Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wenz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wenz. Pokaż wszystkie posty
Jakie dokumenty można odnaleźć o przodkach kolejarzach

Jakie dokumenty można odnaleźć o przodkach kolejarzach

Opublikowałam już dwa wpisy o przodkach kolejarzach (tu i tutaj). Dotyczą one trzech moich antenatów, którzy związali się zawodowo z koleją: prapradziadek Mikołaj Golec, pradziadek Józef Żmuda oraz dziadek Stanisław Wenz. Starałam się zebrać jak najwięcej dokumentów, które dotyczyłyby ich kariery zawodowej. Kwerendę prowadziłam w różnych archiwach i instytucjach. Na dzień dzisiejszy wyczerpałam pomysły, gdzie mogłabym jeszcze pytać o dokumenty kolejarzy. Czas więc na podsumowanie moich poszukiwań.

Archiwum PKP w Sosnowcu


Po różnych zmianach, transformacjach różnych spółek wchodzących w skład PKP utworzono Archiwum Zakładowe Centrali PKP S.A. w Sosnowcu. Można tam znaleźć dokumenty o kolejarzach czynnych zawodowo po ok. 1945 roku. W moim przypadku dokumenty dotyczyły pradziadka dróżnika pracującego do 1960 roku oraz dziadka maszynisty, który przeszedł na emeryturę w 1989 roku. W teczce pradziadka jedynym dokumentem była karta ewidencyjna DOKP Kraków. Taka karta zawiera podstawowe informacje personalne oraz dokumentuje całą pracę zawodową: imiona rodziców i nazwisko panieńskie matki, data i miejsce urodzenia, stan cywilny, imię i nazwisko żony, data ślubu, data urodzenia żony, imiona dzieci i daty urodzenia/śmierci, obywatelstwo, służba wojskowa, krewni i powinowaci pełniący służbę w PKP, egzaminy służbowe, wyniki badań lekarskich, przebieg służby lub pracy zawodowej do dnia 11 listopada 1918 r., przebieg służby kolejowej, państwowej lub pracy zawodowej od 11 XI 1918 r. do 1 IX 1939 r., w dniu 1 XI 1939 r., rodzaj zajęcia, miejsce pracy i zamieszkania od 1 IX 1939 do dnia objęcia służby na PKP, data rejestracji lub ponownego zgłoszenia się do służby po 22 VII 1944 r., przebieg służby w Państwie Polskim po 22 lipca 1944 r., odznaczenia, kary dyscyplinarne, stopień ogólny oceny kwalifikacyjnej, przynależność do partii politycz. org. zawod i społeczn. (a w czasie okupacji do partyzantki), repr. okup. w stosunku do prac i rodz., stan majątkowy oraz uwagi. Reasumując jeśli karta ewidencyjna została wypełniona porządnie, to możemy odtworzyć  przebieg całego życia rodzinnego i zawodowego naszego antenata! Jeśli chodzi o teczkę dziadka oprócz karty ewidencyjnej zawierała odpisy świadectw szkolnych oraz własnoręcznie sporządzony życiorys. O prapradziadku, który pracował do 1917 roku w archiwum nie znaleziono żadnych dokumentów.
Jeśli chodzi o sprawy techniczne to kontakt z archiwum uważam za bardzo dobry. Kwerendy przeprowadzane są bardzo sprawnie. Do wniosku/prośby o odszukanie dokumentów dołączamy dokumenty (kopie dokumentów) potwierdzających pokrewieństwo. Zlecenie wysyłamy pocztą tradycyjną lub elektroniczną. Warto po kilku dniach zadzwonić i zapytać czy nasze dokumenty dotarły do archiwum. Ogólnie cały proces powinien zająć ok. 1 miesiąc.



