwiązać całkiem sporo zagadek dotyczących tej rodziny. O wielu jej gałęziach wiem więcej niż o własnej co jest niezmiernie irytujące. Jedną z takich gałęzi jest rodzina kuzyna pierwszego stopnia mojej 4xprababki Marianny 1 v. Pilas 2 v. Saratowicz z domu Welsing.

Lata wędrówki


Krzysztof Welsing urodził się ok. 1796 roku w koloni Pławo w parafii Borowa. Był synem Jana Welsing i Katarzyny Bargo (Bargmin, Borgmin ?). Kolejne lata jego młodości nie są mi bliżej znane. Krzysztof pojawia się w Tarnowie w 1821 roku. W katedrze tarnowskiej wygłoszono zapowiedzi przed zawarciem pierwszego związku małżeńskiego:
Krzysztof Welsing stolarz kawaler z Dębicy 25 lat 
Krystyna Ilińska z Grabówki 20 lat
W dzielnicy Grabówka spisano akt małżeństwa pod datą 29 lipca 1821 roku. Panna młoda była córką piwowara z Czech Macieja Illińskiego (Illi) i Magdaleny. Świadkami zaślubin byli mieszczanie tarnowscy Jan Szops i Jan Kenzelinn. Przeszukałam księgi Dębicy i nie natrafiłam na żadnych Welsingów. Może Krzysztof tam tylko pracował lub nawet odbywał wcześniej praktykę czeladniczą i/lub mistrzowską. Planuję sprawdzić te informacje w księgach cechu budowniczego.
Młodzi długo miejsca w Tarnowie nie zagrzewają, nie spotykam ich ponownie na kartach ksiąg metrykalnych. Kolejny wpis pojawia się w parafii Mielec. Na przedmieściach w 1823 roku rodzi się ich syn Karol Boromeusz. Rodzicami chrzestnymi chłopca są: Wilhelm Welsing - wuj Krzysztofa i kapelusznik w Mielcu oraz Barbara Musler. Małżonków Welsingów spotykamy w księgach parafii Mielec jako chrzestnych jeszcze w 1827 roku. Kolejno przenoszą się do Wadowic Górnych. Tam rodzą się ich dzieci: Krzysztof (*1828 +1830), Teofilia Antonina (*1830 +1832) oraz Kacper (*1832). Wreszcie ok. 1833-1835 roku zamieszkują w Starej Jastrząbce, gdzie osiedlają się na dobre.

Nowy dom


Małżonkowie Welsing wraz z rodziną zamieszkują w domu nr 105, czyli we dworze. Pod tym samym numerem spisano w księgach akty dotyczące m. in. właścicieli majątku: Tadeusza Marynowskiego i Felicjany z Potockich, ekonoma Stanisława Warchołowskiego i jego zięcia oficjalisty Jana Gorgond. Wcześniej cieślą we dworze był niejaki Sebastian Bugnowski.
W Starej Jastrząbce rodzą się kolejno ich dzieci: Teofilia (*1836), Antonina (*+1838), Zuzanna (*+1840) oraz Anna (*1842). Niecały miesiąc po ostatnim połogu, w wyniku komplikacji umiera Krystyna Welsing. Pół roku później w 1843 roku w Mielcu Krzysztof Welsing zawiera kolejny związek małżeński z wdową Anną 1 v. Wygrzywalską z domu Galewicz (Golewicz) pochodzącą z Królestwa Polskiego córką Józefa i Agnieszki z domu Starzeńskiej. Para doczekała się jednego wspólnego dziecka - córki Bronisławy (*1844). W 1844 roku we dworze umiera szewc Franciszek Welsing - młodszy brat Krzysztofa.
Po zniesieniu stosunków poddańczych Krzysztof Welsing odkupuje od Franciszka Starzec 27 morgów ziemi w Starej Jastrząbce. Nie dotarłam bezpośrednio do aktu kupna-sprzedaży, ale informację o zawarciu tej transakcji podaje inny akt z 1862 roku.

Fragm. kontraktu z księgi notariusza Antoniego Sperling 1862 rok.
Źródło: AP Przemyśl

Na zakupionym gruncie w Starej Jastrząbce gospodarzą kolejne pokolenia Welsingów.

Dzieci i wnuki Krzysztofa Welsing


Najstarszym potomkiem Krzysztofa Welsing, który założył rodzinę był jego syn Karol Boromeusz Welsing urodzony w 1823 roku w Mielcu. Młodzieniec w 1846 roku w Dąbrówce Wisłockiej zawarł związek małżeński z Marianną Głowacz 1 v. Stecz. Para miała syna Wojciecha, który w 1870 w Starej Jastrząbce zawarł związek małżeński z Reginą z domu Gemza (Giemza).
Drugi syn Kacper urodzony w 1832 roku w Wadowicach Górnych zawarł związek małżeński z Marianną z domu Olszewską. Para zamieszkała na stałe w Starej Jastrząbce, tam też rodziły się ich dzieci: Karolina (*1863), Antoni (*1866), Ludwika (*1869), Jan (*1872), Weronika (*1873) oraz Tekla (*1876).
Następna w kolejności jest Teofilia Welsing urodzona w 1836 roku w Starej Jastrząbce. W 1857 roku w Starej Jastrząbce poślubiła Juliana Feldman (Feldmann) kowala syna Teodora i Katarzyny. Para przemieszczała się po Podkarpaciu, więc odnalazłam tylko kilkoro ich potomków:  Władysław (*1858), Julianna (*ok.1864 +1868), Tekla (*ok. 1866 +1868), Apolonia (*1870).
Druga córka Anna zawarła związek małżeński w 1863 roku w Starej Jastrząbce z miejscowym kawalerem Pawłem Madurą (Madura). Para była rodzicami: Lucyny (*1864), Feliksa (*1866), Antoniego (*1869), Tomasza (*1872), Lucyny (*1875) oraz Wiktora (*1882). Zapewne ich zstępni do dziś mieszkają w Starej Jastrząbce.
Najmłodsze dziecko Krzysztofa - córka Bronisława zawarła związek małżeński w 1859 roku z Wojciechem Pączek. Małżonek Bronisławy musiał niedługo później umrzeć, gdyż w Starej Jastrząbce rodzą się kolejno jej nieślubne dzieci: Józefa (*1863), Melchiora Amalia (*1866), Zuzanna (*1869 +1870) oraz Grzegorz (*1875 +1881). Następnie Bronisława zawiera drugi związek małżeński z Józefem Zielińskim. Para miała trójkę dzieci: Ignacego (*1881), Katarzynę (*1884) i Walerię (*1887).

