Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galus. Pokaż wszystkie posty
A jednak oskarżał o czary! Znany z księgi sądu rugowego 6xpradziadek

A jednak oskarżał o czary! Znany z księgi sądu rugowego 6xpradziadek

Prowadząc poszukiwania przodków przeglądamy księgę metrykalną za księgą. I tak w kółko. Zapominamy o innych źródłach dostępnych w formie: dokumentów w Archiwum Państwowym lub online, publikacjach regionalnych, historycznych, a nawet popularnonaukowych. Są one o wiele ciekawsze, gdyż opowiadają nam o życiu prywatnym naszych antenatów, ich roli w społeczeństwie itd. Wiele takich historii obyczajowych zawierają Akta w sprawach chłopskich hrabstwa tarnowskiego opracowane przez profesora Stanisława Grodziskiego.

Źródło: https://www.oldbookillustrations.com/

Proces o czary w XVIII-wiecznym Rzędzinie


O udziale rodziny Galus „w procesie o czary” - bo chodziło tu o utratę zdrowia przez specyfik sporządzony rękoma młodej dziewczyny -  zamieszczonym w publikacji Akta w sprawach chłopskich hrabstwa tarnowskiego XVIII wiek pisałam ponad rok temu. Interesująca mnie z Rzędzina sprawa sądu rugowego została zapisana w poszycie pod datą 3 kwietnia 1756 rok. Wawrzyniec Galus wraz z ojcem Kazimierzem Galus oskarżają Agatę Mordak o to, że rzuciła na Wawrzyńca urok. Aktorzy twierdzą, że za sprawą dziewczyny Wawrzyniec przez 7 niedziel ciężko chorował i ciało miał obsypane krostami. Ową niedyspozycję według Galusów spowodował specyfik, który Agata podała Wawrzyńcowi podczas wesela u Janory. Postępowanie dziewczyny tłumaczą zemstą za to, że Wawrzyniec odrzucił jej zaloty i ożenił się z inną. Żona Wawrzyńca zeznała, że Agata powiedziała do niej: „ponieważ ten Wawrzyniec Galus mnie sobie za żonę nie życzy, tylko ciebie, namówże go przynajmniej, aby bratu swemu starszemu imieniem Piotrowi perswadował, i ty z nim, aby tenże Piotr Galus ze mną się ożenił.” Owy Piotr także nie chciał jej za żonę. Wawrzyniec dodatkowo zeznał, że słyszał jak Agata mówiła: „ten Wawrzyniec Galus aktor mnie nie chce za żonę, ale on jak się ożeni z tą swoją kochanką, niedługo będzie żył”. Tylko tyle na poparcie swojej teorii jakoby Agata miała sprowadzić chorobę na Wawrzyńca mieli Galusowie. Niewiele, ale mogło wystarczyć by Agata Mordak została uznana za winną uprawiania czarów. Dziewczyna dzielnie się broniła. Przyznała, że namawiała najpierw Wawrzyńca, a później Piotra do ożenku. Stanowczo stwierdziła, że nie zna się na czarach, a słów usłyszanych przez Wawrzyńca nie wypowiedziała, bo w tym czasie była starościną na weselu w innej wsi. Przyszła kolej na śledztwo sądu. Okazało się, że wesele Janory odbyło się przed chybionymi zalotami Agaty, a Wawrzyniec w dniu oględzin sądu żadnych krost na ciele nie miał, a słowa, które jakoby usłyszał mogły być równie dobrze omamem lub mogła wypowiedzieć je inna osoba, gdyż w tym czasie był mocno pijany. Jak na połowę XVIII wieku sąd zadecydował naprawdę mądrze. Wyrok był na korzyść oskarżonej Agaty i uwalniał ją od zarzuconych jej czynów: „ława nakazała obydwu oskarżycielom, ojcu i synowi, zarzut ich w czterech kątach izby sądowej głośno odwołać, obwinioną przeprosić, w kłodzie tyleż co i ona odsiedzieć, publicznie pokutę w kościele (przez dwie niedziele), krzyżem na posadzce leżąc, odbyć”.
Nie wiadomo czy Galusowie odbyli karę wymierzoną przez sąd, gdyż jak pisze prof. Grodziski: „Przypuszczamy natomiast, że - do końca nieprzejednani - udali się piechotą z Tarnowa aż do Sławuty, by wnieść swoją apelację do samego pana Sanguszki. Ten zapewne zlecił rozważenie sprawy któremuś z oficjalistów.” Na tej hipotezie jest oparte przypuszczenie, że był to powód wywiezienia rękopisu do Sławuty, gdzie został odnaleziony. Jest to jedyny rękopis ksiąg sądowych prawa rugowego z całego hrabstwa tarnowskiego, który zachował się do dzisiejszych czasów. Można więc powiedzieć, że to Galusowie przyczynili się do uchronienia przed zniszczeniem tego poszytu. Dowiedziałam się, że Galusowie pisani przez dwa „l” mają rodzinną legendę. Podobno ich przodkowie przybyli do Tarnowa  ze wschodu, a ich herbem jest kogut na czerwonej tarczy. Może rzeczywiście Galusowie odbyli podróż na wschód i stamtąd przyszli do Tarnowa. Tylko w zgoła innych okolicznościach - tych sugerowanych przez prof. Grodziskiego. Co do herbu, jest to informacja obecna w wielu opowieściach rodzinnych i do momentu potwierdzenia jej prawdziwości traktuje ją tylko jako ciekawostkę, a nie fakt. Co nieco dowiedziałam się o Galusach zamieszanych w streszczony powyżej proces i o pokrewieństwie jakie mnie z nimi łączy.