Archiwum Narodowe w Krakowie


Kilka lat temu PKP przekazało do ANK prawie pół kilometra dokumentów. Wśród nich były m. in. teczki osobowe kolejarzy od czasów galicyjskich po 1945 r. Aby ułatwić wykonywanie kwerend archiwiści opracowali imienną bazę, w której można sprawdzić czy teczka naszego antenata znajduje się w archiwum. Odnalazłam w bazie teczkę osobową mojego prapradziadka! Dokumenty fizycznie są w Spytkowicach, co skłoniło mnie do zlecenia kwerendy archiwum, a właściwie złożyłam wniosek o wykonanie kopii teczki osobowej mojego prapradziadka. Teczka zawierała 15 stron. Był to dokument bardzo podobny do późniejszych kart ewidencyjnych.  Pierwsza część dotyczy danych osobowych i sytuacji rodzinnej, przebiegu służby wojskowej oraz umiejętności czytania i pisania po polsku i niemiecku. Druga część dotyczy przebiegu pracy zawodowej oraz wynagrodzenia. Ciekawy jest też dokładny opis i wyliczenia dotyczące przyznania mojej praprababci pensji wdowiej oraz pensji sierocej dla najmłodszych dzieci prapradziadka. Niestety teczki te nie zawierają zdjęć pracowników, ale jest podpis. Jest to jedyny własnoręczny podpis prapradziadka jaki udało mi się znaleźć podczas poszukiwań genealogicznych. Całość kwerendy trwała 5 dni, od momentu wysłania zlecenia  do archiwum, do momentu otrzymania przeze mnie dokumentów. Wniosek wysłałam pocztą elektroniczną, kopie dokumentów otrzymałam pocztą tradycyjną. Ogólnie teczki zawierają od kilku stron do nawet kilkuset! Zależy to od stanowiska jakie wykonywał nasz przodek. Mój antenat był "tylko" strażnikiem kolejowym, więc teczka była bardzo skromna. Jednak informacje jakie się w niej znajdowały są bezcenne. W inny sposób nie poznałabym tak dokładnie jego życia. Naprawdę warto zbadać zawartość tych dokumentów.



Archiwum ZUS


Może jest to dziwne, ale w teczkach emerytalnych również odnajdziemy dokumenty wytworzone przez PKP. Dodatkowym bonusem jest to, że dokumenty otrzymamy w oryginale! Wśród dokumentów mojego dziadka była karta ewidencyjna (inna niż dostałam z archiwum w Sosnowcu), świadectwa pracy, notatki służbowe, zaświadczenie o nauce w Warsztatach Kolejowych podczas okupacji niemieckiej oraz inne dokumenty nie związane z PKP np. odpisy aktów urodzeń dzieci, małżeństwa oraz zgonu, kenkarta z czasów II WŚ itd.



Jeśli chodzi o drogę otrzymania dokumentów to nie jest ona skomplikowana, jednak jest dość długa. Po złożeniu wniosku w miejscowym oddziale ZUS teczki moich przodków musiały zostać sprowadzone z składnicy akt w Legnicy. Dokumenty są odsyłane do składnicy akt 10 lat po zamknięciu teczki. Z składnicy akt dokumenty są przesyłane do siedziby ZUS, gdzie musimy się zgłosić, w celu oglądnięcia zawartości teczki. Wybieramy interesujące nas dokumenty, następnie czekamy na przesyłkę z ZUS. Całość procedury trwa ok. 1-2 miesiące.

Inne


Informacje zawarte w kartach ewidencyjnych podsunęły mi pomysły w jakich innych archiwach i instytucjach mogę odszukać dokumenty dotyczące kolejarzy. Przykładowo mój dziadek i brat mojej babci po mieczu najpierw popierali nauki w zawodzie ślusarza. Egzamin czeladniczy mój dziadek złożył w Krakowie. Z Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Krakowie otrzymałam protokół egzaminu czeladniczego. Znajdowały się w nim oceny z przedmiotów tj. rachunki, korespondencja zawodowa, metaloznastwo itd. Ocena części praktycznej egzaminu jest opisowa, gdyż dziadek na zaliczenie wykonał klucz. Dokumenty dotyczące nauki Szkole Zawodowej i Dokształcającej Szkole Zawodowej znalazłam w AP w Tarnowie. Były to księgi ocen z poszczególnych semestrów nauki. Z Podkarpackiego Kuratorium Oświaty otrzymałam protokół egzaminu mistrzowskiego w zawodzie maszynista parowozu, do którego było dołączone zdjęcie dziadka w mundurze kolejarza. Ostatecznie, aby moja kwerenda była pełna postanowiłam zlecić kwerendę w instytucji nazwanej Stacja Muzeum. Jednostka ta przejęła zbiory po zlikwidowanym Muzeum Kolejnictwa w Warszawie. Liczyłam bardzo w szczególności na tableau - pamiątkowe zdjęcia. Niestety kwerenda dała negatywny wynik. Nie znaleziono żadnych materiałów dotyczących moich przodków.   