Drzewo potomków Krzysztofa Welsing przedstawia się następująco:

Dzieci i wnuki Krzysztofa Welsing

Zapewne Krzysztof Welsing jest antenatem dla co najmniej kilku rodzin, które do dzisiaj mieszkają w Starej Jastrząbce. Sam Krzysztof nie jest moim przodkiem, jednak 1/8 moich przodków pochodzi z Starej Jastrząbki. W moim przypadku 12,5 %  to było za mało, aby trafić na kolejną linię Welsingów. Dla rodzin posiadających korzenie z dziada pradziada we wsi jest spora szansa na trafienie w ciekawą linię kolonistów niemieckich. Osobiście wiem o dwóch rodzinach spokrewnionych z Krzysztofem przez dwie jego córki. Kto wie, czy nie będzie ich więcej jeśli zainteresowanie genealogią będzie rosnąć. Czas pokaże.


Źródło:
AP Przemyśl, akta notariusza Antoniego Sperlinga
Księgi metrykalne parafii Tarnów-Katedra, Mielec, Borowa, Wadowice Górne, Stara Jastrząbka

To już trzy lata!

To już trzy lata!



Dokładnie dziś tj. 8 września 2019 roku mija trzy lata od chwili pojawienia się w sieci mojego bloga Genealogia rodów z Ziemi Tarnowskiej. Mogę już spokojnie mówić, że prowadzę blog kilka lat. A minęły one bardzo szybko.
Z zadowoleniem obserwuję wzrastające zainteresowanie poszukiwaniami rodzinnych korzeni i rozrastaniem się społeczności genealogów-amatorów. Zaowocowało to pojawieniem się w sieci nowych blogów, których część możecie odnaleźć w zakładce menu zatytułowanej LISTA GENBLOGÓW. Zachęcam do lektury.
Statystyki bloga utrzymują się na podobnym poziomie jak w zeszłym roku, czyli 1700-3000 wyświetleń w miesiącu. Wzrosła nieco ilość emaili, które otrzymuję, ale cieszy mnie to gdyż oznacza to wzrost zainteresowania genealogią. Korespondencja niejednokrotnie wzbogaciła moje poszukiwania o nową wiedzę, czy też pozwoliła mi odkryć kolejne gałęzie spokrewnione i/lub  spowinowacone z antenatami korespondujących ze mną osób.
W minionym roku opublikowałam nieco mniej artykułów, bo tylko 25. Największą popularnością cieszyły się posty: Księgi zapowiedzi przedślubnych, Jakie dokumenty można odnaleźć o przodkach kolejarzach oraz Księgi metrykalne parafii Skrzyszów. Przeglądając statystyki wyświetleń opublikowanych wpisów wydaje mi się, że coraz więcej osób korzysta lub jest ciekawa źródeł pozametrykalnych dotyczących naszych antenatów. Osobiście poszukiwania w innych dokumentach niż metryki są dla mnie chyba trochę bardziej satysfakcjonujące gdyż dają możliwość poznania otoczenia przodka lub jego samego, a nie tylko imienia i nazwiska.
Wolny czas, który mogę wykorzystać na poszukiwania genealogiczne w minionym roku zmonopolizowały dwa zagadnienia: rodzinne dokumenty wytworzone w XX wieku oraz przygotowanie i opracowanie materiałów do krótkiej monografii dotyczącej jednej z gałęzi moich przodków.
Dokumenty XX-wieczne wzbogaciły moją wiedzę o przodkach i krewnych, których znałam osobiście bądź z opowieści. Głównie interesowały mnie dokumenty wytworzone pomiędzy latami 1914-1945. Udało mi się również odnaleźć oraz otrzymać kilka nowych zdjęć. Poznałam kilka nowych ciekawych źródeł, które na pewno omówię w kolejnych artykułach.
Porządkowanie materiałów i opracowywanie ich pod kątem druku wiąże się z zakończeniem poszukiwań w jednej z parafii moich antenatów. Nie mam już widoków na kolejne dokumenty - metrykalne, czy pozametrykalne - stąd kolejny krok, który jest owocem kilkuletnich już poszukiwań. Wydanie publikacji może być też dobrym sposobem, aby zainteresować korzeniami bliższą i dalszą rodzinę, a w szczególności osoby sceptycznie podchodzące do poszukiwań.


Mam nadzieję, że kolejne artykuły pojawiające się już w czwartym roku działalności bloga będą dla Czytelników jeszcze bardziej interesujące. Nowe zagadnienia czekają na swoją kolej, a następne zagadki są tuż przede mną! Wierzę, że nie zabraknie mi tematów do poruszenia w kolejnych miesiącach 2019 roku i następnym już 2020 roku, oby tylko natchnienie do przelania ich na bloga było ze mną :)

S(z)ponder recte Kamieński

S(z)ponder recte Kamieński

Poszukując rodziny Szponder w XVIII-wiecznych metrykach napotykałam na dziwne "braki" w metrykach. Księgi metrykalne wydawały się kompletne jednak brak było połączeń do konkretnych osób, pomimo że nazwisko Szponder (Sponder) nie było popularne. Trop pojawił się gdy rozpoczęłam przeglądanie najstarszych metryk parafii Skrzyszów, gdzie ksiądz zanotował zaledwie 2-3 razy Szponder recte/vel Kamieński. Był to przełom w moich badaniach tej gałęzi, a pewne luki zostały uzupełnione.