Antenaci z rodziny Gallus/Galus


Zacznę od głównego bohatera niniejszej sprawy Wawrzyńca Galusa. Walenty Wawrzyniec Galus poślubił Agatę Kruczkówną w listopadzie 1755 roku. Para mieszkała we wsi Rzędzin w domu nr 4, tam też urodziły się następujące dzieci:

1760 - Katarzyna córka Wawrzyńca Galus i Agaty
1762 - Róża córka Wawrzyńca Galus i Agaty
1764 - Tomasz syn Wawrzyńca Galus i Agaty Krukownej
1767 - Katarzyna córka Wawrzyńca Galus i Agaty de Kruczków
1769 - Jadwiga córka Wawrzyńca Galus i Agaty
1772 - Agata córka Wawrzyńca Galus i Agaty

Wspomniany w procesie Piotr na swoją żonę wybrał Agnieszkę Walaszek. Para ta zawarła związek małżeński w 1758 roku i była rodzicami:

1762 - Jan syn Piotra Galus i Agnieszki
1767 - Helena córka Piotra Galus i Agnieszki Walaszek
1770 - Andrzej syn Piotra Galus i Agnieszki

Podane informacje pochodzą z ksiąg urodzeń parafii Tarnów-Katedra za lata 1753-1784. W latach 60 i 70 XVIII wieku w Rzędzinie poza Wawrzyńcem i Piotrem żadni inni Galusowie nie mieli dzieci.

Jeśli chodzi o moich antenatów to wiadome mi było od jakiegoś czasu, że Karol Galus (ur. ok. 1755 roku) jest moim 6xpradziadkiem, a Agata z domu Galus (ur. ok. 1775 roku) jest moją 6xprababką. Podczas wizyty w AD udało mi się odnaleźć metryki urodzenia Karola i Agaty. Karol Boromeusz Gallus urodził się 4 listopada 1756 roku w domu nr 4 we wsi Rzędzin. Był synem Kazimierza Gallus i Agaty.

Przodkowie z rodziny Galus od strony mojej prababci po kądzieli

Z tych informacji wynika, że oskarżający w procesie Kazimierz Galus to mój 7xpradzidek, a Wawrzyniec i Piotr to bracia mojego 6xpradziadka Karola. Karol Galus w wieku prawie 30 lat zawarł pierwszy związek małżeński z moją 6xprababką Katarzyną z domu Krakowską. Ich drugie dziecko - córka Maria urodzona w 1790 roku jest moją 5xprababką. Maria Galus poślubiła w 1811 roku Szymona Kobel (Kobyl), a 15 lat później urodziła się moja 4xprababka Franciszka z domu Kobel. O rodzinie Kobel/Kobyl opowiem innym razem.
W moim wywodzie przodków mam także drugą linię Galusów. Agata z domu Galus jest moją 6xprababką. Agata urodziła się 10 lutego 1772 roku we wsi Rzędzin. Jest córką Wawrzyńca Galus i Agaty. 

Dzieci i wnuki Kazimierza Galus

Główny bohater procesu – Wawrzyniec Galus to mój 7xpradziadek. Jego ojciec Kazimierz jest zarówno moim 7 i 8xpradziadkiem. Jest to kolejny już ubytek przodków ze strony mojej babci macierzystej Emilii Wenz z domu Golec.

Kolejny ubytek przodków w linii mojej babci macierzystej

W jednym z archiwalnych postów opisywałam ubytek przodków z linii Starostków z Rzędzina, zarówno przodków po mieczu i po kądzieli mojej babci. Podobnie jest i w tej linii. Karol Boromeusz Galus jest przodkiem mojej prababci Marii z domu Januś, a Walenty Wawrzyniec Galus jest przodkiem mojego pradziadka Wojciecha Ludwika Golec. Wojciech Golec i Maria Januś to rodzice babci Emilii. W tej linii zapewne będą jeszcze co najmniej dwa ubytki przodków z rodzin Januś i Bobka.

Nasi przodkowie, niezależnie od tego z jakiej warstwy społecznej  pochodzili byli w przeszłości ludźmi z krwi i kości. Popełniali czyny słuszne i te złe, kochali i kłócili się, pisali testamenty, przeżywali radości z narodzin potomków i ból gdy ich dziecko umierało. Zdarzało się im wplątać w sytuacje niezwykłe. Tak było w przypadku Kazimierza Gallusa i jego syna. 260 lat później opisując moich antenatów noszących nazwisko Gallus/Galus włączam ten proces do dokumentów dotyczących tej gałęzi rodziny. Niewiele spraw o czary z terenów dzisiejszej Polski zachowało się do dzisiaj, a jeszcze mniej takich, w których identyfikujemy którąś ze stron jako naszych przodków. Mam nadzieję, że mój post zachęci Was do sięgnięcia w Waszych badaniach historii rodziny poza akta metrykalne. Rezultat może być zaskakujący, a opowieści z dziejów Waszych przodków nabiorą żywszych barw za sprawą połączenia nowo odnalezionych faktów i szczypty wyobraźni. 


Dla ciekawych całej treści procesu, w którym oskarżali Galusowie zapraszam do lektury archiwalnego posta tutaj.


Źródła:
Grodziski Stanisław, Akta w sprawach chłopskich hrabstwa tarnowskiego XVIII wiek
Grodziski Stanisław, W obronie czci niewieściej. Szkice z dziejów kultury prawnej
Księgi metrykalne parafii Tarnów-Katedra

Pierwsza publikacja: 4 listopad 2017

Powtarzające się nazwiska w różnych liniach wywodu przodków - część 1

Powtarzające się nazwiska w różnych liniach wywodu przodków - część 1

Moi przodkowie zarówno po mieczu jak i po kądziel zamieszkiwali przez ostatnie 250 lat sąsiadujące z sobą wsie i miasteczka. W tej sytuacji nie jest niczym niezwykłym, że nazwiska występujące w moim wywodzie przodków powtarzają się w różnych liniach zarówno w rodzinie Mamy jak i Taty. W większości przypadków nie odnalazłam jeszcze łączącego ich ogniwa, czyli wspólnego przodka. Przedstawiam wam kilka nazwisk, które wplatają się w historię mojej rodziny.