Praktycznie każda  z kwerend przyniosła mi nowe dokumenty o moich przodkach. Czasami zawierała zdjęcie, którego nie posiadałam, innym razem podpisy lub nowe dla mnie informacje. Kwerendy nie były przeprowadzane równocześnie. Zebranie wszystkich informacji do dzisiejszego artykułu zajęło mi dwa lata. Tylko w ANK poniosłam koszty zlecając wykonanie kserokopii (2 zł 1 strona), a w innych archiwach i instytucjach udostępniono mi dokumenty bezpłatnie - jedynym wkładem był wysłany list pocztą tradycyjną lub elektroniczną. Podsumowując posiadanie przodka kolejarza to fart od losu, gdyż możemy otrzymać pełną dokumentację dotyczącą jego życia przez co mamy możliwość poznać go dużo lepiej niż tylko przez akty metrykalne.

Stefan nie był pierwszym Wencem w Tarnowie

Stefan nie był pierwszym Wencem w Tarnowie

Na początku mojej przygody z badaniem korzeni rodziny wydawało mi się, że pierwszym antenatem z rodziny Wenc (Wenz), który pojawił się w księgach metrykalnych parafii Tarnów-Katedra był mój prapradziadek Stefan Wenz. Stefan przybył na przedmieścia Tarnowa z wsi Sieradza w parafii Odporyszów około lat 80 XIX wieku. Jednak przed nim w metrykach pojawiały się także inne osoby noszące nazwisko Wenc (Wenz).

Jan Wenz i Marianna Magnowska


Pierwszym Wencem, którego udało mi się odnaleźć na kartach parafii Tarnów-Katedra był Jan Wenz. W 1798 roku w Grabówce (Przedmieście Małe) Jan poślubił Mariannę z domu Magnowską. W księdze zapowiedzi zanotowano, że oboje młodzi stanu wolnego pochodzą z Grabówki. Niestety nie jest to prawda, zapewne zamieszkali tam jakiś czas wcześniej, ale nie urodzili się na terenie parafii. Pierwsze dziecko pary odnotowano w księgach dopiero w 1805 roku, a w aktach narodzin dzieci zapisywano pod nazwiskiem Wenz, Wentz i Wenc: Jan (*1805 +1813), Karol (*1805), Franciszek Paweł (*1809), Anna Klara (*1811) i Jan Nepomucen (*1814). W 1814 roku zmarł Jan Wenc w wieku 65 lat. Podana liczba lat rozmija się z latami w akcie małżeństwa. W 1831 roku zmarła Marianna Wenz w wieku 50 lat.
Jeśli chodzi o dzieci Jana i Marianny Wenców udało mi się odnaleźć akt małżeństwa ich syna Franciszka. W 1855 roku w Śródmieściu odnotowano jego ślub z Marianną Gnutek z Bruśnika panną lat 41 1/2. Franciszek mieszkał na Zabłociu z zawodu był cieślą. W 1866 roku owdowiały Franciszek zawiera kolejny związek małżeński tym razem w Zabłociu z Marianną Hajek z domu Celnas pochodząca i zamieszkałą w Sławęcinie. Aktów dotyczących rodzeństwa Franciszka nie udało mi się na razie odnaleźć.

Michał Wenc i Zofia Będzkówna, Paweł Wenc i Agata Kasprzykówna oraz Małgorzata Wencówna


W 1817 roku w Zabłociu związek małżeński zawiera Michał Wenc z Sieradzy z mieszczanką Zofią Będzkówną córką Piotra i Katarzyny z domu Kapuścińskiej. Akt ten bez wątpienia dotyczy dziadka stryjecznego mojego prapradziadka Stefana. Michał był synem moich 5xpradziadków Wojciecha Wenc i Reginy z domu Cyza. Para nie chrzciła dzieci w parafii Tarnów-Katedra. Zapewne zamieszkali po ślubie w Sieradzy w parafii Odporyszów skąd pochodził Michał, nie szukałam jednak potomków tej pary.

W 1878 roku w Strusinie związek małżeński zawarł 23-letni kawaler Paweł Węc szewc syn Antoniego i Marii z domu Mikulec rolników, urodzony w Sieradzy w parafii Odporyszów, a zamieszkały w Strusinie. Panną młodą była 14-letnia Agata Kasprzyk córka Stanisława i Agnieszki z domu Wałęga kupców urodzona i zamieszkała w Strusinie. Co ciekawe w 1879 roku w Grabówce rodzi się Józef syn Pawła Węc o podanych wyżej dziadkach oraz Agaty nieślubnej córki Agaty z domu Wojna. W 1880 roku w Strusinie rodzi się ich córka Kazimiera Wenc (tym  razem dane dziadków jak w akcie małżeństwa), która w 1909 roku poślubiła Antoniego Bednarczyka. Więcej dzieci tej pary w Tarnowskich metrykach urodzeń nie znalazłam.

