Jak zdobyć zdjęcie przodka?

Jak zdobyć zdjęcie przodka?

Z różnych powodów w naszym domowym archiwum może brakować albumów rodzinnych. Zapewne każdy z nas chciałby spojrzeć w twarz naszego dziadka, pradziadka lub nawet prapradziadka. Takich zdjęć pochodzących nawet z 2 połowy XIX wieku jest jednak coraz mniej. A już na pewno jest to ostatnia chwila by spotkać kogoś kto będzie umiał wskazać osoby uwiecznione na zdjęciach jeśli nie zostały one należycie opisane. Najważniejsze jest jednak pytanie gdzie poszukiwać takich zdjęć?

Rodzina i przyjaciele


Nie napiszę nic nowego w pierwszej kolejności wymieniając rodzinę jako osoby, które mogą posiadać zdjęcia naszego przodka. Z tym, że może być to nawet bardzo odlegle powiązana z nami rodzina. Może daleki kuzyn był przyjacielem naszego przodka stąd zdjęcia znalazły się w rękach dalszej familii. Losy dalszych krewnych mogły być mniej burzliwe niż naszej gałęzi stąd w ich rękach jest dużo więcej pamiątek. Trzeba pamiętać, że często osoby nie zainteresowane genealogią nie wyjawią w pierwszym kontakcie, że takowe albumy posiadają. Nie chodzi tu o złą wolę zapytanego. Może leżą gdzieś zapomniane na dnie szafy lub strychu i już nikt nie pamięta, że się tam znajdują. A może nie chcą zawracać sobie głowy naszymi fanaberiami i dopiero po dłuższym stażu naszych zainteresowań zechcą dołożyć swoją cegiełkę? Różnie bywa. Dlatego warto pokazywać krewnym zdjęcia i dokumenty które posiadamy, aby pobudzić w nich ciekawość do odkrywania rodzinnych historii i chęć współpracy. Może okazać się, że po jakimś czasie zaowocuje to powiększeniem naszych zbiorów.
Ważnymi osobami w naszym życiu są także nasi przyjaciele. Warto dowiedzieć się z kim przyjaźnił się nasz dziadek czy pradziadek. Takie osoby mogą jeszcze żyć lub ich dzieci są dobrze zorientowane w temacie rodzinnych zbiorów. Kontakt z tymi osobami również może przyczynić się do pozyskania nowych fotografii.

Placówki edukacji (szkoły)


Nasi przodkowie uczęszczali do różnych placówek. Niektórzy kończyli naukę na Szkole Powszechnej, inni zdobywali dalszą wiedzę w Gimnazjum, a później na Uniwersytecie. Jeszcze inni uczyli się zawodu rzemieślniczego. Dobrze poznać ścieżki edukacji, którymi kroczyli nasi przodkowie. Jeśli ukończyli Szkołę Powszechną to możemy liczyć na zdjęcie grupowe danego rocznika lub wszystkich uczniów placówki. Możemy także odnaleźć wykaz ocen z każdego roku nauki naszego antenata, a nawet odnaleźć jego podpis.

Uczniowie Gimnazjum Żeńskiego im. Elizy Orzeszkowej w Tarnowie w 1931 roku. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/106350/96c452707a279ecf0bdde4458096835f/

W przypadku, gdy nasz przodek kontynuował naukę w Gimnazjum możemy założyć, że zdawał egzamin dojrzałości (matura). Na świadectwach dojrzałości umieszczano zdjęcia abiturienta.

Świadectwo dojrzałości z 1931 roku. Źródło: AP Tarnów

Warto złożyć wizytę w Liceum (dawniej Gimnazjum) do którego uczęszczał nasz antenat. Na ścianach może wisieć tableau różnych roczników, które ukończyły szkołę. A nuż będzie to klasa naszego dziadka lub pradziadka. Jeśli chodzi o zawody rzemieślnicze to wydaje mi się, że zdjęcia na dyplomach czeladniczych czy mistrzowskich zaczęto umieszczać stosunkowo późno tj. ok. lat 40-50 XX wieku. Warto odszukać informację do jakiego cechu należał nasz antenat oraz kto był jego mistrzem. W archiwach państwowych i w izbach rzemieślniczych prócz dokumentacji znajdują się albumy pamiątkowe z różnych wydarzeń czy celebracji rocznic konkretnych cechów rzemieślniczych. Dodatkowo dyplomy rzemieślnikom wystawiało także Kuratorium Oświaty. Nie należy kierować się obecnym przyporządkowaniem do rejonu. Egzamin czeladniczy mój dziadek zdawał przed Izbą Rzemieślniczą w Krakowie, a jego dyplom mistrzowski został wystawiony w Kuratorium Oświaty w Rzeszowie.

Protokół egzaminacyjny z 1961 r. Źródło KO w Rzeszowie

Zakłady pracy


Kolejno dobrze wiedzieć gdzie pracował nasz przodek. Do jego dokumentacji pracowniczej może być dołączone zdjęcie. Jeśli w teczce pracownika nie znalazła się jego fotografia to powinien być tam życiorys z własnoręcznym podpisem, ankieta osobowa, zaświadczenia lub kopie aktów stanu cywilnego - akt małżeństwa i akty narodzin dzieci. Mogą się także znaleźć pochwały lub nagany dotyczące wykonywania pracy czy informacje o nadanych odznaczeniach np. krzyża złotego, srebrnego lub brązowego za zasługi w pracy zawodowej (o takich nadaniach znajdziemy informacje w Monitorze Polskim). Teczka naszego antenata po zaprzestaniu życia zawodowego została przeniesiona do archiwum zakładowego, a stamtąd mogła zawędrować nawet do archiwum państwowego. Część dokumentacji odnajdziemy w teczkach ZUSu lub KRUSu. W dokumentacji zgromadzonej przez ZUS mogą znajdować się karty pracy (Arbeitskarte) z okresu okupacji niemieckiej lub nawet karty rozpoznawcze (kennkarte) o czym przekonałam się osobiście. Jeśli mowa o latach II Wojny Światowej to warto zainteresować się tematem pracy przymusowej (https://straty.plhttps://arolsen-archives.org/pl/, biuro.poszukiwan@pck.org.pl itp.) Reasumując warto zbadać całą ścieżkę wędrowania dokumentacji: archiwum zakładu pracy -> archiwum państwowe -> (archiwum) ZUS.

Urzędy


Pierwszym dokumentem posiadającym zdjęcie, który posiadał każdy obywatel GG była kenkarta (niem. Kennkarte) wydawany przez władze niemieckie podczas okupacji Polski. Takich dokumentów tożsamości zachowało się zapewne całkiem sporo. Są jednak mocno rozproszone i mogą być wszędzie: szuflada z dokumentami dziadka, koperta dowodowa, archiwum ZUS, archiwum państwowe itp. W Tarnowie kenkarty były w powszechnym użytku jeszcze kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej. Zastąpiły je na dobre wydawane od 1952 r. dowody osobiste. W Archiwum Państwowym w Milanówku przechowywane są zbiory zespołu 72/3728/0 o nazwie Centralny Rejestr Metryczek Wydanych Dokumentów Tożsamości od 1952 r. do 1997 r.. Jest to o tyle cenne, że do lat 90 XX w. koperty dowodowe zawierające wszystkie poprzednie wnioski o wydanie dowodu osobistego były niszczone 10 lat po śmierci osoby dla której wytworzono daną kopertę dowodową. W tym przypadku skorzystanie z metryczek dowodowych może okazać się jedyną szansą uzyskania zdjęcia z dowodu osobistego naszego antenata.

2 strona metryczki dowodowej prababci (1901-1994). Źródło: AP w Milanówku

Należy też pamiętać, że za czasów PRL dowody osobiste wydawane były przez Komendę Powiatową (lub Miejską) Milicji Obywatelskiej. Jakieś dokumenty mogą więc i dziś znajdować się w archiwach policji zamiast archiwum Urzędu Miasta. Trudno przewidzieć jak przebiegała reorganizacja i przekazywanie dokumentów między różnymi jednostkami. 
Kolejnym dokumentem jest paszport. Warto pytać z jakich lat są dokumenty w właściwych archiwach urzędów paszportowych. Te najstarsze prawdopodobnie znajdują się w Archiwum Państwowym. Przykładowo w Krakowie w zbiorze Akta Urzędu Wojewódzkiego Krakowskiego znajduje się kilka sygnatur, które warto przejrzeć pod kątem poszukiwań paszportów:
1. Paszporty, ogólne, wykazy, zbiorowe (1922, 1938, 1939). Sygnatura dawna: UWKr 77/1, UWKr 77/2, UWKr 77/3, UWKr 77/4, UWKr 77/5, UWKr 77/6, UWKr 77/7, UWKr 77/8
2. Paszporty, osoby A-Z. (1921-1939). Sygnatura dawna: UWKr 77a/9
3. Paszporty. Weterynaria (1921-1939). Sygnatura dawna: UWKr 216
Dokumentacja paszportowa znajduje się także w IPN. Osobiście składałam w IPN wnioski dla wszystkich krewnych do 4 stopnia pokrewieństwa i zawsze zaznaczałam, że szukam także paszportów. W kilku przypadkach otrzymałam takie dokumenty i zawsze było w nich zdjęcie.

Archiwa kościelne i parafialne


Spore zbiory fotograficzne znajdują się w archiwach kościelnych. Archiwum Diecezjalne w Tarnowie na swoje stronie internetowej wyodrębniło Dział fotograficzny, do którego inwentarz znajduje się tutaj. Można go w łatwy sposób przeszukać, co ułatwia uszeregowanie według miejscowości i dość dokładny opis fotografii. Oczywiście sporo miejsca w zbiorach zajmują osoby związane z kościołem, ale nie brakuje też perełek w postaci zdjęć wojskowych z IWŚ, zdjęcia szkolne z różnych miast/wsi, fotografie ślubne. Jest szansa, że trafi się coś interesującego dla nas.
Archiwa parafialne również są obszerne i powinny zawierać mnóstwo ciekawych materiałów. Tuta wydaje mi się, że przewagę mają osoby, które wywodzą się z niewielkich miejscowości. W niewielkich społecznościach wszyscy doskonale się znali i zapewne brali czynny udział w życiu społecznych. Centrum życia społecznego stanowił zapewne kościół. Przodkowie należeli do różnych klubów chrześcijańskich, chórów parafialnych, kół modlitewnych. Różne okazje rodzinne były celebrowane mszą św., a uroczystości jubileuszowe miejscowych kapłanów gromadziły lokalną społeczność. Najważniejszym zbiorem zawierającym zróżnicowane materiały będzie kronika parafii. Jeśli była prowadzona sumiennie, to powinna zawierać dokładne informacje, a dołączone zdjęcia powinny być odpowiednio opisane. Możliwości jest dużo.