Antenaci już poznani


Szponderowie pojawiają się w moim wywodzie genealogicznym dopiero w XIX wieku. Moją 4xprababcią po kądzieli była Marianna z domu Sponder (Szponder) (*1824 +1869) urodzona w Rzędzinie w domu nr 8. Jej rodzicami byli Józef i Franciszka z domu Babka. Marianna w 1844 roku poślubiła mojego 4xpradziadka Jakuba Starostkę (*1823 +1900). Przodkowie zostali rodzicami: Reginy (*1846), Marianny (*+1849), Anny (*1851) oo Antoni Grzywna, Jana (*1854), Józefa (*1857) oo Marianna Nędza, Julii (*1859 +1873), Michała (*1861), Franciszka (*1864 +1876) oraz Pawła (*1868). Marianna umiera rok po urodzeniu najmłodszego dziecka. Jako przyczynę zgonu zanotowano "defekt serca".

Potomkowie Jakuba Starostki i Marianny S(z)ponder

Kolejno moi 5xpradziadkowie Józef Sponder (*1799 +1876) i Franciszka z domu Babka (*1796 +1870) zawarli związek małżeński w Rzędzinie w 1822 roku. Para mieszkała w Rzędzinie w domu nr 8. Antenaci byli rodzicami: Marianny (*1824 +1869) oo Jakub Starostka, Franciszka Serafina (*1825) oo 1. Agnieszka Starzyk oo 2. Marianna Osika, Reginy (*+1828), Katarzyny (*1831), Anny (*1835) oraz Tomasza (*1838). Józef Szponder zmarł w 1876 roku jak podano ze "starości".

Potomkowie Józefa S(z)ponder i Franciszki Babka

Rodzicami 5xpradziadka byli Antoni Sponder (*1764 +1835) i Franciszka z domu Dębska (*1771 +1831). Ciekawostką jest, że Antoni urodził się w Krzyżu, a Franciszka w Pogwizdowie. Nie udało mi się znaleźć aktu ślubu tej pary, ale trzecią zapowiedź przedślubną wygłoszono w tarnowskiej farze 4 stycznia 1789 roku. Para mieszkała w Rzędzinie w domu nr 8. Tam na świat przychodzili ich potomkowie, kolejno: Michał (*1790 +1798), Agata (*1793 +1798), Antoni (1796 +1798), Józef (*1799 +1876) oo Franciszka Babka, Maciej (*1802 +1862) kawaler, Jan (*1804 +1805), Walenty (*+1806), Ignacy (*1807) oo Agata Okrzesa oraz Szymon (*1811) oo Anna Bednarz. 6xpradziadek będąc już wdowcem zmarł w Rzędzinie w domu nr 8 w 1835 roku z przyczyn "naturalnych".

Potomkowie Antoniego Sponder i Franciszki Dębskiej

Nowi przodkowie


Dalej moimi antenatami byli Mikołaj Szponder (Sponder, Spąder, Szpąnder, Spąnder) oraz Antonina Saron (Szaron). W poszukiwaniach aktów dotyczących tej pary napotkałam na pewne problemy m.in. nie mogłam znaleźć ich aktu małżeństwa. Wydawało mi się, że nazwiska obojga są na tyle rzadko spotykane w parafii, że ślub mógł zostać zawarty w innym miejscu. Jakiś czas później prowadziłam poszukiwania w księgach parafii Skrzyszów i znalazłam w nich informacje: Szponder recte Kamieński. To był strzał w dziesiątkę! Rzeczywiście w Krzyżu w 1759 roku związek małżeński zawarli Mikołaj Kamieński i Antonina Szaranionka panna, a świadkami byli: Andrzej Łabno i Józef Szponder. Para doczekała się tylko trójki dzieci urodzonych w Krzyżu: Paweł (*1761), Regina (*1762) oraz Antoni (*1764) oo Franciszka Dębska. Antonina zmarła pomiędzy latami 1764-1767 (brak księgi zgonów z tych lat), a Mikołaj Kamiński w 1767 roku zawarł kolejny związek małżeński z Reginą Sekurzonką (Sekura), świadkami byli: Bartłomiej Działo i Jakub Szpąder z Woli Rzędzińskiej. Nie odnalazłam dzieci tej pary. W 1801 roku w Rzędzinie w domu nr 8 zmarła Regina żona Mikołaja Sponder lat 80, a następnie w 1802 Mikołaj Sponder lat 80 (w rzeczywistości 61).

Potomkowie Mikołaja Kamieńskiego i Antoniny S(z)aron

7xpradziadek Mikołaj Sponder był synem Mikołaja i Franciszki z Rzędzina. 8xpradziadek Mikołaj senior najpierw był mężem Katarzyny, z którą miał córkę Elżbietę urodzoną w 1733 roku w Rzędzinie. Następnie zawarł drugi związek małżeński ok. 1734-1739 roku z Franciszką. Para była rodzicami: Reginy (*1740), Mikołaja (*1741 +1802) oo Antonina Saron z Krzyża, Kunegundy (*1748). Mikołaj zmarł przed 1762 rokiem, a wdowa po nim Franciszka Szpondrowa zawarła w 1762 roku w Krzyżu kolejny związek małżeński z wdowcem Sebastianem Golcem.