Z parafii Odporyszów pochodziła także Małgorzata Wenc, która w Tarnowie urodziła nieślubne dzieci. Bliźnięta przyszły na świat w Strusinie w 1853 roku: Franciszek i Marianna Wenc. Franciszek zmarł 2 miesiące po narodzinach, nie odnotowano zgonu Marianny, nie znalazłam także kolejnych aktów, które dotyczyłyby dziewczynki.

Inni Wencowie z ksiąg parafii Tarnów-Katedra


W księgach metrykalnych odnalazłam także kilka aktów, które nie mogę powiązać z powyższymi osobami. W 1822 roku w Strusinie małżeństwo zawarli 33-letni kawaler Marcin Karlatka i 34-letnia panna Zofia Wenz.
Kolejno również w Strusinie w 1845 roku rodzi się Paulina Wenz nieślubna córka Józefy, która była dzieckiem Józefa Wenz cieśli i Salomei Chłost.
W 1910 roku w Zamieściu rodzi się Wiktor Wenz nieślubny syn Eugenii Wenz.
Ostatni znaleziony przeze mnie akt dotyczy ślubu zawartego w 1912 roku w Zabłociu pomiędzy Władysławem Leopoldem Biegą oraz Pelagią Elżbietą Wenz, która była córką Leona Wenz i Marianny z domu Buczkowskiej, a urodziła się we Lwowie w 1887 roku. Są jeszcze pojedyncze wpisy dotyczące nazwiska Went, Weltz, Wenzel, Wentzel oraz innej rodziny o nazwisku Werz.

Stefan Wenc i Anna Kozioł


Mój prapradziadek Stefan Wenc (Wenz) przybył do Tarnowa około lat 80 XIX wieku. W 1891 roku w Strusinie poślubił pannę z Nowej Jastrząbki Annę z domu Kozioł. Para mieszkała w domu przy dzisiejszej ul. Kościuszki, gdzie przyszły na świat wszystkie ich dzieci: Stefania, Adolf Stefan, Andrzej, Józef, Karol Kazimierz, Stefan, Jan, Ludwika Anna i Maria Józefa. W aktach urodzenia dzieci wpisywano nazwisko w formie Wenz i Wenc, co nigdy nie zostało sprostowane. Rodzina w 1918 roku przeprowadziła się do domu w Rzędzinie. Do dziś w Tarnowie mieszkają potomkowie pradziadka Adolfa Wenz (z Karoliną z domu Kajpust) oraz jego braci: Andrzeja Wenc (z Katarzyną (Karoliną) z domu Mróz) i Józefa Wenc (z Marią z domu Żołdak oraz z Marią z domu Skoczeń).

Potomkowie prapradziadka Stefana Wenz (Wenc)

Czy wymienione wyżej osoby były spokrewnione z prapradziadkiem Stefanem? Na pewno jest on spokrewniony z Wencami z parafii Odporyszów. Co do innych osób, których akty odnalazłam w księgach metrykalnych parafii Tarnów-Katedra brak informacji skąd przybyły do Tarnowa (poza Pelagią Wenz urodzoną we Lwowie). Ustalenie wcześniejszego miejsca zamieszkania będzie kluczowe do odpowiedzenia na pytanie, co do ich pokrewieństwa z moją linią rodziny. Mam nadzieję, że uda mi się odnaleźć kolejne informacje, szczególnie te dotyczące pierwszej pary z ksiąg metrykalnych: Jana Wenz i Marianny z domu Magnowskiej. Włączenie ich do mojego drzewa genealogicznego byłoby ciekawym dodatkiem ilustrującym pierwsze powiązania rodziny z parafią Tarnów-Katedra.

Pierwsza wizyta w CAW

Pierwsza wizyta w CAW




W drugim podsumowaniu napisałam, że jednym z moich genealogicznych celów na 2018 rok jest m. in. wizyta w WBH (dawniej CAW). Pisząc tamte słowa wiedziałam już, że będzie ku temu okazja początkiem stycznia. Do wizyty w archiwum było mi wcześniej nie po drodze, ale teraz udało się! 

Czym jest WBH?