Nazwisko Armatys
To ciekawy przypadek, który z pozoru prosty okazał się zagadkowy. Moją 4xprababką jest Katarzyna (*1816) znana pod nazwiskiem Armatys. Jako Armatysówna wyszła za mąż za Andrzeja Kozioł i takie nazwisko panieńskie zapisano w jej akcie zgonu. Po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że Jan Armatys był jej ojczymem, a Katarzyna nazywała się Starzyk. Katarzyna poślubiła mojego zarazem 3 i 4 razy pradziadka Andrzeja Kozioł. Andrzej był synem Macieja i Anny (*1789) z domu Armatys. Anna była córką Stanisława Armatys (*1752). Łatwo zauważyć, ze gdyby Katarzyna była naturalną córką Jana Armatys, to poślubiłaby swojego kuzyna pierwszego stopnia, gdyż Anna i Jan byli rodzeństwem. Rzecz działa się w Jastrząbce Nowej (dziś Nowa Jastrząbka). Armatysowie zamieszkiwali w tym czasie na pewno także Smyków i Śmigno.

Nazwisko Bobka
Nazwisko występowało na przedmieściach Tarnowa we wsi Rzędzin. Zapisywano je w księgach metrykalnych różnie: Babka, Babko, a od połowy XIX wieku w większości przypadków występowała pisownia Bobka. Nazwisko występuje w dwóch liniach moich przodków po kądzieli. Moją 3xprababką jest Maria Bobka (*1845) - córka Jana (*1823), który był synem Piotra. Jak łatwo obliczyć Piotr Bobka jest moim 5xpradziadkiem. I w tym miejscu mam niewielki problem, aby ruszyć dalej w przeszłość. W tym samym czasie żyło 3 Piotrów Bobka, w tym dwóch żonatych z Reginą, a na dodatek 2 mieszkających w domu nr 10 - prawdopodobnie ojciec i syn. 
1. Piotr Bobka wdowiec poślubił we wsi Rzędzin Reginę Klusionkę, zamieszkały w domu nr 10.
2. Piotr Bobka wdowiec/kawaler ? poślubił Reginę Warzała, zamieszkały nr 10. Nie znalazłam aktu ślubu. 
Bez wątpienia Piotr z punktu nr 2 jest moim przodkiem. Warzałowie nie pochodzili z Rzędzina. W późniejszych aktach po latach 20 XIX wieku Regina jest zapisywana jako córka Tomasza Warzały i Magdaleny. W Zaczarniu w parafii Lisia Góra końcem XVIII wieku była para Tomasz Warzała i Magdalena, jednak nie znalazłam informacji jakoby małżonkowie mieli córkę imieniem Regina. 
W kolejnej linii moją 5xprababką jest Franciszka Bobka (*1798) córka Grzegorza (*1750) z domu nr 40. Podejrzewam, że obie gałęzie wychodzą z jednego pnia.

Nazwisko Bryg
Brygowie są moimi przodkami po mieczu. W moim wywodzie związani są z Jodłówką-Wałkami przynależną do parafii Wola Rzędzińska, a wcześniej do parafii w Skrzyszowie. Moja prababka to Anna (*1918) Bryg córka Zofii (*1895) córki Jana (*1862) syna Sebastiana (*1828) syna Stanisława syna Macieja. Kolejna linia Brygów w moim wywodzie przodków rozpoczyna się od 4xprababki Zofii Bryg (*1789) córki Marcina. Wałki były lokowane ok. 1740 roku, można więc całkiem na poważnie podejrzewać, że obie gałęzie mają wspólnego przodka. O Brygach pisałam więcej we wcześniejszym wpisie na blogu. 

Nazwisko Cygan
Rodzina Cygan lub Cygon występuje w mojej linii po mieczu. Związani byli z wsią Żdżary przynależną do parafii Straszęcin, a później Machowa. Moją 3xprababką jest Regina Cygan córka Antoniego syna Bartłomieja. W kolejnej linii wywodu przodków moją 4xprababką jest Rozalia Cygan (*1783) córka Andrzeja. Obie linie zamieszkiwały wieś Żdżary w dzisiejszej gminie Czarna. Więcej o przodkach z tej parafii można poczytać w poprzednich wpisach tutaj i  tu.

Nazwisko Cyz/Cyza
O przodkach noszących to nazwisko wiem na razie nie wiele. Nazwisko wystąpiło w moim drzewie zarówno w linii po mieczu jak i po kądzieli. Po mieczu moją 5xprababką jest Anna (*1816) Cyza córka Józefa oraz moją 6xprababką jest Katarzyna Cyza. Obie linie pochodzą z Wałek. W tej miejscowości nazwisko przybierało różne formy: Cyz, Cyza, Czyż. Po kądzieli moją 5xprababką jest Regina Cyz (*1773) pochodząca ze wsi Sieradza w parafii Odporyszów.

Nazwisko Galus
O Galusach pisałam w jednym z moich pierwszych wpisów. Nazwisko pojawia się dwukrotnie w liniach moich przodków po kądzieli. Moją 5xprababką jest Maria (*1789) Gallus córka Karola (*1755), a w kolejnej linii moją 6xprababką jest Agata Galus (*1775). Obie linie przodków pochodzą z Rzędzina, który przynależał do parafii Tarnów-Katedra. Wspomnę, że w XVIII wieku na nazwisko Galus trafiłam praktycznie we wszystkich parafiach, gdzie zamieszkiwali moi przodkowie. Istnieje jednak szansa, że przytoczeni przeze mnie powyżej antenaci są ze sobą spokrewnieni. 

Nazwisko Drwal
Drwalowie pojawiają się w moim drzewie po stronie przodków po mieczu. Jako pierwszych znalazłam Drwalów w parafii Jastrząbka Stara (dziś Stara Jastrząbka). Moją 4xprababką jest Ewa (*ok.1802) Drwal córka Reginy. Na obecnym etapie badań wydaje mi się jednak, że Ewa to nazwisko przybrała po ojczymie Sebastianie Drwalu. Poprawnie jako córka nieślubna powinna nosić panieńskie nazwisko matki, czyli Jamroch. We wspomnianych już kilkakrotnie Wałkach żyli moi przodkowie o nazwisku Drwal począwszy od mojej 4xprababki Zofii (*1831) Drwal córki Wawrzyńca (*1795) syna Sebastiana. 