Archiwa Państwowe


Archiwum Państwowe zawiera przeróżne zespoły, w których prócz dokumentów znajdują się fotografie. Na stronie https://szukajwarchiwach.pl/ w pole wyszukiwarki wpisać słowo album lub fotografia i kolejno wybrać filtr (dodaj filtr -> archiwum->wybrać konkretne archiwum z listy). Jest na przykład album pamiątkowy Szkoły Podstawowej nr 6 w Tarnowie z lat 1928-1930, Kronika MPK z lat 1966-1975, cechu Rzemiosł Różnych itd. Niestety większość jednostek zawierających fotografie nie jest opisana i trzeba przeglądać sygnatury osobiście.  Przykładowo w AP oddział w Tarnowie jest szczątkowy zbiór dokumentów poświadczenia i wydawania obywatelstwa polskiego znajdujących się w zespole Starostwo Powiatowe w Tarnowie. Zespół zawiera zdjęcia osób starających się o zaświadczenia, a w szczególności członków Polonii amerykańskiej. Zdjęcia znajdują się także w aktach ZBoWiD-u. Fotografie w tych zespołach są w większości podpisane imieniem i nazwiskiem oraz określone są lata z których pochodzą dokumenty.

Fotografie z zespołu ZBoWiD. Źródło: AP w Tarnowie

Odrębnie za gromadzenie zbiorów cyfrowych odpowiada Narodowe Archiwum Cyfrowe NAC.

Cmentarze


Na nagrobkach naszych bliskich, którzy zmarli 50, 60, a nawet więcej lat temu mogą znajdować się oprócz tablic zawierających epitafium zdjęcia osoby zmarłej. Z własnej praktyki wiem, że więcej takich zdjęć zachowało się na cmentarzach parafialnych w małych wsiach niż w miastach. Dla niektórych z nas może być jedyna możliwość na pozyskanie zdjęcia przodka. Trzeba się jednak pospieszyć. Po niedawno przeprowadzonej akcji inwentaryzacji nieopłaconych nagrobków może on być przekazany do użytkowania nowym właścicielom. Bezpowrotnie możemy stracić szansę na pozyskanie zdjęcia z nagrobka naszego przodka.

   
 

Bazując na życiorysach moich antentatów powyżej opisałam tylko część miejsc, do których możemy się zwrócić poszukując fotografii naszych przodków. Im bardziej imponujący był życiorys naszego krewnego, tym większa szansa na odnalezienie jego zdjęcia. Moi antenaci prowadzili niczym nie wyróżniające się życie, nie posiadali imponującego życiorysu zawodowego, czy prowadzonej z rozmachem działalności społecznej. Jednak pozostał po nich ślad w dokumentach, które posiadał każdy inny obywatel. Nie zawsze znajdowało się tam ich zdjęcie. Ba, rzadko się tam znajdowały! Co tu dużo mówić, wiele zależy od szczęścia i od naszej determinacji. Próbować na pewno nie zaszkodzi, bo szansa na odnalezienie zdjęcia naszego antenata jest całkiem spora. Powodzenia :)

O tym jak Welsingowie osiedlili się w Starej Jastrząbce

O tym jak Welsingowie osiedlili się w Starej Jastrząbce

Od kilku lat tropię każde pojawienie się Welsingów w napotkanych metrykach. Po nitce powoli zbliżam się do kłębka. Udało mi się już rozwiązać całkiem sporo zagadek dotyczących tej rodziny. O wielu jej gałęziach wiem więcej niż o własnej co jest niezmiernie irytujące. Jedną z takich gałęzi jest rodzina kuzyna pierwszego stopnia mojej 4xprababki Marianny 1 v. Pilas 2 v. Saratowicz z domu Welsing.

Lata wędrówki


Krzysztof Welsing urodził się ok. 1796 roku w koloni Pławo w parafii Borowa. Był synem Jana Welsing i Katarzyny Bargo (Bargmin, Borgmin ?). Kolejne lata jego młodości nie są mi bliżej znane. Krzysztof pojawia się w Tarnowie w 1821 roku. W katedrze tarnowskiej wygłoszono zapowiedzi przed zawarciem pierwszego związku małżeńskiego:
Krzysztof Welsing stolarz kawaler z Dębicy 25 lat 
Krystyna Ilińska z Grabówki 20 lat
W dzielnicy Grabówka spisano akt małżeństwa pod datą 29 lipca 1821 roku. Panna młoda była córką piwowara z Czech Macieja Illińskiego (Illi) i Magdaleny. Świadkami zaślubin byli mieszczanie tarnowscy Jan Szops i Jan Kenzelinn. Przeszukałam księgi Dębicy i nie natrafiłam na żadnych Welsingów. Może Krzysztof tam tylko pracował lub nawet odbywał wcześniej praktykę czeladniczą i/lub mistrzowską. Planuję sprawdzić te informacje w księgach cechu budowniczego.
Młodzi długo miejsca w Tarnowie nie zagrzewają, nie spotykam ich ponownie na kartach ksiąg metrykalnych. Kolejny wpis pojawia się w parafii Mielec. Na przedmieściach w 1823 roku rodzi się ich syn Karol Boromeusz. Rodzicami chrzestnymi chłopca są: Wilhelm Welsing - wuj Krzysztofa i kapelusznik w Mielcu oraz Barbara Musler. Małżonków Welsingów spotykamy w księgach parafii Mielec jako chrzestnych jeszcze w 1827 roku. Kolejno przenoszą się do Wadowic Górnych. Tam rodzą się ich dzieci: Krzysztof (*1828 +1830), Teofilia Antonina (*1830 +1832) oraz Kacper (*1832). Wreszcie ok. 1833-1835 roku zamieszkują w Starej Jastrząbce, gdzie osiedlają się na dobre.

Nowy dom


Małżonkowie Welsing wraz z rodziną zamieszkują w domu nr 105, czyli we dworze. Pod tym samym numerem spisano w księgach akty dotyczące m. in. właścicieli majątku: Tadeusza Marynowskiego i Felicjany z Potockich, ekonoma Stanisława Warchołowskiego i jego zięcia oficjalisty Jana Gorgond. Wcześniej cieślą we dworze był niejaki Sebastian Bugnowski.
W Starej Jastrząbce rodzą się kolejno ich dzieci: Teofilia (*1836), Antonina (*+1838), Zuzanna (*+1840) oraz Anna (*1842). Niecały miesiąc po ostatnim połogu, w wyniku komplikacji umiera Krystyna Welsing. Pół roku później w 1843 roku w Mielcu Krzysztof Welsing zawiera kolejny związek małżeński z wdową Anną 1 v. Wygrzywalską z domu Galewicz (Golewicz) pochodzącą z Królestwa Polskiego córką Józefa i Agnieszki z domu Starzeńskiej. Para doczekała się jednego wspólnego dziecka - córki Bronisławy (*1844). W 1844 roku we dworze umiera szewc Franciszek Welsing - młodszy brat Krzysztofa.
Po zniesieniu stosunków poddańczych Krzysztof Welsing odkupuje od Franciszka Starzec 27 morgów ziemi w Starej Jastrząbce. Nie dotarłam bezpośrednio do aktu kupna-sprzedaży, ale informację o zawarciu tej transakcji podaje inny akt z 1862 roku.

Fragm. kontraktu z księgi notariusza Antoniego Sperling 1862 rok.
Źródło: AP Przemyśl

Na zakupionym gruncie w Starej Jastrząbce gospodarzą kolejne pokolenia Welsingów.

Dzieci i wnuki Krzysztofa Welsing


Najstarszym potomkiem Krzysztofa Welsing, który założył rodzinę był jego syn Karol Boromeusz Welsing urodzony w 1823 roku w Mielcu. Młodzieniec w 1846 roku w Dąbrówce Wisłockiej zawarł związek małżeński z Marianną Głowacz 1 v. Stecz. Para miała syna Wojciecha, który w 1870 w Starej Jastrząbce zawarł związek małżeński z Reginą z domu Gemza (Giemza).
Drugi syn Kacper urodzony w 1832 roku w Wadowicach Górnych zawarł związek małżeński z Marianną z domu Olszewską. Para zamieszkała na stałe w Starej Jastrząbce, tam też rodziły się ich dzieci: Karolina (*1863), Antoni (*1866), Ludwika (*1869), Jan (*1872), Weronika (*1873) oraz Tekla (*1876).
Następna w kolejności jest Teofilia Welsing urodzona w 1836 roku w Starej Jastrząbce. W 1857 roku w Starej Jastrząbce poślubiła Juliana Feldman (Feldmann) kowala syna Teodora i Katarzyny. Para przemieszczała się po Podkarpaciu, więc odnalazłam tylko kilkoro ich potomków:  Władysław (*1858), Julianna (*ok.1864 +1868), Tekla (*ok. 1866 +1868), Apolonia (*1870).
Druga córka Anna zawarła związek małżeński w 1863 roku w Starej Jastrząbce z miejscowym kawalerem Pawłem Madurą (Madura). Para była rodzicami: Lucyny (*1864), Feliksa (*1866), Antoniego (*1869), Tomasza (*1872), Lucyny (*1875) oraz Wiktora (*1882). Zapewne ich zstępni do dziś mieszkają w Starej Jastrząbce.
Najmłodsze dziecko Krzysztofa - córka Bronisława zawarła związek małżeński w 1859 roku z Wojciechem Pączek. Małżonek Bronisławy musiał niedługo później umrzeć, gdyż w Starej Jastrząbce rodzą się kolejno jej nieślubne dzieci: Józefa (*1863), Melchiora Amalia (*1866), Zuzanna (*1869 +1870) oraz Grzegorz (*1875 +1881). Następnie Bronisława zawiera drugi związek małżeński z Józefem Zielińskim. Para miała trójkę dzieci: Ignacego (*1881), Katarzynę (*1884) i Walerię (*1887).

Drzewo potomków Krzysztofa Welsing przedstawia się następująco:

Dzieci i wnuki Krzysztofa Welsing

Zapewne Krzysztof Welsing jest antenatem dla co najmniej kilku rodzin, które do dzisiaj mieszkają w Starej Jastrząbce. Sam Krzysztof nie jest moim przodkiem, jednak 1/8 moich przodków pochodzi z Starej Jastrząbki. W moim przypadku 12,5 %  to było za mało, aby trafić na kolejną linię Welsingów. Dla rodzin posiadających korzenie z dziada pradziada we wsi jest spora szansa na trafienie w ciekawą linię kolonistów niemieckich. Osobiście wiem o dwóch rodzinach spokrewnionych z Krzysztofem przez dwie jego córki. Kto wie, czy nie będzie ich więcej jeśli zainteresowanie genealogią będzie rosnąć. Czas pokaże.


Źródło:
AP Przemyśl, akta notariusza Antoniego Sperlinga
Księgi metrykalne parafii Tarnów-Katedra, Mielec, Borowa, Wadowice Górne, Stara Jastrząbka

To już trzy lata!

To już trzy lata!