Wojskowe Biuro Historyczne (WBH) powstało w 2016 roku i w jego struktury zostało włączone Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), które jest celem wizyt genealogów. Siedziba archiwum mieści się w Warszawie-Rembertowie. W WBH zgromadzono m. in. dokumentację dotyczącą przebiegu służby wojskowej oraz pracy niepodległościowej naszych przodków. Jak informuje strona, archiwum zgromadziło zasoby archiwalne, które można podzielić na te wytworzone podczas I i II Wojny Światowej oraz po 1945 roku za czasów LWP. Wśród nich najbardziej interesujące dla genealogów są teczki personalne, podania o nadania odznaczeń, zbiory fotograficzne. Szczegółowe informacje o zasobie są dostępne na stronach CAW i WBH (przekierowuje na stronę CAW).

Wizyta w WBH


Dla mnie jako osoby spoza Warszawy najszybszym rozwiązaniem był dojazd do archiwum najpierw SKM (lub PKP) do stacji Warszawa-Rembertów, a później autobusem do przystanku Rembertów-Akademia. Dalej krótki spacer - ok. 5 min. pieszo. Może dojazd wygląda na skomplikowany, ale jest intuicyjny i zabiera tylko ok. 30-40 min. Jedynym problemem wydaje się konieczność nie podążania za znakiem, który wskazuje na siedzibę WBH, gdyż budynek jest remontowany i archiwum zostało przeniesione do innego budynku. Trzeba kierować się na adres podany na stronie jako do korespondencji, czyli ul. gen. A. Chruściela 104a. Nie należy dziwić się, że w tym budynku jest akademik, osoba na recepcji wskaże nam gdzie mieści się tymczasowa siedziba archiwum.
Jako, że była to moja pierwsza wizyta w WBH udałam się do pokoju z tabliczką Pracownia Informacji Naukowej. Pomieszczenie jest dość niewielkie i zagracone. Właściwie jest tylko kilka stanowisk komputerowych, a to właśnie na nich można sprawdzić czy jakieś dane dotyczące naszego antenata są dostępne w zbiorach archiwum WBH. Z tyłu pomieszczenia znajdują się papierowe katalogi, ale pracownicy zapewniają, że wszystkie informacje zostały przeniesione do baz w komputerach i do papierowych fiszek nie ma dostępu. Właściwie nie obiecywałam sobie dużo jadąc do archiwum. Wiedziałam, że moi pradziadkowie byli szeregowymi żołnierzami, a dziadkowie dziećmi podczas II Wojny Światowej. Liczyłam się z tym, że nie odnajdę żadnego z moich antenatów. Tym przyjemniejsza była niespodzianka, gdy natrafiłam na informacje o moim pradziadku po mieczu Józefie Żmuda. Udało mi się ustalić dwie sygnatury: jedną teczkę z 2 Pułku Piechoty sygnowaną jego imieniem i podanie o Medal Niepodległości, niestety odrzucone. Jestem ciekawa, co znajduje się w tych dokumentach. Przy okazji szukałam też informacji o najbliższych krewnych i powinowatych i udało mi się zlokalizować kilka sygnatur. Jako, że nie jestem z nimi spokrewniona w linii prostej, raczej nie będę mogła do nich zajrzeć. Spisane sygnatury poczekają na zainteresowanie się historią rodziny przez ich wnuki lub prawnuki.
Kolejnym krokiem jest wypełnienie druczku w celu zamówienia odnalezionych dokumentów, a później pozostaje czekać na realizację zamówienia. Druga wizyta to już przeglądanie akt w Pracowni Naukowej. Dokumenty można fotografować bezpłatnie własnym sprzętem, co jest dość niedawną zmianą w regulaminie na korzyść petentów. Mi pozostaje czekać na realizację zamówienia.



Źródła:
https://caw.wp.mil.pl/pl/11.html
http://wbh.wp.mil.pl/pl/1.html

Pierwsza publikacja: 17 marzec 2018

Pożegnanie z parafią Odporyszów

Pożegnanie z parafią Odporyszów

Parafia w Odporyszowie była trzecią z kolei (po parafiach Tarnów-Katedra i Nowa Jastrząbka), której księgi metrykalne badałam. W tej parafii zapisano akt chrztu mojego prapradziadka Stefana Wenz (Wenc) - był on najstarszym przodkiem, o którym wiedziałam rozpoczynając moją przygodę z badaniem historii rodziny. Obecnie o tej gałęzi wiem nieco więcej, niestety najstarsze zachowane księgi metrykalne dla interesujących mnie wsi rozpoczynają się dopiero od 1784 roku i jest to dla mnie już koniec poznawania korzeni przodków z linii rodziny Wenc.