Nazwisko Łabno
O Łabnach pisałam szerzej w jednym z poprzednich wpisów. Moją 2xprababką po kądzieli jest Julianna (*1874) Łabno córka Andrzeja (*1839) syna Wojciecha (*1809) syna Sebastiana (*1770). Rodzina ta zamieszkiwała w Rzędzinie w domu nr 7 co najmniej przez 100 lat. W Lisiej Górze mieszkała moja 6xprababka po kądzieli Marianna Łabno.

Nazwisko Januś
Januś jest nazwiskiem panieńskim mojej prababci Marii. Maria (*1901) Januś była córką Jana (*1861) syna Jakuba (*1832) syna Tomasza (*1790) syna Franciszka. Linia ta pochodzi z Rzędzina i są to moi przodkowie po kądzieli. Natomiast po mieczu moją 5xprababką jest Marianna Januś córka Michała - linia ta pochodziła z Żukowic w parafii Lisia Góra. Parafie Lisia Góra i Tarnów graniczyły ze sobą, jest więc szansa, że rodziny te są spokrewnione.

Nazwisko Kiełbasa
W przypadku tego jakże popularnego nazwiska wśród moich przodków zaszła dziwna sytuacja. Zarówno po mieczu i po kądzieli moja pra...babka nazywała się Regina Kiełbasa. Po mieczu moją 3xprababką jest Regina Kiełbasa córka Wojciecha syna Wojciecha. Po kądzieli moją 5xprababką jest również Regina Kiełbasa córka Krzysztofa. Pierwsza rodzina mieszkała w Wałkach, natomiast druga familia w Nowej Jastrząbce.

Nazwisko Kotlarz
Nazwisko Kotlarz nosiła moja 5xprababka po kądzieli Agnieszka (*1775), która zawarła związek małżeński we wsi Rzędzin. Była córką Andrzeja Kotlarz. Następnie w linii po mieczu moją 6xprababką jest Justyna Kotlarz, która mieszkała w Łękach Górnych. Na terenie parafii Łęki Górne w XVIII wieku żyło wielu przedstawicieli rodu Kotlarz.

Zapewne niektóre z wyżej wymienionych linii wywodu po kądzieli i po mieczu zapewnią mi kolejne tzw. ubytki przodków. Szczególnie liczę na tych antenatów, którzy poza nazwiskiem dzielą także miejsce zamieszkania. W kolejnym wpisie - w części 2 omówię krótko kolejne nazwiska: Kozioł, Marszałek, Nosal, Starzyk, Starostka, Tryba, Walaszek, Warzecha, Zaraza, Zucha. Wstępni noszący te nazwiska także występują kilkakrotnie - w różnych liniach - w moim wywodzie przodków. 



Źródła:
Księgi metrykalne parafii: Tarnów Katedra, Lisia Góra, Straszęcin, Łęki Górne, Stara Jastrząbka i Skrzyszów

Pierwsza publikacja: 7 październik 2017

Rodzina Janus na emigracji za „Wielką Wodą”

Rodzina Janus na emigracji za „Wielką Wodą”

Rozmawiając o rodzinie Januś byłam zdumiona, że moja Mama nie wiedziała nic o rodzeństwie swojej babci. Wszyscy, których pytałam mówili, że prababcia chyba nie miała rodzeństwa, nigdy nikogo nie spotkali. Trochę trudno uwierzyć w informacje, że na przełomie XIX/XX wieku była rodzina z jednym dzieckiem. W tym wypadku rozmowy z członkami rodziny nie wniosły nowych faktów, więc rozpoczęłam poszukiwania w księgach dostępnych w Archiwum Państwowym w Tarnowie (dostęp online na szukajwarchiwach.pl). 

Prababcia Maria, jej rodzeństwo i rodzice


Kwerenda w archiwum przyniosła oczekiwany skutek. Uzyskałam dane odnośnie rodzeństwa prababci i jej rodziców. Prababcia Maria urodziła się w 1901 roku, była najmłodszym dzieckiem Jana Januś i Wiktorii z domu Saratowicz. Prapradziadkowie pobrali się końcem 1888 roku, następnie w regularnych odstępach czasu przychodziły na świat ich kolejne dzieci:

1. Wiktoria (*1889)
2. Stanisław (*1890 +1891) 
3. Tomasz (*1892 +1893)
4. Ignacy Jan (*1893 +1961 em. ok. 1914)
5. Stanisław (*1895-12-24 +? em. 1913)
6. Anna (*1898 +1956)
7. Jan (*+1900)
8. Maria (*1901 +1994)

Stanisław, Tomasz i Jan zmarli w pierwszym roku swojego życia. Anna była babką kuzynów Ceglińskich, o Wiktorii wiem tyle, że uczęszczała do Szkoły Powszechnej, nie zmarła więc w dzieciństwie. Ignacy i drugi Stanisław emigrowali do USA. Wychodźstwo braci mojej prababci zamknęło linię męskich potomków prapradziadka Jana Janusia w Polsce.