Szacuję, że 8xpradziadek Mikołaj senior musiał urodzić się końcem XVII wieku. Na razie odnalazłam akt z początku XVIII wieku dotyczący narodzin w 1702 roku Konstancji córki Mikołaja (trzeciego idąc wstecz) Szpąder i Reginy. Aktów z XVII wieku jeszcze nie przeglądałam. W regestrze (inwentarzu) Rzędzina z 1710 roku zapisano kmiecia Pawła Szpąnder.
Ciekawostką jest, że w XVII wieku folwark Rzędzin dzierżawiła rodzina Kamieńskich. W tym czasie majątek ten był własnością Zamoyskich. W archiwum AGAD-u w zespole dotyczącym rodziny Zamoyskich zachowała się korespondencja z lat 1682 - 1703: z Mikołajem Kamieńskim, Agnieszką Kamieńską oraz J. Kamieńskim. Czy korespondencja dotyczy poszukiwanej przeze mnie rodziny? Dlaczego część potomków Kamieńskich zaczęła nosić nazwisko Szponder? To najważniejsze pytania, na które chciałabym odnaleźć odpowiedź. A na koniec dodam, że w 1918 roku moja praprababka Anna Wencowa nabyła w Rzędzinie dom z dwoma stajenkami i przyległym gruntem od ... rodziny Kamieńskich.


Źródła:
Księgi metrykalne parafii Tarnów-Katedra
Księgi metrykalne parafii Skrzyszów

Wdowa czy panna? - Regina Armatysowa z domu Kiełbasa

Wdowa czy panna? - Regina Armatysowa z domu Kiełbasa

Przez kilka lat pewną zagwozdkę stanowił dla mnie stan cywilny mojej 5xprababki. Akty metrykalne, w których była wymieniana nie dawały jednoznacznych odpowiedzi na pytanie o jej stan cywilny w chwili urodzenia jej córki Katarzyny. Do rozwiązania zagadki podchodziłam kilka razy, po kolei rozszerzałam zakres badań. Nadal wydaje mi się, że brak mi kilku elementów tej układanki, ale z posiadanych informacji wyłania się całkiem logiczna historia.

Katarzyna Kozioł z domu Kiełbasa


9 lutego 1836 roku w Nowej Jastrząbce parafii Lisia Góra związek małżeński zawarli moi 4xpradziadkowie po kądzieli. W akcie małżeństwa zapisano: Andrzej syn Macieja Kozioł i Anny Armatys 20-letni kawaler oraz Katarzyna córka Jana Armatys i Reginy Kiełbasa 20-letnia panna. Pod spisaną metryką dodano informacje: Oyciec i opiekun pozwalamy na weijście w śluby małżenskie małoletnym dzieciom. Nieumiejąc pisać znakiem Krzyża Ś. potwierdzamy x Maciey Kozioł x Jan Armatys
Z aktu wynika, że nowożeńcy urodzili się ok. 1816 roku. W 1820 roku w Nowej Jastrząbce urodziła się Katarzyna córka Jana Armatys i Elżbiety z domu Witosławskiej. Z tych wskazówek wynikało, że należy sprawdzić dwie możliwości:
1. Rodzicami Katarzyny byli Jan Armatys i Elżbieta Witosławska, a Regina Kiełbasa była jej macochą.
2. Jan Armatys był ojczymem Katarzyny, a tezę tą wspierało użyte w akcie małżeństwa słowo "opiekun".
Zabrałam się za sprawdzanie obu wariantów. Jan Armatys w 1807 roku poślubia wdowę Elżbietę Starzykową (po Macieju Starzyk). Kolejno rodzą się im dzieci: Zofia (*1809), Marcin (*1811), Regina (*1814), Józef (*1817) oraz Katarzyna (*1820). Przeglądając akty zgonu odnalazłam metryki dotyczące Marcina (+1813) oraz Katarzyny (+1822).  Dodatkowo w 1822 roku, miesiąc po śmieci Katarzyny umiera także Elżbieta Armatysowa. Zebrane akty metrykalne zdecydowanie wykluczyły pierwszą tezę.

Potomkowie Jana Armatys

Drugi związek małżeński 50-letni Jan Armatys zawiera w Nowej Jastrząbce w 1823 roku z 32-letnią wdową Reginą Starzyczką. Jan Armatys zmarł w 1842 roku w 75 roku życia z przyczyn naturalnych pozostawiając po sobie żonę Reginę Kiełbasa. Zresztą Regina zawsze wymieniana jest pod nazwiskiem Kiełbasa w aktach urodzin dzieci Andrzeja Kozioł i Katarzyny. Sama Katarzyna znana jest pod nazwiskiem Armatys, czyli nazwiskiem ojczyma, pod którym ją znałam z aktów narodzin jej dzieci. Zabrałam się za poszukiwania metryk dotyczących jej biologicznego ojca.