Parafia Odporyszów


Drewniany kościółek parafialny p.w. Św. Małgorzaty Panny i Męczenniczki w Odporyszowie został erygowany już w XV wieku. Świątynia istniała do czasu, gdy w latach 1672-1702 dzięki fundacji rodzin Stadnickich i Makowieckich wybudowano w jej miejscu murowaną farę. Konsekracji świątyni dokonał w 1716 r. biskup Michał Szembek. Pomiędzy latami 1586-1610 zadecydowano o włączeniu Odporyszowa i przyległych wiosek do parafii w Żabnie i pomimo obecności w Odporyszowie od 1702 roku murowanego kościoła nie stworzono tam probostwa. Do roku 1905 Odporyszów był filią parafii w Żabnie należącej do dekanatu dąbrowskiego. Parafia filialna Odporyszów swoim zasięgiem terytorialnym obejmowała: Odporyszów, Chorążec, Fiuk, Laskówkę Chorąską, Sieradzę, Żelazówkę. Księgi metrykalne parafii Odporyszów zachowały się ledwie od 1784 roku i niestety nie udało mi się dowiedzieć co jest powodem tego stanu rzeczy. Od XVII wieku proboszcz parafii rezydował w Żabnie to i księgi metrykalne zapewne także znajdowały się w Żabnie. Z historii miasta wiadomo, że nie omijały go różne klęski: w 1501 r. miasto spalili Tatarzy, a to co przetrwało w mieście w okresie najazdu szwedzkiego w 1655 r, zostało doszczętnie zniszczone przez wojska kozackie z oddziałów Rakoczego. W wyniku I rozbioru Polski Żabno i okolice znalazły się w składzie monarchii austriackiej. Dalsze klęski to rok 1799, kiedy to pożar strawił prawie całe miasto wraz z kościołem. Interesująca jest ostatnia z wymienionych dat, która sugeruje, że metryki mogły spłonąć w pożarze miasta, a te wcześniejsze nawet podczas potopu szwedzkiego. W AD w Tarnowie złożono kopie od 1784 roku dla wiosek należących do parafii oraz od 1781 roku dla Odporyszowa i z oficjalnych informacji wynika, że parafia nie posiada ksiąg z lat wcześniejszych. Mam nadzieję, że księgi jeśli istnieją to zostaną kiedyś udostępnione. W dekanacie dąbrowskim sporo jest wiosek, które mają metryki dopiero od 1784 roku. Widać parafia w Odporyszowie nie jest (niestety dla mnie) wyjątkiem. Wogóle sytuacja z brakiem chętnego na probostwo w Odporyszowie przy istnieniu murowanej świątyni i wsparciu właścicieli majątku jest dla mnie bardzo osobliwa. Księża dziwnie jak dla mnie upierali się do rezydowania w Żabnie pozostawiając Odporyszów bez opieki duszpasterskiej. Murowany kościół, który stoi do dnia dzisiejszego jest znanym sanktuarium maryjnym, a z jego wieżą związana jest ciekawa historia, której bohaterem jest miejscowy włościanin. Otóż prosty chłop pańszczyźniany Jan Wnęk w 1866 roku w czasie odpustu w Odporyszowie  zeskoczył z kościelnej wieży i przy pomocy skonstruowanych własnoręcznie skrzydeł wykonał krótki lot. O tym zdarzeniu informował nawet Kalendarz Krakowski. Wnęk swoje próby ponawiał w latach 1866-1869 i zapisał się w historii lotnictwa, jako autor pierwszych udanych długodystansowych lotów ślizgowych na skonstruowanej przez siebie „lotni”. Jak można się domyślić jego pasja przyniosła mu śmierć. Jan Wnęk przeżywszy lat 41 zmarł 10 lipca 1869 roku pozostawiając żonę Mariannę z domu Ciombor i trójkę dzieci. Wracając do tematu parafii w kręgu moich zainteresowań są następujące miejscowości związane z parafią Odporyszów: Sieradza, Fiuk, Żelazówka, Chorążec i Laskówka Chorąska.