Ignacy Jan Janus


Ignacy Januś urodził się w Rzędzinie należącym do parafii Tarnów-Katedra dnia 18 listopada 1893 roku. Rodzina mieszkała w domu nr 56. Ojcem chrzestnym Ignacego był Józef Bodzioch, a matką chrzestną jego ciotka Anna Januś - żona Jakuba. W roku szkolnym 1899/1900 rozpoczął naukę w Szkole Powszechnej w Rzędzinie. Naukę zakończył na 6 klasie. Nie był uczniem pilnym, oceny jego nie były zadowalające, nawet z religii przynosił niedostateczną notę na świadectwie. Jego ojca określano mianem rolnika, gospodarza. Wiadome, że na Rzędzinie praktycznie każdy posiadał niewielką ilość gruntu, niedostateczną na wyżywienie rodziny. Zapewne ludzie chwytali się różnych rzemiosł, aby przynieść do domu jakieś pieniądze. Jego wujowie: Stanisław, Franciszek, Jan i Józef zdecydowali się na emigrację do USA. Może to ich doświadczeniem kierował się Ignacy wybierając podobną drogę. Z cenzusu przeprowadzonego w 1930 roku wynika, że Ignacy przypłynął do Ameryki w 1914 roku (zapewne jest to data przybliżona +/- rok, najpewniej 1913 lub 1914, gdyż później zaniechano podróży przez trwającą I Wojnę Światową). Już na emigracji poznał swoją przyszłą małżonkę. 26 lutego 1916 roku zawarł w Chicago związek małżeński z Stefanią Galus. Stefania pochodziła z Łęk pod Tarnowem.

Certyfikat małżeństwa Ignacego Janus i Stefanii Galus.
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:N7ZN-QXQ

Pierwszym dzieckiem pary była Josephine Janus urodzona 5 grudnia 1916 roku. Niestety dziewczyna zmarła 8 lipca 1941 roku w wieku 24 lat.

Certyfikat zgonu Josephine Janus.
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:Q2M6-7FVJ

Drugie dziecko urodziło się małżonkom Janus w 1921 roku. Był to syn, któremu nadano imię Stanisław. Zmarł w wieku niemowlęcym 25 lutego 1922 roku. Kolejnym potomkiem był również syn - Frank. Drugi syn urodził się 13 sierpnia 1922 roku.

Certyfikat urodzin Franka Janus.
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:N7Q7-1M1

Frank Janus zginął na froncie II Wojny Światowej we Francji 7 lutego 1945 roku. Służył w 301 Batalionie Inżynieryjnym, 76 Dywizji Piechoty (301st Engineer Battalion, 76th Division). Oznaczenie 301 w tej dywizji miał batalion saperów i batalion medyczny. Frank służył w batalionie saperów. Jego rangą było T/5 - technik klasy 5, co odpowiadało stopniowi kaprala. Został pochowany na cmentarzu St. Adalbert Cemetery.

Aplikacja o płytę nagrobną. Źródło: www.findagrave.com

Certyfikat zgonu Franka Janus.
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:N7Q7-1MB

Spis ludności (Cenzus) z 1930 roku podaje następujące informacje o rodzinie Janus: Ignacy i Stefania mieszkali w Chicago pod adresem 1641 West Eddy St. Ignacy był mechanikiem w Cooper Factory - fabryka zajmowała się produkcją odzieży, a Stefania pracowała w pralni. Mieli dwójkę dzieci: Josephine i Franka. Ignacy nie był weteranem wojennym (nie walczył w I WŚ). Oboje przybyli do USA w 1914 roku. Nie mówili w języku angielskim oraz byli niepiśmienni (co z 6 latami szkoły Ignacego? Dodatkowo jego wuj był nauczycielem języka polskiego!).

United States Census 1930
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:XSGY-X69

Nie udało mi się dotrzeć do spisu ludności z 1940 roku oraz do innych aktów urodzenia dzieci tej pary. W 1942 roku Ignacy jak każdy mężczyzna w USA wypełnia formularz rejestracyjny w związku z trwającą II Wojną Światową. Nowymi informacjami w tym dokumencie są dane dotyczące zmiany przez Ignacego pracodawcy z Cooper Factory na Crane Company, zmienił się też  jego adres zamieszkania z  1641 West Eddy St. na 5234 West Eddy St.

Karta rejestracyjna II WŚ. Źródło:
https://familysearch.org/ark:/61903/3:1:S3HT-DY2Q-G9N?mode=g&i=3236&cc=1861144

Kolejne znalezione przeze mnie dokumenty dotyczą jego śmierci. Ignacy Janus zmarł 28 września 1961 roku w wieku 67 lat. Zawiadomienie o zgonie ukazało się w Dzienniku Chicagoskim 30 września 1961 roku. Ceremonia pożegnania zmarłego odbyła się w domu pogrzebowym Kopec Funeral Home 2 października 1961 roku. Ignacy spoczął na cmentarzu St. Adalbert Cemetery, gdzie wcześniej pochowano jego dzieci.

Certyfikat zgonu Ignacego Janus. Źródło:
https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:QV9N-1QH8

Owdowiała Stefania Janus z domu Galus zmarła 10 kwietnia 1968 roku. Jak reszta rodziny została pochowana na cmentarzu St. Adalbert Cemetery.

Certyfikat zgonu Stefanii Janus.
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:Q2MX-Y8JQ

Jak łatwo się domyślić poszukiwania śladów Ignacego na emigracji rozpoczęłam od jego aktu zgonu, w którym zapisano dane dotyczące jego rodziców. Kolejno odnalazłam zawiadomienie o zgonie zamieszczone w Dzienniku Chicagoskim. Napisano w nim, że jego żoną była Stefania Galus. Bez tych informacji trudno byłoby określić, który Ignacy jest synem moich prapradziadków, gdyż w Chicago żyło 2 Ignacych Janusów urodzonych w przybliżeniu w 1894 roku i kolejni urodzeni w innych latach.

Stanislaw Janus


Młodszy z braci - Stanisław Janus przyszedł na świat także we wsi Rzędzin 24 grudnia 1895 roku. Jego ojcem chrzestnym był Ignacy Saratowicz, a matką chrzestną Maria Bodzioch żona Józefa. Jak pozostałe rodzeństwo uczęszczał do Szkoły Powszechnej. Na emigrację zdecydował się w bardzo młodym wieku. Z Hamburga wypłynął 13 września 1913 roku.