Dokładnie dziś tj. 8 września 2019 roku mija trzy lata od chwili pojawienia się w sieci mojego bloga Genealogia rodów z Ziemi Tarnowskiej. Mogę już spokojnie mówić, że prowadzę blog kilka lat. A minęły one bardzo szybko.
Z zadowoleniem obserwuję wzrastające zainteresowanie poszukiwaniami rodzinnych korzeni i rozrastaniem się społeczności genealogów-amatorów. Zaowocowało to pojawieniem się w sieci nowych blogów, których część możecie odnaleźć w zakładce menu zatytułowanej LISTA GENBLOGÓW. Zachęcam do lektury.
Statystyki bloga utrzymują się na podobnym poziomie jak w zeszłym roku, czyli 1700-3000 wyświetleń w miesiącu. Wzrosła nieco ilość emaili, które otrzymuję, ale cieszy mnie to gdyż oznacza to wzrost zainteresowania genealogią. Korespondencja niejednokrotnie wzbogaciła moje poszukiwania o nową wiedzę, czy też pozwoliła mi odkryć kolejne gałęzie spokrewnione i/lub  spowinowacone z antenatami korespondujących ze mną osób.
W minionym roku opublikowałam nieco mniej artykułów, bo tylko 25. Największą popularnością cieszyły się posty: Księgi zapowiedzi przedślubnych, Jakie dokumenty można odnaleźć o przodkach kolejarzach oraz Księgi metrykalne parafii Skrzyszów. Przeglądając statystyki wyświetleń opublikowanych wpisów wydaje mi się, że coraz więcej osób korzysta lub jest ciekawa źródeł pozametrykalnych dotyczących naszych antenatów. Osobiście poszukiwania w innych dokumentach niż metryki są dla mnie chyba trochę bardziej satysfakcjonujące gdyż dają możliwość poznania otoczenia przodka lub jego samego, a nie tylko imienia i nazwiska.
Wolny czas, który mogę wykorzystać na poszukiwania genealogiczne w minionym roku zmonopolizowały dwa zagadnienia: rodzinne dokumenty wytworzone w XX wieku oraz przygotowanie i opracowanie materiałów do krótkiej monografii dotyczącej jednej z gałęzi moich przodków.
Dokumenty XX-wieczne wzbogaciły moją wiedzę o przodkach i krewnych, których znałam osobiście bądź z opowieści. Głównie interesowały mnie dokumenty wytworzone pomiędzy latami 1914-1945. Udało mi się również odnaleźć oraz otrzymać kilka nowych zdjęć. Poznałam kilka nowych ciekawych źródeł, które na pewno omówię w kolejnych artykułach.
Porządkowanie materiałów i opracowywanie ich pod kątem druku wiąże się z zakończeniem poszukiwań w jednej z parafii moich antenatów. Nie mam już widoków na kolejne dokumenty - metrykalne, czy pozametrykalne - stąd kolejny krok, który jest owocem kilkuletnich już poszukiwań. Wydanie publikacji może być też dobrym sposobem, aby zainteresować korzeniami bliższą i dalszą rodzinę, a w szczególności osoby sceptycznie podchodzące do poszukiwań.


Mam nadzieję, że kolejne artykuły pojawiające się już w czwartym roku działalności bloga będą dla Czytelników jeszcze bardziej interesujące. Nowe zagadnienia czekają na swoją kolej, a następne zagadki są tuż przede mną! Wierzę, że nie zabraknie mi tematów do poruszenia w kolejnych miesiącach 2019 roku i następnym już 2020 roku, oby tylko natchnienie do przelania ich na bloga było ze mną :)

S(z)ponder recte Kamieński

S(z)ponder recte Kamieński

Poszukując rodziny Szponder w XVIII-wiecznych metrykach napotykałam na dziwne "braki" w metrykach. Księgi metrykalne wydawały się kompletne jednak brak było połączeń do konkretnych osób, pomimo że nazwisko Szponder (Sponder) nie było popularne. Trop pojawił się gdy rozpoczęłam przeglądanie najstarszych metryk parafii Skrzyszów, gdzie ksiądz zanotował zaledwie 2-3 razy Szponder recte/vel Kamieński. Był to przełom w moich badaniach tej gałęzi, a pewne luki zostały uzupełnione.

Antenaci już poznani


Szponderowie pojawiają się w moim wywodzie genealogicznym dopiero w XIX wieku. Moją 4xprababcią po kądzieli była Marianna z domu Sponder (Szponder) (*1824 +1869) urodzona w Rzędzinie w domu nr 8. Jej rodzicami byli Józef i Franciszka z domu Babka. Marianna w 1844 roku poślubiła mojego 4xpradziadka Jakuba Starostkę (*1823 +1900). Przodkowie zostali rodzicami: Reginy (*1846), Marianny (*+1849), Anny (*1851) oo Antoni Grzywna, Jana (*1854), Józefa (*1857) oo Marianna Nędza, Julii (*1859 +1873), Michała (*1861), Franciszka (*1864 +1876) oraz Pawła (*1868). Marianna umiera rok po urodzeniu najmłodszego dziecka. Jako przyczynę zgonu zanotowano "defekt serca".

Potomkowie Jakuba Starostki i Marianny S(z)ponder

Kolejno moi 5xpradziadkowie Józef Sponder (*1799 +1876) i Franciszka z domu Babka (*1796 +1870) zawarli związek małżeński w Rzędzinie w 1822 roku. Para mieszkała w Rzędzinie w domu nr 8. Antenaci byli rodzicami: Marianny (*1824 +1869) oo Jakub Starostka, Franciszka Serafina (*1825) oo 1. Agnieszka Starzyk oo 2. Marianna Osika, Reginy (*+1828), Katarzyny (*1831), Anny (*1835) oraz Tomasza (*1838). Józef Szponder zmarł w 1876 roku jak podano ze "starości".

Potomkowie Józefa S(z)ponder i Franciszki Babka

Rodzicami 5xpradziadka byli Antoni Sponder (*1764 +1835) i Franciszka z domu Dębska (*1771 +1831). Ciekawostką jest, że Antoni urodził się w Krzyżu, a Franciszka w Pogwizdowie. Nie udało mi się znaleźć aktu ślubu tej pary, ale trzecią zapowiedź przedślubną wygłoszono w tarnowskiej farze 4 stycznia 1789 roku. Para mieszkała w Rzędzinie w domu nr 8. Tam na świat przychodzili ich potomkowie, kolejno: Michał (*1790 +1798), Agata (*1793 +1798), Antoni (1796 +1798), Józef (*1799 +1876) oo Franciszka Babka, Maciej (*1802 +1862) kawaler, Jan (*1804 +1805), Walenty (*+1806), Ignacy (*1807) oo Agata Okrzesa oraz Szymon (*1811) oo Anna Bednarz. 6xpradziadek będąc już wdowcem zmarł w Rzędzinie w domu nr 8 w 1835 roku z przyczyn "naturalnych".

Potomkowie Antoniego Sponder i Franciszki Dębskiej

Nowi przodkowie


Dalej moimi antenatami byli Mikołaj Szponder (Sponder, Spąder, Szpąnder, Spąnder) oraz Antonina Saron (Szaron). W poszukiwaniach aktów dotyczących tej pary napotkałam na pewne problemy m.in. nie mogłam znaleźć ich aktu małżeństwa. Wydawało mi się, że nazwiska obojga są na tyle rzadko spotykane w parafii, że ślub mógł zostać zawarty w innym miejscu. Jakiś czas później prowadziłam poszukiwania w księgach parafii Skrzyszów i znalazłam w nich informacje: Szponder recte Kamieński. To był strzał w dziesiątkę! Rzeczywiście w Krzyżu w 1759 roku związek małżeński zawarli Mikołaj Kamieński i Antonina Szaranionka panna, a świadkami byli: Andrzej Łabno i Józef Szponder. Para doczekała się tylko trójki dzieci urodzonych w Krzyżu: Paweł (*1761), Regina (*1762) oraz Antoni (*1764) oo Franciszka Dębska. Antonina zmarła pomiędzy latami 1764-1767 (brak księgi zgonów z tych lat), a Mikołaj Kamiński w 1767 roku zawarł kolejny związek małżeński z Reginą Sekurzonką (Sekura), świadkami byli: Bartłomiej Działo i Jakub Szpąder z Woli Rzędzińskiej. Nie odnalazłam dzieci tej pary. W 1801 roku w Rzędzinie w domu nr 8 zmarła Regina żona Mikołaja Sponder lat 80, a następnie w 1802 Mikołaj Sponder lat 80 (w rzeczywistości 61).

Potomkowie Mikołaja Kamieńskiego i Antoniny S(z)aron

7xpradziadek Mikołaj Sponder był synem Mikołaja i Franciszki z Rzędzina. 8xpradziadek Mikołaj senior najpierw był mężem Katarzyny, z którą miał córkę Elżbietę urodzoną w 1733 roku w Rzędzinie. Następnie zawarł drugi związek małżeński ok. 1734-1739 roku z Franciszką. Para była rodzicami: Reginy (*1740), Mikołaja (*1741 +1802) oo Antonina Saron z Krzyża, Kunegundy (*1748). Mikołaj zmarł przed 1762 rokiem, a wdowa po nim Franciszka Szpondrowa zawarła w 1762 roku w Krzyżu kolejny związek małżeński z wdowcem Sebastianem Golcem.


Szacuję, że 8xpradziadek Mikołaj senior musiał urodzić się końcem XVII wieku. Na razie odnalazłam akt z początku XVIII wieku dotyczący narodzin w 1702 roku Konstancji córki Mikołaja (trzeciego idąc wstecz) Szpąder i Reginy. Aktów z XVII wieku jeszcze nie przeglądałam. W regestrze (inwentarzu) Rzędzina z 1710 roku zapisano kmiecia Pawła Szpąnder.
Ciekawostką jest, że w XVII wieku folwark Rzędzin dzierżawiła rodzina Kamieńskich. W tym czasie majątek ten był własnością Zamoyskich. W archiwum AGAD-u w zespole dotyczącym rodziny Zamoyskich zachowała się korespondencja z lat 1682 - 1703: z Mikołajem Kamieńskim, Agnieszką Kamieńską oraz J. Kamieńskim. Czy korespondencja dotyczy poszukiwanej przeze mnie rodziny? Dlaczego część potomków Kamieńskich zaczęła nosić nazwisko Szponder? To najważniejsze pytania, na które chciałabym odnaleźć odpowiedź. A na koniec dodam, że w 1918 roku moja praprababka Anna Wencowa nabyła w Rzędzinie dom z dwoma stajenkami i przyległym gruntem od ... rodziny Kamieńskich.


Źródła:
Księgi metrykalne parafii Tarnów-Katedra
Księgi metrykalne parafii Skrzyszów

Wdowa czy panna? - Regina Armatysowa z domu Kiełbasa

Wdowa czy panna? - Regina Armatysowa z domu Kiełbasa

Przez kilka lat pewną zagwozdkę stanowił dla mnie stan cywilny mojej 5xprababki. Akty metrykalne, w których była wymieniana nie dawały jednoznacznych odpowiedzi na pytanie o jej stan cywilny w chwili urodzenia jej córki Katarzyny. Do rozwiązania zagadki podchodziłam kilka razy, po kolei rozszerzałam zakres badań. Nadal wydaje mi się, że brak mi kilku elementów tej układanki, ale z posiadanych informacji wyłania się całkiem logiczna historia.