Przodkowie z parafii Odporyszów


Prapradziadek Stefan Wenc, który dał początek liniom Wenc i Wenz w Tarnowie urodził się w 1864 roku we wsi Sieradza przynależnej do parafii w Odporyszowie. Stefan był nieślubnym dzieckiem panny Magdaleny Wencównej. Stefan opuścił rodzinną wioskę i przeniósł się do Tarnowa. Mieszkał w Strusinie, największej dzielnicy miasta. Tamteż w 1891 roku poślubił moją praprababkę Annę z domu Kozioł pochodzącą z Nowej Jastrząbki. Para doczekała się gromadki dzieci urodzonych w Strusinie: Stefania (*1892 +1893), Adolf Stefan (*1893 +1976), Andrzej (*1895 +1972), Józef (*1897 +?), Karol Kazimierz (*1900 +1900), Stefan (*1901 +1901), Jan (*1903 +1903), Ludwika Anna (*1904 +1905) i Maria Józefa (*1906 +1950). Jak widać z dziewięciorga dzieci tylko trójka dożyła dorosłości i założyła rodziny: Adolf Stefan - mój pradziadek, Andrzej, Józef i Maria Józefa. W 1918 roku rodzina przeniosła się na ówczesne przedmieścia Tarnowa do wsi Rzędzin (obecnie dzielnica miasta). Stefan Wenz (Wenc) zmarł w Rzędzinie w 1928 roku, pozostawiając żonę Annę i dorosłe już dzieci.

Karta oględzin zwłok - karta cmentarna. Źródło: AP w Tarnowie

Nagrobek prapradziadka Stefana Wenc
na Starym Cmentarzu w Tarnowie

Jak pisałam wyżej matką prapradziadka była Magdalena z domu Wenc. Prapraprababka urodziła się w 1837 roku w domu nr 66 w Sieradzy. Jej rodzicami byli Jan i Anna z domu Warzecha. Jak to bywało Magdalena miała liczne rodzeństwo: Tomasz (*1820), Petronela (*1823), Piotr (*1826 +1832), Franciszek Paweł (*1830), córka (*+1833), Ludwik (*1835 +1848), Maria (*1840). W 1845 roku zmarła Anna Węcowa i rok później Jan Wenc zawarł związek małżeński z panną Julianną Judasz. Jan Wenc urodził się w Sieradzy w 1797 roku. Jego rodzicami byli Wojciech i Regina Cyz (Czyz). 5xpradziadkowie pobrali się w 1787 roku w Sieradzy, jednak pan młody pochodził z Żelazówki. I to właśnie na Wojciechu Wenc kończy się moja historia. Urodził się on ok. 1757 roku może w Żelazówce skąd pochodził, a może w całkiem innym miejscu. Wencowie byli prawdopodobnie kolonistami niemieckimi, trudno jednak stwierdzić kiedy dokładnie przybyli w rejon Odporyszowa. Może kiedyś tak zagadka zyska bardziej konkretne hipotezy czas pokaże.Chętnie nawiążę kontakt z potomkami Jana Wenca, w celu potwierdzeniu hipotezy o niemieckim pochodzeniu przy pomocy badań DNA. W mojej linii jest to niemożliwe, gdyż moi Wencowie są potomkami Magdaleny, więc męscy potomkowie posiadają Y-DNA nie Wenców a owego nieznanego ojca.

Przodkowie prapradziadka Stefana Wenc

Z innej linii niewielka gałązka przodków zamieszkiwała Chorążec przynależny do parafii w Odporyszowie. Moja 4xprababka Magdalena Kowalik pochodziła właśnie z Chorążca, gdzie urodziła się w 1803 roku w domu nr 2. Badając metryki z pierwszej połowy XIX wieku ma się wrażenie, że mieszkali tam prawie sami Kowalikowie. Magdalena w 1818 roku poślubiła pochodzącego z Łęgu Jana Zygułę i tam po ślubie zamieszkali. Rodzicami Magdaleny byli Wojciech i Agata z domu Rzeszutko, jednak nie znalazłam w Chrorążcu i Laskówce ich aktu ślubu. Podejrzewam, że Agata pochodziła z Łęgu i w księgach parafii Rudno odnajdę ich akt małżeństwa.