Manifest statku Amerika 1913 rok.
Źródło: https://familysearch.org/ark:/61903/1:1:JNY2-WMG

Zebranie kolejnych informacji o jego życiu na emigracji komplikuje fakt pospolitości nazwiska Janus. Stanisławów (Stanleyów) Janus jest kilkunastu. Trudno mi wskazać, który z nich jest bratem mojej prababci. Początkowo błędnie zbierałam dokumenty Stanleya Janus urodzonego na Rzędzinie w 1897 roku. Na szczęście jego akt zgonu uświadomił mi, że był to Stanisław Januś syn Jakuba i Anny z domu Mazur. Był to kuzyn mojego Stanisława - ich ojcowie byli braćmi. Po tej pomyłce sprawdziłam w księdze metrykalnej wszystkich chłopców noszących imię i nazwisko Stanisław Januś i urodzonych w latach 1890-1900. Było ich tylko 3 - dwóch Stanisławów synów mojego prapradziadka i jego bratanek. Pierwszy syn zmarł, a bratanek emigrował do USA dopiero w 1920 roku. Czyli powyższy manifest może zawierać dane tylko mojego Stanisława Janusia. Sprawdzałam też mężczyzn noszących podobne nazwiska: Janos, Janas, Janis, Jonus - często zdarzało się, że w niektórych dokumentach zapisywano nazwisko jako Janus, a dobrze wiemy, że w zamieszczonych na familysearch.org dokumentach roi się od błędów w nazwiskach emigrantów. Wykluczyłam już kilku Stanisławów i ich małżonki. Stanisław, którego szukam na pewno nie był mężem: Katarzyny Rycerz, Agaty Wahał, Wiktorii Bartkowicz, Grace, Ewy Żmuda, Bernice Styzma, Adeline Wiktorii Jacyna, Marty. Sporo poszukiwań jeszcze przede mną. Przyznam, że na jakiś czas porzuciłam ten temat. Czeka on na kolejną chwilę wolnego czasu. Nie jest to najważniejszy wątek moich badań genealogicznych, ale brak satysfakcjonującej odpowiedzi co do losów Stanisława bywa co jakiś czas intrygujący i powracam do niego eliminując kolejne możliwości. Może za jakiś czas napiszę kolejny post z wyjaśnieniem tej zagadki. Trzymajcie kciuki.


Zapraszam na lekturę innych postów powiązanych z tematem emigracji i nazwiskiem:
Emigracja tarnowskich włościan w XIX i początkiem XX wieku
Śladami emigrantów za „Wielką Wodą”
Janusiowie z Rzędzina

Pierwsza publikacja: 25 luty 2017

Gawęda o rodzinie Galus i proces o czary

Gawęda o rodzinie Galus i proces o czary

Wielokrotnie w czasie moich poszukiwań przodków z Rzędzina należącego do parafii Tarnów-Katedra napotykałam nazwisko Galus m. in. w aktach metrykalnych osób ze mną spowinowaconych i oczywiście wśród moich przodków. Nazwisko to zapisywano Gallus lub Galus. Podobno były to dwie różne rodziny, choć ja przychylam się do stwierdzenia, że po prostu ksiądz chcąc rozróżnić dwie linie rodu jedną zaczął zapisywać Gallus, a drugą Galus i tak już pozostało. Galusów różnie zapisywanych było sporo w różnych miejscowościach dookoła Tarnowa. W tym wątku skupię się na linii moich przodków pochodzących z Rzędzina (obecnie dzielnica Tarnowa).

Przodkowie z rodziny Galus


Galusowie są moimi przodkami jak na razie w dwóch różnych liniach ze strony antenatów mojej babci macierzystej Emilii Golec. Jako pierwszą dwa lata temu odnalazłam w metrykach moją 5xprababkę Marię Gallus. Maria była żoną Szymona Kobel. Związek małżeński zawarli w 1811 roku, zamieszkiwali dom nr 9 we wsi Rzędzin. Na razie odnalazłam metryki urodzenia 8 ich dzieci urodzonych w latach 1812-1835. Maria Gallus urodziła się na Rzędzinie w 1789 roku. Jej rodzicami byli Karol Gallus i Katarzyna Krakowska. Na dzień dzisiejszy nie mam dalszych informacji dotyczących tej linii. Z publikacji wiem, że Krakowscy byli mieszczanami z Tuchowa, którzy pod koniec XVIII wieku przenieśli się do Tarnowa. Dalsza kwerenda odpowie na pytanie, czy ta linia Krakowskich koresponduje z moją gałązką przodków.
Kolejną linię Galusów rozpoczyna moja 6xprababka Agata Galus. Wiem o niej na razie bardzo niewiele. Była żoną mojego przodka Grzegorza Babka (Bobka). Zamieszkiwali oni dom nr 40. Ich córka Franciszka urodzona w 1796 roku była moją 5xprababką. Początkiem XIX wieku Agata owdowiała i zawarła związek małżeński z Walentym Łabno z domu nr 25. 

To wszystkie informacje jakimi dysponuję o tej linii przodków. Nie wykluczone, że Karol i Agata byli rodzeństwem lub kuzynostwem (ta opcja raczej pewna). Przewodnik po Tarnowie w części poświęconej wsi Rzędzin powołując się na austriacki spis ludności z 1787 roku podaje, że na Rzędzinie były 44 domy zamieszkane przez 104 rodziny chrześcijańskie i 1 żydowską - 505 osób. W 1796 roku były 24 gospodarstwa kmiece, 22 zagrodnicze i 3 komornicze. Patrząc wstecz w roku 1745 było tylko 6 kmieci, 5 zagrodników i 2 komorników. W czasie 30 lat nastąpiła silna akcja osadnicza, wybudowano ponad 25 nowych domów. 

W 1756 roku w aktach sądowych zanotowano ciekawą sprawę. Powodami byli Kazimierz i Wawrzyniec Galus. Patrząc na wyżej przedstawione statystyki ludności może się okazać, że któryś z panów był moim przodkiem. Ad rem przedstawiam pełny opis zdarzeń, które zaszły podczas rozprawy sądu rugowego w Rzędzinie w 1756 roku.