Katarzyna Kozioł z domu Kiełbasa


9 lutego 1836 roku w Nowej Jastrząbce parafii Lisia Góra związek małżeński zawarli moi 4xpradziadkowie po kądzieli. W akcie małżeństwa zapisano: Andrzej syn Macieja Kozioł i Anny Armatys 20-letni kawaler oraz Katarzyna córka Jana Armatys i Reginy Kiełbasa 20-letnia panna. Pod spisaną metryką dodano informacje: Oyciec i opiekun pozwalamy na weijście w śluby małżenskie małoletnym dzieciom. Nieumiejąc pisać znakiem Krzyża Ś. potwierdzamy x Maciey Kozioł x Jan Armatys
Z aktu wynika, że nowożeńcy urodzili się ok. 1816 roku. W 1820 roku w Nowej Jastrząbce urodziła się Katarzyna córka Jana Armatys i Elżbiety z domu Witosławskiej. Z tych wskazówek wynikało, że należy sprawdzić dwie możliwości:
1. Rodzicami Katarzyny byli Jan Armatys i Elżbieta Witosławska, a Regina Kiełbasa była jej macochą.
2. Jan Armatys był ojczymem Katarzyny, a tezę tą wspierało użyte w akcie małżeństwa słowo "opiekun".
Zabrałam się za sprawdzanie obu wariantów. Jan Armatys w 1807 roku poślubia wdowę Elżbietę Starzykową (po Macieju Starzyk). Kolejno rodzą się im dzieci: Zofia (*1809), Marcin (*1811), Regina (*1814), Józef (*1817) oraz Katarzyna (*1820). Przeglądając akty zgonu odnalazłam metryki dotyczące Marcina (+1813) oraz Katarzyny (+1822).  Dodatkowo w 1822 roku, miesiąc po śmieci Katarzyny umiera także Elżbieta Armatysowa. Zebrane akty metrykalne zdecydowanie wykluczyły pierwszą tezę.

Potomkowie Jana Armatys

Drugi związek małżeński 50-letni Jan Armatys zawiera w Nowej Jastrząbce w 1823 roku z 32-letnią wdową Reginą Starzyczką. Jan Armatys zmarł w 1842 roku w 75 roku życia z przyczyn naturalnych pozostawiając po sobie żonę Reginę Kiełbasa. Zresztą Regina zawsze wymieniana jest pod nazwiskiem Kiełbasa w aktach urodzin dzieci Andrzeja Kozioł i Katarzyny. Sama Katarzyna znana jest pod nazwiskiem Armatys, czyli nazwiskiem ojczyma, pod którym ją znałam z aktów narodzin jej dzieci. Zabrałam się za poszukiwania metryk dotyczących jej biologicznego ojca.

Regina Armatys z domu Kiełbasa


Jak napisałam wcześniej Regina w Nowej Jastrząbce w 1823 roku zawierała swój kolejny związek małżeński. Jej nazwisko rodowe brzmiało Kiełbasa, w akcie małżeństwa zapisano nazwisko jej męża, czyli Starzyk. Rozpoczęłam więc poszukiwania odpowiedniego aktu ślubu. Nie było łatwo, ponieważ nie znalazłam pasującej metryki w Nowej Jastrząbce. Zabrałam się za przeglądanie metryk w kolejnych wsiach należących do parafii Lisia Góra. W 1809 roku w Żukowicach związek małżeński zawierają Maciej Starzyk 30-letni kawaler oraz Regina Kiełbasa 25-letnia panna. Wydaje się, że odnalezienie tego aktu małżeństwa to najprostsza sprawa w tej układance. Mimo przeglądnięcia kolejno wszystkich wsi należących do parafii nie odnalazłam żadnych dzieci tej pary urodzonych w latach 1809-1823. W Żukowicach w domu nr 118 w 1816 roku odnalazłam akt urodzenia Katarzyny nieślubnej córki Reginy Kiełbasa (córka Krzysztofa). Rodzicami chrzestnymi tej dziewczynki byli Sebastian Starzyk oraz Agata Starzycka. Było to dla mnie niespodziewane odkrycie, ale jest to jedyna możliwość przy założeniu, że 4xprababka urodziła się na terenie parafii Lisia Góra ok. 1816 roku. Stało się jasne, że owy mąż Starzyk jeśli istniał, to jego zgon musiał nastąpić ok. 1815 roku, a nie jak zakładałam wcześniej przed majem 1823 roku. Aby jednak być pewna, że zrobiłam wszystko co można znów rozszerzyłam poszukiwania aktu zgonu Macieja Starzyk na wszystkie wioski w latach 1809-1823. W Żukowicach w 1815 roku zmarł Maciej Starzyk w wieku 109 lat! Wiem, że wiek w akcie zgonu bywa przesadzony, ale poszukiwany przeze mnie Maciej Starzyk w tym czasie powinien mieć maksymalnie 50 lat. Najprawdopodobniej albo wiek został źle wpisany lub nie jest to poszukiwana osoba. Nie znalazłam przed 1823 rokiem aktu zgonu innego Macieja Starzyk. Katarzyna urodziła się 16 listopada 1816 roku, a odnaleziony Maciej Starzyk zmarł 15 maja 1815 roku. Jeśli był to mąż Reginy z domu Kiełbasa, to rzeczywiście nie mógł być ojcem dziewczynki i ksiądz prawidłowo wpisał ją jako nieślubną córkę Reginy. Kolejny ślub Regina brała jako wdowa w 1823 roku w sąsiedniej wiosce - Nowej Jastrząbce. Poprzedniego męża Reginy więcej nie wymieniano, a Katarzyna była później znana jako córka Jana Armatys.

Drobne nieścisłości


Zagadka wydaje się rozwiązana. Jednak nie dają mi spokoju nieścisłości wynikające głównie z błędnie podanego wieku osób zapisanych w metrykach. Dodatkowo nazwiska Kiełbasa i Starzyk są bardzo popularne w parafii Lisia Góra. Przykładowo: Elżbieta Witosławska była żoną Macieja Starzyk, Regina Kiełbasa była żoną Macieja Starzyk oraz Marianna Kiełbasa była również żoną Macieja Starzyk. Fartem jest, że w latach 1809-1823 zmarł tylko jeden Maciej Starzyk jednak wpisano mu w metrykę 109 lat. Było też kilka dziewczyn, które nazywały się Regina Kiełbasa. Tu znowu w akcie urodzenia nieślubnej córki Katarzyny ksiądz szczęśliwie zapisał, że chodzi o Reginę córkę Krzysztofa Kiełbasy.
Regina córka Krzysztofa Kiełbasy urodziła się w 1786 roku w Żukowicach w domu nr 114. Zakładając, że brała w 1809 roku ślub z Maciejem Starzyk powinna mieć 23 lata, a wpisano 25. Różnica niewielka i można uznać ją za akceptowalną. Kolejno w 1823 roku Regina ma 37 lata, a wpisano w metryce 32. W akcie zgonu w 1848 roku powinien ksiądz zapisać 62 lata, a podano 58 lat. Reasumując różnice sięgają +/- 5 lat, co można uznać za całkiem akceptowalne, bo nie możemy wymagać od księdza sprawdzania każdorazowo metryki urodzenia w celu obliczenia poprawnego wieku.
Kolejno Jan Armatys s. Stanisława i Reginy Kolak urodził się w 1773 roku. W 1807 roku zawiera pierwszy związek małżeński z Elżbietą Witosławską 1 v. Starzyk. Zamiast 27 lat wpisano 30. Drugi związek małżeński zawarł w 1823 roku, czyli w wieku 50 lat i tak też zapisano. Zmarł w 1842 roku w wieku 69 lat, w metryce odnotowano 75 lat. Również te różnice można nazwać akceptowalnymi.
Problematyczna jest osoba Macieja Starzyka. Jeśli w 1809 roku podano, że ma 30 lat, to powinien urodzić się w 1779 roku. Sprawdziłam księgi metrykalne i odnalazłam akty narodzin/chrztów (z lat 1775-1795) dotyczące kilku chłopców:
1779 Jastrząbka Nowa: Maciej s. Franciszka Starzyk i Jadwigi
1783 Żukowice nr domu 115: Maciej s. Jakuba Starzyk i Zofia
1784 Nowa Jastrząbka: Maciej s. Jana Starzyk i Zofii
1786 Żukowice nr domu 170: Maciej s. Tomasz Starzyk i Zofia Stach
1791 Żukowice nr domu 124 Maciej s. Józefa Starzyk i Ewa Sroczanka (Sroka)
W księgach małżeństw także pojawiło się kilku Maciejów:
1809 Żukowice nr domu 20 Maciej Starzyk 50 l wd. oo Zofia Sakowna 30 l wdowa
1809 Żukowice  nr domu 121 Maciej Starzyk 30 l kaw oo Regina Kiełbasa 25 l panna
1812 Żukowice nr domu 124 Maciej Starzyk 22 l oo Marianna Starzykowna 20 l panna
1814 Żukowice nr domu 91 Maciej Starzyk 20 l kaw oo Anna Bursionka 24l panna

Jak widać rok urodzenia obliczony z aktu małżeństwa idealnie wpisuje się Macieja Starzyk s. Jakuba i Jadwigi urodzonego w Jastrząbce Nowej. Osobiście nie jestem w pełni przekonana, czy to o tego Macieja Starzyk chodzi. Brak na terenie parafii Lisia Góra aktów dzieci Macieja Starzyk i Reginy nie ułatwia sprawy. Warto poszerzyć poszukiwania na sąsiednie parafie może sytuacja nieco się rozjaśni. Na dzień dzisiejszy ten wątek pozostaje dla mnie otwarty w oczekiwaniu na dalsze poszukiwania aktów związanych z małżonkami Maciejem Starzyk i Reginą z domu Kiełbasa.

Źródło:
Księgi metrykalne parafii Lisia Góra

Gdy brak ksiąg metrykalnych pozostają inwentarze

Gdy brak ksiąg metrykalnych pozostają inwentarze

Inwentarz z definicji jest to spis faktyczny ilości i wartości wszystkich składników majątku jednostki organizacyjnej. W praktyce otrzymujemy spis gospodarzy kolejnych domostw i nałożone na nich obciążenia (czynsz, pańszczyzna, daniny itd.). Gospodarze są podzieleni na: kmieci, zagrodników, chałpników i komorników. Wyodrębnieni w spisach są wójtowie, rzemieślnicy oraz wybrańcy. Archiwum Książąt Sanguszków w części gumniskiej zawiera setki inwentarzy dotyczących różnych wiosek Hrabstwa Tarnowskiego oraz dalszych majątków, które leżały w dawnym województwie sandomierskim. 

Inwentarze z XVII wieku


Interesujących mnie inwentarzy XVII-wiecznych niestety w archiwum  odnalazłam niewiele. Najstarszy przydatny dla mnie inwentarz dotyczy klucza wiewióreckiego i pochodzi z 1618 roku. Opisano w nim zamek oraz wszystkie zabudowania gospodarskie dworu w Wiewiórce oraz kościółek św. Katarzyny zawierający dwa malowane na płótnie obrazy: Św. Anny oraz greckiej Panny Maryi. Kolejno opisano folwarki klucza wiewióreckiego: słowny opis zabudowań, spis żywego inwentarza, stawów, powinności poddanych, dochodowość włości oraz gospodarzy. Opisane folwarki to: Wiewiórka, Róża, Zasów, Nagoszyn, Borowa, Czarna, Jaźwiny, Jastrząbka Stara, Żarówka, Zdziarzec, Mokre, Dąbie, Dąbrówka.