Regina Armatys z domu Kiełbasa


Jak napisałam wcześniej Regina w Nowej Jastrząbce w 1823 roku zawierała swój kolejny związek małżeński. Jej nazwisko rodowe brzmiało Kiełbasa, w akcie małżeństwa zapisano nazwisko jej męża, czyli Starzyk. Rozpoczęłam więc poszukiwania odpowiedniego aktu ślubu. Nie było łatwo, ponieważ nie znalazłam pasującej metryki w Nowej Jastrząbce. Zabrałam się za przeglądanie metryk w kolejnych wsiach należących do parafii Lisia Góra. W 1809 roku w Żukowicach związek małżeński zawierają Maciej Starzyk 30-letni kawaler oraz Regina Kiełbasa 25-letnia panna. Wydaje się, że odnalezienie tego aktu małżeństwa to najprostsza sprawa w tej układance. Mimo przeglądnięcia kolejno wszystkich wsi należących do parafii nie odnalazłam żadnych dzieci tej pary urodzonych w latach 1809-1823. W Żukowicach w domu nr 118 w 1816 roku odnalazłam akt urodzenia Katarzyny nieślubnej córki Reginy Kiełbasa (córka Krzysztofa). Rodzicami chrzestnymi tej dziewczynki byli Sebastian Starzyk oraz Agata Starzycka. Było to dla mnie niespodziewane odkrycie, ale jest to jedyna możliwość przy założeniu, że 4xprababka urodziła się na terenie parafii Lisia Góra ok. 1816 roku. Stało się jasne, że owy mąż Starzyk jeśli istniał, to jego zgon musiał nastąpić ok. 1815 roku, a nie jak zakładałam wcześniej przed majem 1823 roku. Aby jednak być pewna, że zrobiłam wszystko co można znów rozszerzyłam poszukiwania aktu zgonu Macieja Starzyk na wszystkie wioski w latach 1809-1823. W Żukowicach w 1815 roku zmarł Maciej Starzyk w wieku 109 lat! Wiem, że wiek w akcie zgonu bywa przesadzony, ale poszukiwany przeze mnie Maciej Starzyk w tym czasie powinien mieć maksymalnie 50 lat. Najprawdopodobniej albo wiek został źle wpisany lub nie jest to poszukiwana osoba. Nie znalazłam przed 1823 rokiem aktu zgonu innego Macieja Starzyk. Katarzyna urodziła się 16 listopada 1816 roku, a odnaleziony Maciej Starzyk zmarł 15 maja 1815 roku. Jeśli był to mąż Reginy z domu Kiełbasa, to rzeczywiście nie mógł być ojcem dziewczynki i ksiądz prawidłowo wpisał ją jako nieślubną córkę Reginy. Kolejny ślub Regina brała jako wdowa w 1823 roku w sąsiedniej wiosce - Nowej Jastrząbce. Poprzedniego męża Reginy więcej nie wymieniano, a Katarzyna była później znana jako córka Jana Armatys.

Drobne nieścisłości


Zagadka wydaje się rozwiązana. Jednak nie dają mi spokoju nieścisłości wynikające głównie z błędnie podanego wieku osób zapisanych w metrykach. Dodatkowo nazwiska Kiełbasa i Starzyk są bardzo popularne w parafii Lisia Góra. Przykładowo: Elżbieta Witosławska była żoną Macieja Starzyk, Regina Kiełbasa była żoną Macieja Starzyk oraz Marianna Kiełbasa była również żoną Macieja Starzyk. Fartem jest, że w latach 1809-1823 zmarł tylko jeden Maciej Starzyk jednak wpisano mu w metrykę 109 lat. Było też kilka dziewczyn, które nazywały się Regina Kiełbasa. Tu znowu w akcie urodzenia nieślubnej córki Katarzyny ksiądz szczęśliwie zapisał, że chodzi o Reginę córkę Krzysztofa Kiełbasy.
Regina córka Krzysztofa Kiełbasy urodziła się w 1786 roku w Żukowicach w domu nr 114. Zakładając, że brała w 1809 roku ślub z Maciejem Starzyk powinna mieć 23 lata, a wpisano 25. Różnica niewielka i można uznać ją za akceptowalną. Kolejno w 1823 roku Regina ma 37 lata, a wpisano w metryce 32. W akcie zgonu w 1848 roku powinien ksiądz zapisać 62 lata, a podano 58 lat. Reasumując różnice sięgają +/- 5 lat, co można uznać za całkiem akceptowalne, bo nie możemy wymagać od księdza sprawdzania każdorazowo metryki urodzenia w celu obliczenia poprawnego wieku.
Kolejno Jan Armatys s. Stanisława i Reginy Kolak urodził się w 1773 roku. W 1807 roku zawiera pierwszy związek małżeński z Elżbietą Witosławską 1 v. Starzyk. Zamiast 27 lat wpisano 30. Drugi związek małżeński zawarł w 1823 roku, czyli w wieku 50 lat i tak też zapisano. Zmarł w 1842 roku w wieku 69 lat, w metryce odnotowano 75 lat. Również te różnice można nazwać akceptowalnymi.
Problematyczna jest osoba Macieja Starzyka. Jeśli w 1809 roku podano, że ma 30 lat, to powinien urodzić się w 1779 roku. Sprawdziłam księgi metrykalne i odnalazłam akty narodzin/chrztów (z lat 1775-1795) dotyczące kilku chłopców:
1779 Jastrząbka Nowa: Maciej s. Franciszka Starzyk i Jadwigi
1783 Żukowice nr domu 115: Maciej s. Jakuba Starzyk i Zofia
1784 Nowa Jastrząbka: Maciej s. Jana Starzyk i Zofii
1786 Żukowice nr domu 170: Maciej s. Tomasz Starzyk i Zofia Stach
1791 Żukowice nr domu 124 Maciej s. Józefa Starzyk i Ewa Sroczanka (Sroka)
W księgach małżeństw także pojawiło się kilku Maciejów:
1809 Żukowice nr domu 20 Maciej Starzyk 50 l wd. oo Zofia Sakowna 30 l wdowa
1809 Żukowice  nr domu 121 Maciej Starzyk 30 l kaw oo Regina Kiełbasa 25 l panna
1812 Żukowice nr domu 124 Maciej Starzyk 22 l oo Marianna Starzykowna 20 l panna
1814 Żukowice nr domu 91 Maciej Starzyk 20 l kaw oo Anna Bursionka 24l panna

Jak widać rok urodzenia obliczony z aktu małżeństwa idealnie wpisuje się Macieja Starzyk s. Jakuba i Jadwigi urodzonego w Jastrząbce Nowej. Osobiście nie jestem w pełni przekonana, czy to o tego Macieja Starzyk chodzi. Brak na terenie parafii Lisia Góra aktów dzieci Macieja Starzyk i Reginy nie ułatwia sprawy. Warto poszerzyć poszukiwania na sąsiednie parafie może sytuacja nieco się rozjaśni. Na dzień dzisiejszy ten wątek pozostaje dla mnie otwarty w oczekiwaniu na dalsze poszukiwania aktów związanych z małżonkami Maciejem Starzyk i Reginą z domu Kiełbasa.