Z akt w sprawach chłopskich Hrabstwa Tarnowskiego


Profesor Stanisław Grodziski opracował jedyną zachowaną księgę sądową z XVIII wieku dotyczącą spraw prawa rugowego w obwodzie tarnowskim. Poszyt znajduje się w zespole Archiwum Książąt Sanguszków przechowywanym obecnie w ANK. Przedstawiony poniżej proces ma w opracowaniu nr 69. Dotyczy sprawy, w której Wawrzyniec Galus wraz z ojcem Kazimierzem i żoną oskarżają Agatę Mardakównę córkę Jana ich sąsiada o wywołanie choroby u Wawrzyńca. Wykoncypowali, że Agata dodała mu coś do picia na weselu u Janory, po czym Wawrzyniec zachorował. Motywem postępowania panny według Galusów była jej chęć poślubienia Wawrzyńca, ten jednak wybrał inną. Agata poddawana różnym próbom i zakuta na dwa dni w kłodzie nie przyznała się do praktykowania czarów i zarzucanych jej czynów. Ostatecznie sąd uniewinnił Agatę wykazując nieścisłości w zeznaniach Galusów i powołując się na brak rzeczonych oznak choroby. Całą sprawę przytaczam poniżej, tak jak ją zapisano w opracowaniu:

„1756. Rzędzin Stary. Działo się w Rzędzinie w sądzie prawa rugowego przy gromadzie dnia trzeciego miesiąca kwietnia roku Pańskiego tysiącnego siedmsetnego piędziesiątego szóstego. Przed sądem niniejszego rugowego prawa pracowity Kazimierz Galus z Wawrzyńcem Galusem synem swym i żoną jego osobiście stanąwszy aktorowie uskarżają się na Agatę Mardakównę, Jana Mardaka córkę, także osobiście z ojcem swym stawającą, że taż oskarżona tegoż Wawrzyńca aktora swego krostami obsypała i że z przyczyny jej chorował ciężko przez siedm niedziel. Po której chorobie wzmagając, gdy był u gospodyni księdza skrzyszowskiego, lekarki znajomej i doświadczonej w okolicy Tarnowa, a to z porady Mardaczki, matki tejże Agaty oskarżonej, taż księża gospodyni tęż samę suppozycyją potwierdziła, gdy powiedziała, że to podczas wesela u Janory w Rzędzinie w piciu mu zadała. Fundament zaś ci aktorowie tego taki sobie założyli: że taż oskarżona Agata życzęła sobie mieć za męża tegoż Wawrzyńca aktora i onego oblicznie namawiała, krów dwie i wołów parę etc. w wiano od ojca swego jemu obiecywała. A aktor sobie inszą upodobawszy wziął za żonę, a jej nie chciał. Po wtóre, żona tegoż Wawrzyńca aktora publicznie zeznała, że taż Agata Mardakówna oskarżona mówiła do niej temi słowy: ponieważ ten Wawrzyniec Galus mnie sobie za żonę nie życzy, tylko ciebie, namówże go przynajmniej, aby bratu swemu starszemu imieniem Piotrowi perswadował, i ty z nim, aby tenże Piotr Galus ze mną się ożenił. Nadto tenże Wawrzyniec aktor zeznał, że raz upiwszy się w mieście i przyszedłszy do karczmy rzędzińskiej lepiej sobie poprawić, gdy noc nastąpiła, wyszedł z karczmy i padłwszy na trawniki usnył. A w tym taż Mardakówna oskarżona, z drugą dziewką z karczmy ku domowi przechodząc i onego leżącego nie widząc, mówiła do tej swej kompanki te słowa: ten Wawrzyniec Galus aktor mnie nie chce za żonę, ale on jak się ożeni z tą swoją kochanką, niedługo będzie żył. Których on pijany leżąc i śpiąc na trawniku nie widział, tylko te słowa słysząc po głosie i mowie poznał, że to Agata oskarżona mówiła, a drugiej dziewki, która z nią była, nie wie. Oskarżona zaś Mardakówna do namawiania sobie za męża Wawrzyńca aktora, a potym brata jego Piotra, lubo do wstydu urodzonego i zwyczajnego pannom z wielkim uporem, przecież przyznała się. Ale żeby się na jakowych gusłach i czarach rozumieć miała, lubo różne z wszelkich okoliczności były inwestygnowane próby, usilnie się broniąc przeczyła i do mówienia w nocy do swej kompanki, o której nie wie, zeznając, cale się nie przyznała. Tylko do tego, że podczas wesela u Janory pił do mnie i ja też do dniego oddając mu, łatwo się przyznała. A od tych słów, które on w nocy na trawniku śpiąc pijany słyszał, cale że nie wie, twierdziła. Ponieważ według wielu z gromdy zeznania w ten sam czas na weselu w Woli Rzędzińskiej za druhnę, a nie w tej karczmie, jak Galusowie publicznie twierdzą była. Do czego sąd niniejszy, nie mogąc się nie tylko dowiedzieć, ale ani rozumem domyślić z tejże oskarżonej Agaty tego ekscesu przyczynu, najprzód pytał się tenże sąd pomienionych Galusów aktorów o czas tego namawiania do ożenienia się i o czas wesela u Janory. Ci tedy i cała gromada zeznali, że to oskarżonej namawianie za męża sobie Galusa lub brata jego było w trzy ćwierci blisko roku już po weselu u Janory. A potym tenże sąd tegoż Wawrzyńca aktora sekretne krosty na ciele oglądał. Których na sobie nie miał, ale czyste i białe ciało bez znaku i sam na twarzy był dobrej cery. Z czego się ekskuzował, że to tylko na nowiu te krosty na nim się pokazują lubo ta rewizyja czwartego dnia po nowiu (który się jeszcze nie obtarł, bo według pierwszego zeznania dłużej miały trwać na ciele) według aktu zapisanego wzwyż. Jan tedy Mardak, ojciec tej córki oskarżonej, zapatrując się rozumem na takową hańbę i sromotne osławienie nie tylko córki swojej, ale też i żony swojej, jako jej matki, uskarża się w niniejszym sądzie na tychże Galusów aktorów swych, że na córkę jego wołali publicznie w różnych miejscach, bo i w Tarnowie mieście: czarownica dowodna i kur**. Prosząc już o finalną sentencyją, ponieważ i u zwierzchności starając się o nią, a przecię tylko oskarżona Agata córka dwa dni i nocy siedziała w kłodzie. Co było stwierdzeniem złej suppozycyi i jako dziewce, która by życzęła sobie męża, z większą krzywdą. A sentencyja tej sprawy poszła w prolongacyją, skąd jeszcze bardziej tym pobudzeni wołali i publikowali tęż oskarżoną Agatę. Takich tedy wysłuchawszy kontrowersyi niniejszy sąd, a najprzód uważając leżenie pijanego, że mu się te słowa jako o tym myślącemu tylko marzyć przez sen mogły, ponieważ go jego kochanka zawsze pilnowała, a przecię tego nie słyszała i tejże oskarżonej Mardakówny z drugą dziewką nie widziała. Potym uważając, że aktor krost na sobie nie miał, ale piękne ciało bez znaku, na ostatek uważając czas namawiania sobie za męża aktora Galusa i czas wesela u Janory, w którym mu czas miała zadać w piciu, że to niepodobno, aby go sobie miała życzyć za męża, gdyby wiedziała, że już zaczarowany. A osobliwiej według wszystkich zeznania, że te obiedwie strony przedtym żadnej między sobą niezgody ani też nienawiści przeciw sobie przez wszystkie czasy samsiedztwa swego nie miały, ale w życzliwej przyjaźni z sobą żyli, i na tych się zasadziwszy fundamentach najprzód oskarżoną Mardakównę z tej impostury tak szkaradnej mocą tego dekretu oczyszcza i onej poczciwość panieństwa dotąd się w niej według wszystkich publicznie zeznania zachowującej się przysądza. Dla czego tymże aktorom Galusom tu w tej sprawie stawającym i instygującym nakazuje, aby teraz zaraz publicznie w prawie przy całej gromadzie we czterech kątach izby prawu naznaczonej odwołali tę zadaną niepoczciwość, a w każdym kącie po razu temi słowy: Agata Mardakówna, Jana Mardaka córka, nie jest czarownica ani kur**, ale poczciwa dziewka. A potym aby tenże Wawrzyniec Galus aktor odsiedział toż samo więzienie, przez takowyż czas, w tejże samej kłodzie, w której niewinnie oskarżona siedziała. Dopiero za niewinne oskarżenie i publikowanie aby tenże Wawrzyniec aktor w kapie z odkrytą głową w Niedzielę Kwietnią [11 IV 1756] i Przewodnią [25 IV 1756] w swojej farze przez wielkie nabożeństwo na pół kościoła stał, krzyż do góry trzymając. Ojciec zaś jego, Kazimierz Galus aktor, że takowej suppozycyi nie tylko nie ganił synowi, ale jeszcze i sam z nim stawając wraz instygował, nakazuje niniejszy sąd, aby krzyżem leżał przez jednę mszą święta w którymkolwiek kościele. Nadto aby oba z synem swym aktorowie, wykupując się od plag, których ojciec ma naznaczonych trzydzieści, a syn pięćdziesiąt, aby dali do skarbu zamkowego grzywien dwie, prawu grzywnę jednę i świec woskowych ćwierciowych parę jednę przed obraz Matki Boskiej Szkaplerza Świętego do fary tarnowskiej, drugą parę takowychże świec do kościółka na Burku. Oraz aby solennie ciż aktorowie przeprosili oskarżonych Mardaków. Uważając zaś na zawziętość i na rozgłoszenie już tej niesłusznej dyfamiej, sąd niniejszy zakłada vadium takowe, aby kto się będzie ważył wspominać w oczy tymże pomienionym Mardakom albo o nich gadać i suponować tak niepoczciwie, aby ten do swojej parafij dał wosku funtów pięć, grzywien swojej zwierzchności pięć, plag od swojej zwierzchności aby rózgami odebrał pięćdziesiąt, mocą dekretu tego.”