Fragment inwentarza Wiewiórki z 1618 roku. Źródło: ANK

Inwentarz zawiera też spisy z innych terenów. Znalazłam m. in. spis z  Rzędzina oraz Woli Rzędzińskiej.

Fragment inwentarza Woli Rzędzińskiej z 1618 roku. Źródło: ANK
Spisy imienne były w tym czasie bardzo ubogie. Często spotykamy tylko imię lub przezwisko gospodarza. Jednak równie często są już ustalone nazwiska, które w wioskach przetrwały do dzisiejszego dnia. Przykładowo w Rzędzinie odnalazłam kmiecia Wojciecha Szepielak, a ja jak na razie dotarłam do Jana Szepielak ur. ok 1690 roku, więc jeszcze 2-3 pokolenia przede mną. W Starej Jastrząbce są już nazwiska Zieja (Ziaja), Smagacz, Ostręga, Oskandy (Oszkandy) itd. Ciekawostką jest informacja o pełnieniu funkcji haiduka na zamku w Wiewiórce. 

Na kolejny inwentarz było mi długo czekać. W 1675 roku spisano część książęcą i część zamojską Hrabstwa Tarnowskiego. Inwentarz dóbr Jana Wielopolskiego obejmował: część zamku, część miasta Tarnowa, Przedmieście Krakowskie, Przedmieście Pilźnieńskie, Grabówkę, Rudę alias Wolę, Terlikówkę, Klikową z folwarkiem, Krzyż z folwarkiem, Łęg Tarnowski zwany Pogwizdów z folwarkiem, Lisią Górę, Wolę Lisiogórską z folwarkiem, Żukowice, Śmigno, Wierzchosławice z folwarkiem, Gosławice, Głobice, Pogórza, Żdżary, Szynwałd z folwarkiem oraz Zalasową.

Fragment inwentarza Śmigna z 1675 roku. Źródło: ANK
Inwentarz dóbr należących do Jana Zamoyskiego zawiera: część miasta Tarnowa, Przedmieście za Bramą Krakowską, Grabówkę, Terlikówkę, Rudę alias Wolę, Nowodworze, Porębę, Łękawkę, Łęg, Klikowa, Krzyż, Śmigno i Partyń, Lisią Górę, Żukowice, Szynwałd, Żdżary, Pogórza oraz Zalasową. 
Z początku może dziwić, że oba inwentarze zawierają te same wsie. Dokonując podziału na część książęcą i część zamoyską podzielono całe Hrabstwo Tarnowskie na dwie części. Czyli w 1675 roku w tej samej wsi mieszkali zarówno poddani Jana Wielopolskiego jak i Jana Zamoyskiego. Dodajmy do tego dzierżawy części wsi czy folwarków oraz sprzedaże i zastawy przez co często jest trudno ustalić dokładne przechodzenie majątków w kolejne ręce w danym czasie. 

Inwentarze z XVIII wieku


Inwentarzy z XVIII wieku, a szczególnie z drugiej połowy XVIII wieku jest wiele. W formacie tzw. dutki spisano regestr z Rzędzina, Woli Rzędzińskiej i Pogórza w 1710 roku. W tym czasie zanotowano 60 gospodarzy, 2 karczmarzy, 2 leśnych i 4 wybrańców. Poddanych dzielono na kmieci i parników. Zapisano dni pańszczyźniane piesze lub bydlęce oraz obciążenia czynszowe. Dodatkowo spisano szczegóły wysiewu za rok 1710 i 1711.

Fragment inwentarza Rzędzina z 1710 roku. Źródło: ANK

Kolejno odnalazłam inwentarz z 1755 roku dotyczący majątku Lisia Góra, który należał do wdowy Kosmowskiej. Od 1777 roku inwentarze Hrabstwa Tarnowskiego zachowały się z każdego kolejnego roku. Regestry te są znacznie dokładniejsze i wyczytamy z nich więcej informacji niż z starszych inwentarzy.

Fragment inwentarza Łękawicy z lat 1781-1782, Źródło: ANK

Dodatkowo możemy zaglądnąć do spisu rzemieślników Hrabstwa Tarnowskiego z drugiej połowy XVIII wieku, o którym pisałam już wcześniej.

Nazwiska włościan


Jeśli z jakiegoś powodu brak ksiąg metrykalnych z parafii naszych przodków możemy prowadzić nasze poszukiwania w innym kierunku. Z regestrów XVII-wiecznych możemy zobaczyć czy nazwiska naszych przodków w danej miejscowości już się pojawiły i dowiemy się jak wyglądało ich otoczenie, jakie powinności mieli względem dworu czy jaki inwentarz żywy był w ich posiadaniu. Z inwentarzy XVIII-wiecznych prześledzimy dodatkowo przechodzenie ziemi czy gospodarstwa na kolejne pokolenia, gdyż pojawia się informacja o numerach konskrypcyjnych i numerach domów. Osobnym zagadnieniem jest funkcjonowanie nazwisk. W starszych inwentarzach widać, że gospodarze występują pod imieniem lub przezwiskiem, jak i są wymieniani równocześnie z imienia i nazwiska/przezwiska. Nazwiska, które przypisujemy naszym przodkom mogły już występować na danym terenie, ale także nie każdy włościanin posługiwał się nazwiskiem. Inwentarz z 1675 roku wymienia już każdego z imienia i nazwiska/przezwiska, więc posługiwanie się imieniem i nazwiskiem musiało być już wtedy w powszechnym użyciu. Inną sprawą jest czy nazwiska te były stałe. Na własnym przykładzie mogę odpowiedzieć że nie u każdej rodziny. U mnie zmiany te wykryłam w XVIII-wiecznych metrykach. Przykładowo Walaszkowie stali się Mardakami i Walaszkami, Kamieńscy podzielili się na Szponderów i Kamieńskich, Wrońscy na Wrońskich i Giemzów, a Ziejowie stali się Starcami. Więcej zmian nie zaobserwowałam. Jednak większość moich przodków doprowadziłam do połowy XVIII wieku, a tylko ok. 30% wstępnych poszukuję w księgach XVII-wiecznych. Jest to więc za mała grupa, aby stwierdzić jak często dochodziło do zmiany nazwiska/przezwiska albo czy taką zmianę da się poprawnie zidentyfikować. Kolejnym aspektem jest powód takiej zmiany. I tu z pomocą przychodzą także inwentarze. Zauważyłam na przykład, że Walaszkowie, którzy osiadli na roli mardakowskiej zaczęli się nazywać Mardakami. Czyli zmiana nie była przypadkowa. Podobnie miała się sprawa z Wrońskimi, więc wydaje mi się, że czynnik osadzania na już nazwanych terenach mógł być istotny w kształtowaniu się nazwisk.

Reasumując warto poświęcić czas na przeglądanie inwentarzy. Im więcej ich znajdziemy z różnych lat tym szczegółowiej poznamy życie naszych przodków. Inwentarzem mają moim zdaniem większe znaczenie od ksiąg metrykalnych, z których poznajemy tylko dane osobowe i datę sakramentu. Z regestrów poznamy wygląd wsi, dworów, zagród i domów chłopskich, a także sprzęty domowego użytku. Dowiemy się jakie powinności na nich ciążyły (pańszczyzna, czynsz, danina), jaki inwentarz żywy posiadali i ich znaczenie w hierarchii wiejskiej (kmieć, zagrodnik, chałpnik, karczmarz, leśny, wybraniec, wójt itd.). Wreszcie poznamy ilość ziemi jaką posiadali, nr konskrypcyjny działki oraz nr domu. A idąc dalej tym kierunkiem poznanie nr działek z XIX-wiecznych ksiąg katastralnych czy hipotecznych w zestawieniu z mapami odkryje przed nami dokładną lokalizację domu naszego przodka. Wiedza zawarta w regestrach pozwoli nam zgłębić aspekty życia przodków, które nie sposób odgadnąć posługując się w swoich poszukiwaniach tylko księgami metrykalnymi.

Źródło:
AKS w ANK oddział Wawel

Co się stało z dokumentami tarnowskich cechów rzemieślniczych?

Co się stało z dokumentami tarnowskich cechów rzemieślniczych?

Moi przodkowie wykonywali wiele zawodów rzemieślniczych. Byli m.in. szewcami, kowalami, krawcami, cieślami, stelmachami, rzeźnikami itd. Z tego powodu interesowałam się zachowaną dokumentacją cechów rzemieślniczych i przeglądałam wiele sygnatur z nimi związanych. Najstarsze dokumenty przechowywane są w Archiwum Państwowym oddział w Tarnowie, a te wytworzone w XX wieku w siedzibach Izby Rzemieślniczej przy ul. J. Kochanowskiego i ul. M. Kopernika w Tarnowie.


Wśród dokumentów Cechu Krawców i Zawodów Pokrewnych jest Rejestr imion i przezwisk wszystkich panów braci i cechu od 1620 roku. Jest to najstarszy z zachowanych dokumentów cechu w Tarnowie. Około 1/3 zachowanych dokumentów pochodzi z XIX wieku, a wśród nich zainteresują nas na pewno: zapisy i wyzwoliny, księga majstrów cechu i księga członków cechu. Z dokumentów XX-wiecznych są również księgi zapisów i wyzwolin, księgi czeladników i mistrzów, protokoły komisji egzaminacyjnej, protokoły z spotkań zarządu, księgi finansowe (składek, wpłat, przemysłowe), statut cechu.

        

W jednej z ksiąg zanotowano ciekawy wpis, który przytaczam poniżej: POTOMNOŚCI DO WIADOMOŚCI Jeszcze w 1840 roku istniał patent Maryi Teresy w ten czas nie wolno było żydowi robić dla katolika i było krawców liczba ograniczona jak jeden umarł to drugi po nim nastał, a wdowa mogła prowadzić dalej rzemiosło, albo wydzierżawić, albo sprzedać. Trudno było zostać Maystrem ale jak został, to miał pewną robotę i utrzymanie famili. Żydów żadnych Maystrów nie było tylko ci co robili dla żydów płacili tak zwane suchodniowe dopiero według statutu dnia 5go maja 1885 wszyscy krawcy którzy wykonuią na własną rękę krawiectwo staią się członkami Stowarzyszenia Krawieckiego i tak na raz staią się Maystrami, a władza Powiatowa każdemu wydaie konsens, było wszystkich Maystrów 12tu którzy mieli jakie takie utrzymanie na raz Statut zrobił ich 95 w Tarnowie z tądt powstała ogulna nędza.
Piszę potomności jako fakt dokonany na własne oczy, na wieczną pamiątkę i tych co są całkowicie wypłaceni wpisujemy do tey książki Maystrowski dalszy ciąg.
Pisałem w Tarnowie dnia 6 grudnia roku pańskiego 1887. Stanisław Szeligiewicz Cechmistrz

Cech Rzemiosł Budowlanych i Zawodów Pokrewnych również posiada dokumenty z XVII wieku. Księga wpisów i wyzwolin zawiera pierwszy wpis z 1641 roku i jest najstarszym dokumentem tego cechu, który znajduje się w archiwum. W XVII wieku dominowały zawody: stalmach, kołodziej i stolarz, a później stolarz i malarz. Wśród dokumentów jest jeszcze księga wpisów i wypisów uczniów z lat 1844-1873. Pozostałe dokumenty dotyczą pierwszej połowy XX wieku.