Źródło:
Księgi metrykalne parafii Lisia Góra

Gdy brak ksiąg metrykalnych pozostają inwentarze

Gdy brak ksiąg metrykalnych pozostają inwentarze

Inwentarz z definicji jest to spis faktyczny ilości i wartości wszystkich składników majątku jednostki organizacyjnej. W praktyce otrzymujemy spis gospodarzy kolejnych domostw i nałożone na nich obciążenia (czynsz, pańszczyzna, daniny itd.). Gospodarze są podzieleni na: kmieci, zagrodników, chałpników i komorników. Wyodrębnieni w spisach są wójtowie, rzemieślnicy oraz wybrańcy. Archiwum Książąt Sanguszków w części gumniskiej zawiera setki inwentarzy dotyczących różnych wiosek Hrabstwa Tarnowskiego oraz dalszych majątków, które leżały w dawnym województwie sandomierskim. 

Inwentarze z XVII wieku


Interesujących mnie inwentarzy XVII-wiecznych niestety w archiwum  odnalazłam niewiele. Najstarszy przydatny dla mnie inwentarz dotyczy klucza wiewióreckiego i pochodzi z 1618 roku. Opisano w nim zamek oraz wszystkie zabudowania gospodarskie dworu w Wiewiórce oraz kościółek św. Katarzyny zawierający dwa malowane na płótnie obrazy: Św. Anny oraz greckiej Panny Maryi. Kolejno opisano folwarki klucza wiewióreckiego: słowny opis zabudowań, spis żywego inwentarza, stawów, powinności poddanych, dochodowość włości oraz gospodarzy. Opisane folwarki to: Wiewiórka, Róża, Zasów, Nagoszyn, Borowa, Czarna, Jaźwiny, Jastrząbka Stara, Żarówka, Zdziarzec, Mokre, Dąbie, Dąbrówka.

Fragment inwentarza Wiewiórki z 1618 roku. Źródło: ANK

Inwentarz zawiera też spisy z innych terenów. Znalazłam m. in. spis z  Rzędzina oraz Woli Rzędzińskiej.

Fragment inwentarza Woli Rzędzińskiej z 1618 roku. Źródło: ANK
Spisy imienne były w tym czasie bardzo ubogie. Często spotykamy tylko imię lub przezwisko gospodarza. Jednak równie często są już ustalone nazwiska, które w wioskach przetrwały do dzisiejszego dnia. Przykładowo w Rzędzinie odnalazłam kmiecia Wojciecha Szepielak, a ja jak na razie dotarłam do Jana Szepielak ur. ok 1690 roku, więc jeszcze 2-3 pokolenia przede mną. W Starej Jastrząbce są już nazwiska Zieja (Ziaja), Smagacz, Ostręga, Oskandy (Oszkandy) itd. Ciekawostką jest informacja o pełnieniu funkcji haiduka na zamku w Wiewiórce. 

Na kolejny inwentarz było mi długo czekać. W 1675 roku spisano część książęcą i część zamojską Hrabstwa Tarnowskiego. Inwentarz dóbr Jana Wielopolskiego obejmował: część zamku, część miasta Tarnowa, Przedmieście Krakowskie, Przedmieście Pilźnieńskie, Grabówkę, Rudę alias Wolę, Terlikówkę, Klikową z folwarkiem, Krzyż z folwarkiem, Łęg Tarnowski zwany Pogwizdów z folwarkiem, Lisią Górę, Wolę Lisiogórską z folwarkiem, Żukowice, Śmigno, Wierzchosławice z folwarkiem, Gosławice, Głobice, Pogórza, Żdżary, Szynwałd z folwarkiem oraz Zalasową.

Fragment inwentarza Śmigna z 1675 roku. Źródło: ANK
Inwentarz dóbr należących do Jana Zamoyskiego zawiera: część miasta Tarnowa, Przedmieście za Bramą Krakowską, Grabówkę, Terlikówkę, Rudę alias Wolę, Nowodworze, Porębę, Łękawkę, Łęg, Klikowa, Krzyż, Śmigno i Partyń, Lisią Górę, Żukowice, Szynwałd, Żdżary, Pogórza oraz Zalasową. 
Z początku może dziwić, że oba inwentarze zawierają te same wsie. Dokonując podziału na część książęcą i część zamoyską podzielono całe Hrabstwo Tarnowskie na dwie części. Czyli w 1675 roku w tej samej wsi mieszkali zarówno poddani Jana Wielopolskiego jak i Jana Zamoyskiego. Dodajmy do tego dzierżawy części wsi czy folwarków oraz sprzedaże i zastawy przez co często jest trudno ustalić dokładne przechodzenie majątków w kolejne ręce w danym czasie. 

Inwentarze z XVIII wieku


Inwentarzy z XVIII wieku, a szczególnie z drugiej połowy XVIII wieku jest wiele. W formacie tzw. dutki spisano regestr z Rzędzina, Woli Rzędzińskiej i Pogórza w 1710 roku. W tym czasie zanotowano 60 gospodarzy, 2 karczmarzy, 2 leśnych i 4 wybrańców. Poddanych dzielono na kmieci i parników. Zapisano dni pańszczyźniane piesze lub bydlęce oraz obciążenia czynszowe. Dodatkowo spisano szczegóły wysiewu za rok 1710 i 1711.