Źródło: https://www.oldbookillustrations.com/

Przypuszczam, że proces ten musiał odbić się szerokim echem w Tarnowie i całej okolicy. Zapewne dyskutowano o nim przez kilka miesięcy, sam książę jako najwyższa instancja, do której można było się odwołać został zaangażowany w sprawę. Na dziewczynę rzucono poważne oskarżenie, mogło skończyć się to utratą życia, jeśli wyrok byłby skazujący. Trudno mi sobie wyobrazić czym kierował się Wawrzyniec głosząc tak poważne oskarżenie, a później z uporem brnąc w swoim przekonaniu. Agata mieszkała po sąsiedzku, znał ją zapewne od urodzenia. Co prawda chciała zostać jego żoną, ale po jego ożenku z inną przerzuciła swoje plany na starszego brata, pogodziła się z faktem, że wolał inną kobietę. Wawrzyniec sprawia wrażenie lekkoducha, beztrosko podchodzącego do życia, wieczory spędzał popijając w karczmie i  na uciechach z kochanką. Dziewczynę na szczęście uniewinniono, ale nikt jej nie zwrócił utraconej godności i czasu upokorzeń, które musiała znosić ze strony otoczenia. W wyroku postarano się przywrócić dobre imię Agaty, jednak należy pamiętać, że ludzie są tylko ludźmi i sprawa ta nie została na pewno szybko zapomniana, obróciła się tylko w stronę oskarżających - w tym wypadku Galusów.

Zapraszam do lektury powiązanych tematycznie wpisów:
W dawnym Rzędzinie
W jakich dokumentach można odnaleźć XIX-wiecznych włościan?

Źródła:
Niedojadło Andrzej, Wielki przewodnik po Tarnowie. Rzędzin. Tom 16.
Grodziski Stanisław, Akta w sprawach chłopskich Hrabstwa Tarnowskiego z połowy XVIII wieku str. 123-126

Pierwsza publikacja: 10 grudnia 2016

Copyright © 2014 Genealogia , Blogger