        

W aktach Cechu Piekarzy i Zawodów Pokrewnych najstarszym dokumentem jest patent cesarski dla młynarzy sporządzony w 1784 roku. Najstarsza księga członków cechu rozpoczyna się wpisem z 1852 roku, a księga majstrów w 1841 roku. Większość dokumentów została wytworzona w pierwszej połowie XX wieku. Są wśród nich kontrakty czeladnicze, księgi członków, księgi czeladników, księgi uczniów, protokoły zebrań, protokoły komisji egzaminacyjnej.



Wśród akt Cechu Metalowców i Zawodów Pokrewnych dominują zawody: kowal, ślusarz, kotlarz, rusznikarz i nożownik. Później dochodzą też blacharze i elektrycy. Najstarsze dokumenty pochodzą z XIX wieku. Są to mi. in. księgi wpisów i wyzwolin, księgi czeladników księgi członków, rejestr umów uczniowskich i wydanych świadectw. 

        

Najstarsze dokumenty Cechu Rzemiosł Różnych z lat 1689-1859 zebrano w jedną sygnaturę. Nie przeglądałam dokumentów tego cechu dokładnie i niestety nie pamiętam już jakie zawody były w nim reprezentowane. Z notatek wiem, że ciekawy wydał mi się cech ogniowy, czyli dzisiejszych strażaków.


Cech Rzeźników i Wędliniarzy nie posiada odległej dokumentacji mimo XV-wiecznych korzeni. Najstarsza księga w archiwum datowana jest na lata 1874 - 1897. Właściwie jest to dziwna księga, bo prócz kilku czeladników katolików (w tym brat mojej prababci Franciszek Januś) reszta członków cechu jest pochodzenia żydowskiego. Prawie można pomyśleć, że otrzymało się księgę cechu żydowskiego. Na izraelickich członków cechu natrafimy też w innych cechach, ale już bez tak wyraźnej dominacji. Poza wymienioną księgą reszta dokumentacji pochodzi z pierwszej połowy XX wieku.


Akta Cechu Szewców i Zawodów Pokrewnych opisywałam we wcześniejszych artykułach, gdyż mistrzem cechu był mój pradziadek Wojciech Golec, jego brat Jan Golec i jego szwagier Jan Januś. Akt Cechu Fryzjerów i Zawodów Pokrewnych nie przeglądałam, więc nie wiem co się w nich dokładnie znajduje, ale zapewne podobne dokumenty jak te opisane w aktach pozostałych cechów.

Podsumowując dokumenty cechów rzemieślniczych z Tarnowa, z których najmłodsze datowane są na lata ok. 1945-1960 (w zależności od cechu) przekazano do Archiwum Państwowego. Akta wytworzone w drugiej połowie XX wieku znajdują się w siedzibach Izby Rzemiosła w Tarnowie. Warto przeglądać te dokumenty, gdyż można natrafić na naprawdę cenne dokumenty dotyczące życia zawodowego naszych antenatów. Jeśli nasz przodek był mistrzem zapewne wielokrotnie odnajdziemy jego podpis w dokumentach. Są także wśród akt dokumenty opisane nazwą Albumy lub Księgi pamiątkowe, które zawierają zdjęcia. Dodatkowo więc możemy odnaleźć nieznane z domowego albumu zdjęcie dziadka czy pradziadka. W aktach cechu znajdziemy nie tylko przodków z Tarnowa, ale także szeroko pojętej okolicy, dzięki czemu księgi są źródłem informacji dla potomków rzemieślników z pobliskich wsi.

Źródła:
Archiwum Państwowe oddział w Tarnowie
Ciekawe notatki i akty w księgach metrykalnych

Ciekawe notatki i akty w księgach metrykalnych

Przeglądając księgi chrztów, małżeństw i zgonów czasami wpadają mi w oko akty metrykalne, które można uznać za ciekawe lub nawet wyjątkowe. Prócz aktów metrykalnych znajdziemy także na marginesach inne notatki sporządzone ręką spisującego akt, a nawet zdarzenia, które powinny być spisane w kronice parafii. Owe karty fotografuję i kolekcjonuję w specjalnym folderze, gdyż są dla mnie ciekawostką genealogiczno-historyczną.

Pożar miasta Tarnowa


W księdze chrztów z 1742 roku ksiądz zanotował informację o pożarze, który nawiedził miasto w 1743 roku: Roku Panskiego 1743. Dnia 16 sierpnia o godzinie dwunastey po południu tak się zaieno u Enocha Zyda wsrodku Ulice Zydowskiey tak cała Ulica Zydowska zgorzała. Domów no 60 od [?] domów katolickich no 20. do samego kościoła z zatyłkami gdy by nierozrucieli byli Psałteryi y kościoł nie utrzymałby się był, a ze sua omni potenti dextra Deus salwował onegeż [dop. tłum. Bóg uratował go swą wszechpotężną prawicą] niech mu będzie cześć y chwała po nieskonczone wieki. 
plus minus domów 100.

KCH 1742 Lisia Góra parafia Tarnów
Źródło: KCH p. Tarnów AD Tarnów
Pożary w Tarnowie w 1 połowie XVIII wieku nie były rzadkim zjawiskiem i poważniejsze z nich miały miejsce w latach: 1702, 1711, 1732, 1735, 1743, 1755. Najpoważniejszy pożar, który miał miejsce w XVIII wieku wybuchł w 1792 roku. Strawił cały Rynek oprócz jednej kamienicy i przyniósł straty wysokości 85 tys. florenów.

Szalony książę Radziwiłł ojcem chrzestnym


W 1740 roku w księdze chrztu parafii Tarnów zanotowano wyjątkowo długą metrykę chrztu. Tej rozwlekłości w zapisie winny jest ojciec chrzestny ochrzczonej dziewczynki:
Celsissimus et Illustrissimus Princeps Martinus Radziwił Dux in Ołyka et Nieswierz Biały Kowel, Słucko etc. Comes in Nowogrodek, Siemieszowa etc: Magni Ducatus Lithuaniae Incisor, Pokrzywnicensis, Grabownicensis etc: Capitaneus Comitatus Tarnoviensis ad praesens Possessor [dop. tłum. Jego Wysokość Jaśnie Oświecony Książę Marcin Radziwił Książę na Ołyce i Nieświerzu, Białym Kowlu, Słucku itd. Hrabia w Nowogródku, Siemieszowej itd. Krajczy wielki litewski, Pokrzywnicki, Grabownicki Starosta, Hrabstwa Tarnowskiego obecny właściciel].

ACH 1740 Tarnów p. Tarnów
Źródło: KCH p. Tarnów AD Tarnów
Spisana metryka dokładnie identyfikuje zapisaną osobę. Myślę, że bez wątpienia chodzi tu o księcia Marcina Mikołaja Karola Radziwiłła (1705-1782). Chory umysłowo książę napadał i rabował dwory, dokonywał rozbojów na drogach, porywał i więził ludzi, założył harem, preparował zwłoki, poszukiwał kamienia filozoficznego itd. W 1748 roku został pojmany i ubezwłasnowolniony. Przebywał pod kuratelą Radziwiłłów aż do śmierci w 1782 roku. Że też ktoś chciał takiego ojca chrzestnego dla swojej córki!

Nietypowy ślub w Lisiej Górze


W księdze małżeństw z 1744 roku zawarto dość niezwykły związek małżeński. Panna młoda Magdalena Jeleniowna była stanu włościańskiego i pochodziła z Lisiej Góry natomiast pan młody Michael Reneedenkwene (?) był snycerzem z Austrii. Ślubu młodym udzielał ksiądz Józef Pełczycki, a świadkami byli: Antoni Juszewicz organista, Maciej Jelen, Antoni i Mikołaj Jelen. Ciekawe jak doszło do spotkania tej dwójki młodych. Michał zapewne został sprowadzony z Austrii do wykonania prac we dworze przez właścicieli. Zapewne nie znał języka i nie zamierzał zostawać tu długo. Spotkał wiejską pannę i zapałał do niej uczuciem, które ostatecznie pokonało dzielące ich różnice i zaprowadziło na ślubny kobierzec.

AM 1744 Lisia Góra parafia Lisia Góra
Źródło: KM p. Lisia Góra AD Tarnów


Drugi ślub bez aktu zgonu pierwszej małżonki


W 1741 roku w Kobierzynie w parafii Lisia Góra zostało zawarte małżeństwo pomiędzy wdowcem Wojciechem Pyjorem i wdową Agnieszką Białasową. Ksiądz Stanisław Brygiewicz został jednak postawiony przed niezwykłym przypadkiem, który wymagał pewnych ustępstw od zasad, gdyż pan młody nie mógł przedstawić aktu zgonu pierwszej małżonki Krystyny z domu Kołpa. Cała sprawa wyglądała następująco:

Zatwierdziłem małżeństwo zawarte pomiędzy Wojciechem Pyjorem wdowcem, 
(którego pierwsza żona Krystyna w nieszczęśliwym roku 1737, kiedy to ludzie szczególnie w tym klimacie podczas szerzącego się głodu, choroby i śmierci schodzili z tego świata tak, iż na polach, drogach i ulicach leżały niepogrzebane trupy, a więc – jak powiadam – jego żona chorobą i głodem zgnębiona, jako tymi słowy jej bracia rodzeni wiarygodni i z czystym sumieniem, wspomniani, sądząc innych w sądzie wiejskim, których dobrze znam, przepytuję i [...] sumienie, tj. Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa, uderzywszy się w piersi przed krucyfiksem pod przysięgą zeznali po wielu trudnościach i sporach, tymi – powiadam – podali słowy: że opuchła jak kłoda, opuchła na dziw, bliższa śmierci, niepewna życia poszła żebrać chleba, wielce chorowita itd. nasza siostra a żona Pyjora pierwsza. Ja tedy, widząc szczególnie taką rzeź ludzi onego roku, zostałem przekonany o potrzebie zapowiedzenia tego małżeństwa, gdy wywnioskowaliśmy, że rzeź ta minęła [...], a nadto iż owa pierwsza żona Kołpionka nie była najgorszą pod słońcem światową włóczęgą, lecz w jednym gnieździe między swemi od dziecka wychowana, faktycznie przez swoich odepchnięta, [i ona] wróci jeśli przeżyła, iż [...] przepytałem i skłoniony tymi pobudkami jeśli itd. jak [...] A nadto przez 2 lata wielkiego [?] poruszony świadectwem i koniecznością z ich strony, zapowiedzi zostały wygłoszone w ubiegłym roku by zawezwać jego żonę, przymuszony [zostałem do tego] przez tych i wielu innych, jako że hipotetycznie przypuszczałem, iż wolno mi ten nadzwyczajny przypadek ten jeden raz [tak] rozwiązać) 
i między Agnieszką Białaską wdową, zwyczajnie poprzedziwszy trzema zapowiedziami. Świadkowie: Mateusz Kołpa i Jakub Kołpa oboje z Kobierzyna.