Fragment inwentarza Rzędzina z 1710 roku. Źródło: ANK

Kolejno odnalazłam inwentarz z 1755 roku dotyczący majątku Lisia Góra, który należał do wdowy Kosmowskiej. Od 1777 roku inwentarze Hrabstwa Tarnowskiego zachowały się z każdego kolejnego roku. Regestry te są znacznie dokładniejsze i wyczytamy z nich więcej informacji niż z starszych inwentarzy.

Fragment inwentarza Łękawicy z lat 1781-1782, Źródło: ANK

Dodatkowo możemy zaglądnąć do spisu rzemieślników Hrabstwa Tarnowskiego z drugiej połowy XVIII wieku, o którym pisałam już wcześniej.

Nazwiska włościan


Jeśli z jakiegoś powodu brak ksiąg metrykalnych z parafii naszych przodków możemy prowadzić nasze poszukiwania w innym kierunku. Z regestrów XVII-wiecznych możemy zobaczyć czy nazwiska naszych przodków w danej miejscowości już się pojawiły i dowiemy się jak wyglądało ich otoczenie, jakie powinności mieli względem dworu czy jaki inwentarz żywy był w ich posiadaniu. Z inwentarzy XVIII-wiecznych prześledzimy dodatkowo przechodzenie ziemi czy gospodarstwa na kolejne pokolenia, gdyż pojawia się informacja o numerach konskrypcyjnych i numerach domów. Osobnym zagadnieniem jest funkcjonowanie nazwisk. W starszych inwentarzach widać, że gospodarze występują pod imieniem lub przezwiskiem, jak i są wymieniani równocześnie z imienia i nazwiska/przezwiska. Nazwiska, które przypisujemy naszym przodkom mogły już występować na danym terenie, ale także nie każdy włościanin posługiwał się nazwiskiem. Inwentarz z 1675 roku wymienia już każdego z imienia i nazwiska/przezwiska, więc posługiwanie się imieniem i nazwiskiem musiało być już wtedy w powszechnym użyciu. Inną sprawą jest czy nazwiska te były stałe. Na własnym przykładzie mogę odpowiedzieć że nie u każdej rodziny. U mnie zmiany te wykryłam w XVIII-wiecznych metrykach. Przykładowo Walaszkowie stali się Mardakami i Walaszkami, Kamieńscy podzielili się na Szponderów i Kamieńskich, Wrońscy na Wrońskich i Giemzów, a Ziejowie stali się Starcami. Więcej zmian nie zaobserwowałam. Jednak większość moich przodków doprowadziłam do połowy XVIII wieku, a tylko ok. 30% wstępnych poszukuję w księgach XVII-wiecznych. Jest to więc za mała grupa, aby stwierdzić jak często dochodziło do zmiany nazwiska/przezwiska albo czy taką zmianę da się poprawnie zidentyfikować. Kolejnym aspektem jest powód takiej zmiany. I tu z pomocą przychodzą także inwentarze. Zauważyłam na przykład, że Walaszkowie, którzy osiadli na roli mardakowskiej zaczęli się nazywać Mardakami. Czyli zmiana nie była przypadkowa. Podobnie miała się sprawa z Wrońskimi, więc wydaje mi się, że czynnik osadzania na już nazwanych terenach mógł być istotny w kształtowaniu się nazwisk.

Reasumując warto poświęcić czas na przeglądanie inwentarzy. Im więcej ich znajdziemy z różnych lat tym szczegółowiej poznamy życie naszych przodków. Inwentarzem mają moim zdaniem większe znaczenie od ksiąg metrykalnych, z których poznajemy tylko dane osobowe i datę sakramentu. Z regestrów poznamy wygląd wsi, dworów, zagród i domów chłopskich, a także sprzęty domowego użytku. Dowiemy się jakie powinności na nich ciążyły (pańszczyzna, czynsz, danina), jaki inwentarz żywy posiadali i ich znaczenie w hierarchii wiejskiej (kmieć, zagrodnik, chałpnik, karczmarz, leśny, wybraniec, wójt itd.). Wreszcie poznamy ilość ziemi jaką posiadali, nr konskrypcyjny działki oraz nr domu. A idąc dalej tym kierunkiem poznanie nr działek z XIX-wiecznych ksiąg katastralnych czy hipotecznych w zestawieniu z mapami odkryje przed nami dokładną lokalizację domu naszego przodka. Wiedza zawarta w regestrach pozwoli nam zgłębić aspekty życia przodków, które nie sposób odgadnąć posługując się w swoich poszukiwaniach tylko księgami metrykalnymi.

Źródło:
AKS w ANK oddział Wawel

Co się stało z dokumentami tarnowskich cechów rzemieślniczych?

Co się stało z dokumentami tarnowskich cechów rzemieślniczych?

Moi przodkowie wykonywali wiele zawodów rzemieślniczych. Byli m.in. szewcami, kowalami, krawcami, cieślami, stelmachami, rzeźnikami itd. Z tego powodu interesowałam się zachowaną dokumentacją cechów rzemieślniczych i przeglądałam wiele sygnatur z nimi związanych. Najstarsze dokumenty przechowywane są w Archiwum Państwowym oddział w Tarnowie, a te wytworzone w XX wieku w siedzibach Izby Rzemieślniczej przy ul. J. Kochanowskiego i ul. M. Kopernika w Tarnowie.


Wśród dokumentów Cechu Krawców i Zawodów Pokrewnych jest Rejestr imion i przezwisk wszystkich panów braci i cechu od 1620 roku. Jest to najstarszy z zachowanych dokumentów cechu w Tarnowie. Około 1/3 zachowanych dokumentów pochodzi z XIX wieku, a wśród nich zainteresują nas na pewno: zapisy i wyzwoliny, księga majstrów cechu i księga członków cechu. Z dokumentów XX-wiecznych są również księgi zapisów i wyzwolin, księgi czeladników i mistrzów, protokoły komisji egzaminacyjnej, protokoły z spotkań zarządu, księgi finansowe (składek, wpłat, przemysłowe), statut cechu.