AM 1741 Kobierzyn parafia Lisia Góra
Źródło: KM p. Lisia Góra AD Tarnów

Oto, co można odnaleźć o owym tragicznym roku 1737 online, nie szukając nawet zbyt dokładnie:
W roku 1735 i następnym roku 1736 - nawiedził Pan Bóg cały kraj wielkiemi deszczami i wylewami, przez co wszystkie zboża pogniły. Ulewy trwały bez ustanku przez więcej, niż dziesięć tygodni, dokładnie 73 dni, a nawet w lecie prawie wcale nie przestało padać. Skutek był ten, że w roku 1737 w całym kraju zapanował wielki głód i wybuchła choroba w rodzaju dżumy, tzw. tyfus głodowy.

Sam opis wsi przedstawiony przez plebana Brygiewicza: kiedy to ludzie szczególnie w tym klimacie podczas szerzącego się głodu, choroby i śmierci schodzili z tego świata tak, iż na polach, drogach i ulicach leżały niepogrzebane trupy maluje przed oczami prawdziwie tragiczny obraz. Straszne to były lata dla naszych przodków.

Uczestnik Rabacji Galicyjskiej 1846 roku


Nietypowa jest metryka zgonu Józefa Włocha 26-letniego chłopa z Odporyszowa. Jako przyczynę śmierci ksiądz podał: violenta morte, a rebellisantibus ex bombarda (Gewehr) occisus [dop. tłum. gwałtowną śmiercią, zabity przez buntowników ze strzelby], non provisus sacramentis [dop. tłum. nieopatrzony sakramentami]

AZ 1846 Odporyszów p. Odporyszów
Źródło: KZ p. Odporyszów AD Tarnów
Spisano relację z wydarzeń, które doprowadziły do śmierci Józefa: Zaraz potem (po wozach ze sługami Kotarskiego) nadjechał 4-konny wóz ku Sieradzy i na nim 5 osób. Ci (powstańcy) nie dali się zastraszyć i gdy ich z wozu ściągać chciano i wóz przewrócili - nasadzili bagnety na broń, poczęli strzelać i bronić się pałaszami i bagnetami. Padło około 15 strzałów (...) Wtedy to padł chłop Józef Włoch, trafiony kulą w okolice brzucha (...) umarł w 2 godz. potem, jego trupa przewieziono do Tarnowa do cyrkułu na okaz, lecz go nie sekcjonowano. Tylko jakiś pan kazał pochować.
Józefa Włoch pochowano w zbiorowej mogile ofiar Rabacji Galicyjskiej na Starym Cmentarzu w Tarnowie. 

Na przestrzeni wieków miały miejsca wydarzenia wpływające na lokalną społeczność tj. nieurodzaj, głód, pożary, powodzie, wojny itd., które pleban odnotowywał w księgach metrykalnych. Do tego dochodzą zdarzenia metrykalne dotyczące znanych postaci historycznych oraz ich własnoręczne podpisy. Wpisów są dziesiątki w różnych księgach pochodzących z parafii w całej Polsce. Takie zapisy są świetnym tłem dla tworzonych przez nas wywodów przodków. Warto zwrócić uwagę szczególnie na te dotyczące życia parafii, bo przecież dotyczą one także i naszych przodków.

Źródła:
Księga chrztów parafii Tarnów z 1740 i 1742 roku
Księga małżeństw parafii Lisia Góra z 1741 i 1744 roku
Księga zgonów parafii Odporyszów z 1846 roku
Baczyński Bogusław, Mogiła rabacyjna na Starym Cmentarzu w Tarnowie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Miko%C5%82aj_Radziwi%C5%82%C5%82
Tarnów spod pióra Zdzisława Simche

Tarnów spod pióra Zdzisława Simche


Książka Tarnów i jego okolice autorstwa Zdzisława Simche to jedna z trzech moich ulubionych publikacji dotyczących Tarnowa. Pierwsze wydanie pojawiło się drukiem w 1930 roku, a jego wznowienie dopiero w 1993 roku. Spod ręki autora wyszedł także plan krajobrazowy Tarnowa wydany osobno w 1931 roku pod nazwą Plan krajobrazowy Tarnowa : w jedenastu barwnych tonach. Genealogia Zdzisława Simche jest zupełnie nieopracowana. Poznajmy bliżej korzenie (Zdzisława) Alfreda Simche: geografa, krajoznawcy, nauczyciela, działacza społecznego i katolika o żydowskich korzeniach.

Życiorys Zdzisława Simche


Alfred Simche przyszedł na świat w Tarnowie 28 marca 1905 roku. Był synem tarnowskiego adwokata dr Eliasza Simche i Schifre Pessel z domu Waarenhaupt (Warenhaupt). Obrzęd religijny dopełniono w tarnowskiej synagodze 4 kwietnia 1905 roku. Świadkami byli: Henryk Simche dentysta oraz Maurycy Simche kandydat adwokacki w Tarnowie. Młody Alfred naukę pobierał w Tarnowie aż do ukończenia edukacji w I Gimnazjum (Obecnie I Liceum Ogólnokształcące im. K. Brodzińskiego). W 1922 roku wypisał się z gminy żydowskiej i przyjął chrzest. Akt konwersji został spisany prawdopodobnie w jednym z kościołów rzymskokatolickich w Krakowie. Odtąd używał imion Zdzisław Alfred. W 1923 roku rozpoczął studia na kierunku geografia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W latach 1924-1928 pracował w Instytucie Geograficznym UJ, gdzie współpracował z doc. Wiktorem Ormickim. Studia zakończył obroną doktoratu. Kolejnym krokiem w jego karierze miała być posada asystenta prof. Eugeniusza Romera na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Ze względu na pochodzenie nie udało mu się jej uzyskać. Powrócił do Tarnowa. Został nauczycielem geografii w tarnowskich gimnazjach. Zaangażował się również w inne projekty. Był redaktorem Słowa Tarnowskiego, inicjatorem utworzenia oraz sekretarzem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Tarnowie. W 1930 wydał monografię Tarnów i jego okolice oraz jako pierwszy udowodnił, że miasto stanowi tzw. wyspę ciepła - zawdzięczamy mu dziś używany slogan: Tarnów - polskim biegunem ciepła. 10 czerwca 1930 roku założył Tarnowski Oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. W 1935 roku powierzono mu utworzenie i pokierowanie Sekcją Ochrony Przyrody. W latach 1933-1935 towarzystwo wytyczyło pierwsze szlaki na Pogórzu Ciężkowickim. Kolejno utworzono rezerwat przyrody Skamieniałe Miasto. Licznie publikował m. in. w Przeglądzie geograficznym i Ziemi. Był także delegatem Państwowej Rady Ochrony Przyrody na powiat tarnowski. Wszystkie te inicjatywy to tylko 10 lat z życia Zdzisława Simche - jakże pracowitych. W latach 30 XX wieku znalazł też czas na życie osobiste. Poślubił Zofię z domu Gągola, która była nauczycielką w Gimnazjum im. M. Kopernika. Małżonkowie byli rodzicami trzech synów: Stefana, Zdzisława i Jerzego. Okupacja niemiecka położyła kres działalności naukowej i społecznej dr Simche. W kwietniu 1940 roku Zdzisław został aresztowany i osadzony w więzieniu w Tarnowie. Aresztowano go za działalność i przynależność do inteligencji tarnowskiej, a nie za żydowskie pochodzenie. 14 czerwca wraz z innymi polskimi więźniami został wywieziony w pierwszym transporcie do obozu w Oświęcimiu. Ostatnie miesiące życia spędził w bloku nr II jako więzień nr 452. Zmarł na placu apelowym obozu podczas wykonywania tzw. żabek 29 listopada 1940 roku w wieku 35 lat. Urnę z prochami wydano jego żonie i po skromnej uroczystości pogrzebowej złożono na Starym Cmentarzu w Tarnowie. W 1989 roku urnę z prochami dr Zdzisława Alfreda Simche przeniesiono do nowego grobowca rodzinnego na Cmentarzu Komunalnym w Tarnowie-Mościcach. Na grobowcu umieszczono tablicę: Ś+P Dr. ZDZISŁAW SIMCHE Autor monografii Tarnów i jego okolica (Tarnów 1930 rok) * 28.III.1905 + 29.XI.1940.

Przodkowie po mieczu


Rodzice Zdzisława Alfreda Simche - Eliasz Simche i Schifre Pessel (używająca imienia Stefania) Waarenhaupt zawarli związek małżeński w Krakowie w 1902 roku. Eliasz pochodził z Tarnowa, a jego małżonka z Bochni. Małżonkowie Simche zamieszkali w Tarnowie. Para była rodzicami trójki dzieci: Felicji (*1903 Tarnów +1942/43 Tarnów), (Zdzisława) Alfreda (*1905 Tarnów +1940 Auschwitz) oraz Teodora (*1906 Tarnów +1940 Auschwitz). Dr Eliasz Simche urodził się w 1873 roku w Tarnowie jako syn kupca Chaima Simche i Etki Bardach. Prowadził praktykę adwokacką w Tarnowie. Był także współtwórcą i wieloletnim prezesem Towarzystwa Strzeleckiego Strzelec w Tarnowie, które założono w 1912 roku.  Był aktywnym członkiem Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej (PPSD), wielkrotnie był obrońcą w procesach przeciwko działaczom robotniczym. Zachowała się fotografia grupowa z kongresu PPSD w Krakowie z 1913 roku na której jest Eliasz Simche (oraz m. in. Ignacy Daszyński i Juliusz Bandrowski):


Eliasz Simche zmarł w 1926 w Tarnowie i jego ciało złożono w tarnowskim kirkucie. Macewę zniszczyli hitlerowcy podczas II Wojny  Światowej, gdy dewastowali cmentarz żydowski. Rodzice Eliasza - Chaim Simche i Etka Bardach zawarli związek małżeński w 1868 roku w Tarnowie. Chaim Simche był tarnowskim kupcem. Urodził się w 1842 roku w Tarnowie. Jego żona Etka Bardach według aktu ślubu również pochodziła z Tarnowa i urodziła się ok. 1851 roku jednak nie odnalazłam jej metryki urodzenia w księdze metrykalnej. Chaim Simche był synem Herscha Simche i Sary, a Etka Bardach córką Leiba Bardach i Chaji Perl Berkowicz. Niestety brak metryk z lat 1810-1815 nie pozwolił mi ustalić kim byli rodzice Herscha Simche. Z wcześniejszych i trochę późniejszych metryk urodzeń wynika, że jest dwóch kandydatów: Berel Simcha i Necha Bejla oraz Samuel Simcha i Riwka. Obaj byli także świadkami w aktach urodzin dzieci, zapewne więc byli krewnymi. Uwagę zwraca też zapis nazwiska: nie Simche, ale Simcha. Simcha z języka hebrajskiego שִׂמְחָה śimḥāʰ oznacza radość. Słowo to było używane dość często jako imię, nadawane zarówno mężczyznom jak i kobietom. Niestety brak ksiąg metrykalnych sprzed 1808 roku, więc nie udało mi się ustalić kolejnych przodków. Jeśli chodzi o Leiba Bardach to był on synem Eliasza Bardach i Frymet. Dalszych przodków z linii Bardachów nie udało mi się ustalić. Wszyscy przodkowie Zdzisława Simche po mieczu, których udało mi się odnaleźć byli związani z XIX-wiecznym Tarnowem.