        

W jednej z ksiąg zanotowano ciekawy wpis, który przytaczam poniżej: POTOMNOŚCI DO WIADOMOŚCI Jeszcze w 1840 roku istniał patent Maryi Teresy w ten czas nie wolno było żydowi robić dla katolika i było krawców liczba ograniczona jak jeden umarł to drugi po nim nastał, a wdowa mogła prowadzić dalej rzemiosło, albo wydzierżawić, albo sprzedać. Trudno było zostać Maystrem ale jak został, to miał pewną robotę i utrzymanie famili. Żydów żadnych Maystrów nie było tylko ci co robili dla żydów płacili tak zwane suchodniowe dopiero według statutu dnia 5go maja 1885 wszyscy krawcy którzy wykonuią na własną rękę krawiectwo staią się członkami Stowarzyszenia Krawieckiego i tak na raz staią się Maystrami, a władza Powiatowa każdemu wydaie konsens, było wszystkich Maystrów 12tu którzy mieli jakie takie utrzymanie na raz Statut zrobił ich 95 w Tarnowie z tądt powstała ogulna nędza.
Piszę potomności jako fakt dokonany na własne oczy, na wieczną pamiątkę i tych co są całkowicie wypłaceni wpisujemy do tey książki Maystrowski dalszy ciąg.
Pisałem w Tarnowie dnia 6 grudnia roku pańskiego 1887. Stanisław Szeligiewicz Cechmistrz

Cech Rzemiosł Budowlanych i Zawodów Pokrewnych również posiada dokumenty z XVII wieku. Księga wpisów i wyzwolin zawiera pierwszy wpis z 1641 roku i jest najstarszym dokumentem tego cechu, który znajduje się w archiwum. W XVII wieku dominowały zawody: stalmach, kołodziej i stolarz, a później stolarz i malarz. Wśród dokumentów jest jeszcze księga wpisów i wypisów uczniów z lat 1844-1873. Pozostałe dokumenty dotyczą pierwszej połowy XX wieku.

        

W aktach Cechu Piekarzy i Zawodów Pokrewnych najstarszym dokumentem jest patent cesarski dla młynarzy sporządzony w 1784 roku. Najstarsza księga członków cechu rozpoczyna się wpisem z 1852 roku, a księga majstrów w 1841 roku. Większość dokumentów została wytworzona w pierwszej połowie XX wieku. Są wśród nich kontrakty czeladnicze, księgi członków, księgi czeladników, księgi uczniów, protokoły zebrań, protokoły komisji egzaminacyjnej.



Wśród akt Cechu Metalowców i Zawodów Pokrewnych dominują zawody: kowal, ślusarz, kotlarz, rusznikarz i nożownik. Później dochodzą też blacharze i elektrycy. Najstarsze dokumenty pochodzą z XIX wieku. Są to mi. in. księgi wpisów i wyzwolin, księgi czeladników księgi członków, rejestr umów uczniowskich i wydanych świadectw. 

        

Najstarsze dokumenty Cechu Rzemiosł Różnych z lat 1689-1859 zebrano w jedną sygnaturę. Nie przeglądałam dokumentów tego cechu dokładnie i niestety nie pamiętam już jakie zawody były w nim reprezentowane. Z notatek wiem, że ciekawy wydał mi się cech ogniowy, czyli dzisiejszych strażaków.


Cech Rzeźników i Wędliniarzy nie posiada odległej dokumentacji mimo XV-wiecznych korzeni. Najstarsza księga w archiwum datowana jest na lata 1874 - 1897. Właściwie jest to dziwna księga, bo prócz kilku czeladników katolików (w tym brat mojej prababci Franciszek Januś) reszta członków cechu jest pochodzenia żydowskiego. Prawie można pomyśleć, że otrzymało się księgę cechu żydowskiego. Na izraelickich członków cechu natrafimy też w innych cechach, ale już bez tak wyraźnej dominacji. Poza wymienioną księgą reszta dokumentacji pochodzi z pierwszej połowy XX wieku.


Akta Cechu Szewców i Zawodów Pokrewnych opisywałam we wcześniejszych artykułach, gdyż mistrzem cechu był mój pradziadek Wojciech Golec, jego brat Jan Golec i jego szwagier Jan Januś. Akt Cechu Fryzjerów i Zawodów Pokrewnych nie przeglądałam, więc nie wiem co się w nich dokładnie znajduje, ale zapewne podobne dokumenty jak te opisane w aktach pozostałych cechów.

Podsumowując dokumenty cechów rzemieślniczych z Tarnowa, z których najmłodsze datowane są na lata ok. 1945-1960 (w zależności od cechu) przekazano do Archiwum Państwowego. Akta wytworzone w drugiej połowie XX wieku znajdują się w siedzibach Izby Rzemiosła w Tarnowie. Warto przeglądać te dokumenty, gdyż można natrafić na naprawdę cenne dokumenty dotyczące życia zawodowego naszych antenatów. Jeśli nasz przodek był mistrzem zapewne wielokrotnie odnajdziemy jego podpis w dokumentach. Są także wśród akt dokumenty opisane nazwą Albumy lub Księgi pamiątkowe, które zawierają zdjęcia. Dodatkowo więc możemy odnaleźć nieznane z domowego albumu zdjęcie dziadka czy pradziadka. W aktach cechu znajdziemy nie tylko przodków z Tarnowa, ale także szeroko pojętej okolicy, dzięki czemu księgi są źródłem informacji dla potomków rzemieślników z pobliskich wsi.

Źródła:
Archiwum Państwowe oddział w Tarnowie
Copyright © 2014 Genealogia , Blogger