Przodkowie po kądzieli


Matką Zdzisława Simche była Stefania Waarenhaupt urodzona w Bochni. W księdze urodzeń jest zapisana pod imieniem Schifre Pessel. Była córką kupca Wolfa Jakoba Waarenhaupt i Cyrel Golberger. Od chwili zawarcia związku małżeńskiego mieszkała w Tarnowie. Zginęła w Tarnowie wraz z córką Felicją w 1942 lub 1943 roku w masowej egzekucji ludności żydowskiej na terenie tarnowskiego kirkutu. Rodzice Stefani zawarli związek małżeński w 1878 roku w Bochni. Ojciec Wolf Jakob urodził się ok. 1852 roku w Jadownikach. Był synem Abrahama Leiba Waarenhaupt i Pesel. Matka Cyrel urodziła się ok. 1860 roku w Bochni jako córka Abrahama Golbergera i Schifre. Dalszych przodków nie udało mi się poznać, gdyż najstarsze księgi metrykalne z Bochni, które się zachowały są z 1870 roku.

Tablica przodków Zdzisława Alfreda Simche wygląda następująco:

Była to moja pierwsza i zapewne jedyna przygoda z opracowywaniem genealogii osoby o izraelickich korzeniach. Największe trudności sprawiło mi odczytywanie imion. W prawie każdym akcie imiona były zapisywane inaczej. Jeśli było to możliwe, to wybierałam zapis z metryki urodzenia jako ten poprawny. Kolejno korzystałam z metryk małżeństwa, a na końcu z zapisu w metrykach urodzenia dzieci. Samo odkrywanie kolejnych przodków nie różniło się dla mnie od moich poszukiwań w księgach rzymskokatolickich. Powodem takiego stanu jest to, że księgi religijne były zarazem księgami stanu cywilnego, więc spisywano je w określonym stylu niezależnym od wyznawanej religii. Większość aktów metrykalnych była dostępna online, co było miłą odmianą, gdyż swój wywód przodków musiałam opracowywać w archiwum. Była to ciekawa przygoda. Myślę, że warto było przybliżyć postać dr Zdzisława Alfreda Simche i jego genealogię. A może Wy macie pomysł, którego z zasłużonych Tarnowian genealogię wydobyć z mroków zapomnienia?

Źródła:
Księgi metrykalne Okręgu Izraelickiego w Tarnowie z lat 1808-1910
Księgi metrykalne Okręgu Izraelickiego w Bochni z lat 1870-1883
Księgi metrykalne parafii Skrzyszów

Księgi metrykalne parafii Skrzyszów

Parafia Skrzyszów od dawna leży w kręgu moich zainteresowań. Do fary przynależały m. in. wsie Jodłówka-Wałki i Wola Rzędzińska, gdzie dawniej żyli moi antenaci. Metryki Skrzyszowa są ostatnimi księgami z XVIII wieku, które zostały mi do przeglądnięcia. Zaczęłam badać historię parafii intensywniej, aby zorientować się poprawnie w stanie zachowania ksiąg metrykalnych.

Parafia Skrzyszów


Dostępne publikacje podają różne daty co do utworzenia parafii w Skrzyszowie. Fara mogła już istnieć w 1 połowie XIV wieku. Długosz zapisał, że w 1416 roku parafia Skrzyszowska została przyłączona do kolegiaty tarnowskiej. Rozdzielenie tych far nastąpiło dopiero w 1736 roku, gdy ponownie utworzono parafię w Skrzyszowie. Informacja ta nasuwa wniosek, że przed 1736 rokiem metryki Skrzyszowa powinny być w wspólnej księdze z metrykami tarnowskiej katedry. Rzeczywiście gdy przeglądamy tarnowskie metryki z 1 połowy XVIII wieku, to widzimy zapisy aktów z: Skrzyszowa, Woli Rzędzińskiej, Pogórskiej Woli, Wielkiego Pola, Wałek itd. Według Słownika geograficznego... parafia w Skrzyszowie obejmuje: Skrzyszów, obydwie wólki: Ładna i Śrędziny, Wolę Rzędzińską, Wałki, Jodłówkę i część Rzędzina. Jak mają się informacje z słownika geograficznego do wsi zapisanych w najstarszych zachowanych księgach? Po prostu podają stan aktualny na czas wydania słownika, czyli koniec XIX wieku. Najstarsze zachowane osobne księgi fary skrzyszowskiej pochodzą z połowy XVIII wieku. Kolejno: urodzenia od 1760 roku, małżeństwa od 1752 roku i zgony od 1777 roku. W XVIII wieku wyglądało to trochę inaczej. Dużo trafniejsza informacja pochodzi z Atlasu Historycznego Kościoła w Polsce Liber visitationum - 1763. Jak podano do parafii Skrzyszów należy 10 wiosek: Skrzyszów, Wola Rzędzińska, Wola Pogórska (Pogóska Wola), Poszkole (Pośkle), Wałki, Jodłówka czyli Granice, Wielkie Pole, Pogórza, Kobylarnia, Bartynia.

Kościół parafialny w Skrzyszowie.
Źródło: https://malopolskie.fotopolska.eu/743641,foto.html

Wsie XVIII-wiecznej parafii skrzyszowskiej


W księgach metrykalnych jak można się spodziewać odnajdziemy: Skrzyszów, Wolę Rzędzińską, Pogórską Wolę, Wałki i Jodłówkę. Oprócz tych wsi odnajdziemy także wiele różnych nazw, co niektóre bardzo mnie zaskoczyły, bo nigdy ich nie słyszałam. Spotkamy nazwę Granice, a nawet Jodłówka seu Granice, czyli Jodłówka lub Granice. Wcześniej nie spotkałam takiej nazwy dla Jodłówki albo po prostu jej nie zanotowałam. Zdarzyło mi się oglądać zapis Jedłowka, Jodlowka, Jodlowka zamojska itp. Głownie funkcjonuje on w księgach Lisiej Góry, ponieważ część Jodłówki należała do tej parafii. Dalej napotkamy nazwy będące dziś częścią Pogórskiej Woli: Pogórza, Wielkie Pole, Pośkle (Poszkle), Żurawiniec, Kobylarnia (Kobelarnia). Interesujące są dla mnie nazwy Żurawiniec, Kobylarnia, ponieważ mam przodków z tej parafii o nazwiskach Kobyl (Kobel) i Żurawski (Żurowski). W metrykach są jeszcze nazwy Plebania (odnosi się zapewne do osób mieszkających i pracujących na plebani), Łęka, Pełcze,  Bartynia i Bartnica (może dwie ostatnie to nazwa tej samej wsi).
Pierwsze wsie zaczęły się odłączać od fary już w 2 połowie XVIII wieku. Najpierw w 1778 roku zbudowano kościół/kaplicę w Pogórskiej Woli, która przyłączyła do parafii swoje przysiółki i stała się filią parafii skrzyszowskiej. Dużo później, bo w 1925 roku powstała parafia w Woli Rzędzińskiej, która zagarnęła Wałki i Jodłówkę. Przy parafii pozostały więc tylko Skrzyszów, Ładna i Śrędziny.

Kościół parafialny w Pogórskiej Woli. Przesuwanie kościoła w 1932 roku.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-U-4887-1

Kościół parafialny w Woli Rzędzińskiej. Fot. M. Sztorc.
Źródło: http://tarnowskiekoscioly.net/index.php/koscioly/111-wola-rzedzinska-kosciol-matki-boskiej-nieustajacej-pomocy

Przodkowie z dawnej parafii Skrzyszów


Jak pisałam już kilka razy moi wstępni nie mieszkali w samym Skrzyszowie tylko w wioskach należących do parafii, a głównie w Wałkach i Jodłówce. Po przeglądnięciu najstarszych metryk do tej listy doszła również Wola Rzędzińska, Pogórska Wola, Wielkie Pole. Są to głównie moi antenaci po mieczu. Nosili następujące nazwiska: Bryg (Brygiewicz), Cielocha, Cioch, Cyz (Cyza), Czochara, Derus, Drwal, Fiołek, Jarosz, Kalita (Kaleta), Kalisz, Kapustka, Kiełbasa, Kozioł, Kuta, Lazarowicz, Marszałek, Masło, Pękala, Smagacz, Sobol (Sobal), Stach, Wroński, Zaucha, Żmuda. W XX i XIX wieku antenaci mieszkają w Jodłówce-Wałkach, dopiero w XVIII wieku zaczynam obserwować drogę ich migracji do wsi Wałki. Nie ma się czemu dziwić, bo sama wieś Wałki powstała najprawdopodobniej na początku XVIII wieku. Jest to też główny powód tego, że posiadam po kilka linii przodków noszących to samo nazwisko. Przy zawieraniu małżeństw wewnątrz wsi nie było za wiele "kombinacji" do wyboru. Trzy i więcej razy jak na razie powtarzają się w moim wywodzie nazwiska: Bryg, Cyz, Kozioł, Kiełbasa, Marszałek, Stach i Zaucha.
Najciekawszym dla mnie nazwiskiem jest dość rzadko występujące Lazarowicz. Wnosi je do mojego wywodu moja 6xprababka Zofia (*1766 +1815) Wrońska z domu Lazarowicz, która ok. 1782 roku poślubia mojego 6xpradziadka Józefa Wrońskiego (*1766 +1820). Para mieszka w Wałkach, skąd pochodził pradziad. Zofia urodziła się w Woli Rzędzińskiej. Jej rodzicami byli Wawrzyniec Lazarowicz i Marianna z domu Bryg. Odnalazłam akty chrztu w Woli Rzędzińskiej ich 5-ciu córek: Anny (*1763), Zofii (*1766), Agnieszki (*1769), Reginy (*1773) oraz Magdaleny (*1775). Niestety w zachowanych od 1752 roku księgach brak aktu małżeństwa 7xpradziadków. Właściwie to nie ma aktów małżeństwa żadnych osób noszących nazwisko Lazarowicz. Wśród aktów chrztów są pary małżeńskie: Sebastian Lazarowicz i Małgorzata oraz Kazimierz Ciochon i Katarzyna Lazarowiczowna. Oba małżeństwa również pochodzą z Woli Rzędzińskiej. Nie natknęłam się na żadnych Lazarowiczów w podobnych latach w okolicznych parafiach. Wcześniejsze losy tej rodziny mogą pozostać zagadką, którą nigdy nie uda mi się rozwikłać. Do 7 i 8xpradziadków udało mi się doprowadzić większość gałęzi antenatów pochodzących z parafii Skrzyszów. Wynik ten uważam za całkiem niezły. Trochę lepsze osiągnięcia mam w parafii Tarnów-Katedra oraz częściowo Luszowice i Lisia Góra. Jak wspomniałam wcześniej furtką pozostają akta z parafii tarnowskiej sprzed 1738 roku. Jest szansa, że kilka linii ułoży się w całość i będę mogła poprowadzić dalszy wywód przodków z parafii Skrzyszów.


Źródła:
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego... http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/
Księgi metrykalne parafii Skrzyszów
Księgi metrykalne parafii Tarnów-Katedra

Copyright © 2014 Genealogia , Blogger