Rodzice i dziadkowie 3xprababki Marii z domu Zyguła

Na tym kończą się odnalezione przeze mnie związki moich przodków z parafią Odporyszów. Z perspektywy czasu widzę, że dobrze jest mieć antenatów porozrzucanych po różnych parafiach. Jest to dość uciążliwe, jednak w wypadku, gdy brak jest ksiąg metrykalnych nie przekreśla to dalszych poszukiwań i rozbudowywania wywodów przodków. Choć oczywiście mam nadzieję znaleźć inne pomocne źródła pozametrykalne z pierwszej połowy XVIII wieku, które pomogą mi odnaleźć kolejnych przodków w tej linii. Niestety nie natrafiłam jeszcze na nic przydatnego. Może w przyszłości uda się coś znaleźć w ANK w Krakowie. Na to liczę. Na razie żegnam się z księgami parafii w Odporyszowie i na pewno przez dłuższy czas nie wrócę do badań tej linii.


Źródła:
http://www.odporyszow-wiz.diecezja.tarnow.pl/#parafia
http://www.zabno.diecezja.tarnow.pl/index.php/historia/historia-parafii-i-kocioa-historia-41
https://zabno.pl/pl/00299,historia-zabna
http://www.malopolska.org/images/pliki/roczniki/rm_15_2013.pdf
http://bethania.kolejowa.pl/2013_3/d3.htm
http://www.spodporyszow.web.prospect.pl/historia1.htm
http://www.avia.tarman.pl/index.html?grp=33&info=38
http://dir.icm.edu.pl/Slownik_geograficzny/Tom_VII/386

Pierwsza publikacja: 26 listopad 2017

I Wojna Światowa - służba wojskowa Tarnowian i okolicznych mieszkańców

I Wojna Światowa - służba wojskowa Tarnowian i okolicznych mieszkańców

Znajdując metryki urodzenia naszych krewnych urodzonych na przełomie XIX i XX wieku zadajemy sobie pytanie w jakiej armii służył nasz dziadek lub pradziadek podczas I Wojny Światowej: rosyjskiej, pruskej, czy austro-węgierskiej. Informacji na temat lat 1914-18 jest bardzo dużo, a wybór najbardziej dla nas przydatnych ogranicza brak wiedzy, w którym oddziale służył nasz przodek. W tym zakresie panowała generalnie zasada terytorialności, czyli nasz antenat zgłaszał się do najbliższej miejscu zamieszkania jednostki uzupełnień. W Tarnowie stacjonowały w 1914 roku sztaby 57. Pułku Piechoty (Galizisches Infanterieregiment Nr. 57) i 2. Galicyjskiego Pułku Ułanów (Ulanenregiment Furst zu Schwarzenberger Nr. 2). Jak na razie znam przebieg służby wojskowej tylko jednego z moich przodków, a u pozostałych dwóch mogę się domyślać, na podstawie miejsca, w którym zamieszkiwali i umiejętności jakie w tym czasie posiadali.

Pradziadkowie w c. k. armii Austro-Węgier


W 1914 roku wszyscy moi antenaci żyli na terenie Galicji wchodzącej w skład Monarchii Austro-Węgierskiej. Moi pradziadkowie urodzili się pomiędzy latami 1893-1907, a prapradziadkowie 1858-1868. Łatwo zauważyć że służba wojskowa w armii wojsk zaborcy była losem 3 z 4 moich pradziadków. Byli kawalerami oraz wraz z kolejnymi upływającymi latam wojny w wieku objętym poborem do wojska. Najstarszy z tego grona pradziadek Adolf Stefan Wenz urodził się w 1893 roku, zakładam więc, że został zmobilizowany już od początku formowania wojsk. W 1914 roku w Tarnowie był sztab i komenda uzupełnień 57. Pułku Piechoty i 2. Pułku Ułanów (pobór odbywał się w budynku Stowarzyszenia Rękodzielników „Gwiazda” ul. M. Kopernika). Pradziadek mieszkał w Strusinie, największej dzielnicy miasta i zapewne stawił się do terytorialnie przypadającej jednostki wraz z braćmi: Andrzejem i Józefem. Nie wiem czy służbę odbył w oddziałach piechoty czy ułanów, ale w Strusinie były koszary szwadronu 2. Pułku Ułanów, a z opowieści wiem, że był znany z zamiłowania do koni, które miał w stajniach praktycznie do końca swojego życia. 
W wyniku ciągłych braków żołnierzy na froncie nowe ustawy obniżały wiek poborowych i przesuwały górną granicę poboru. Ofiarom tych zmian był zapewne mój prapradziadek Stefan Wenz. W 1917 roku jego żona Anna sprzedaje nieruchomość mieszczącą się w Strusinie i kupuje dom z kawałkiem gruntu na przedmieściach Tarnowa. Akty mówią, że jest ona właścicielką, a później nabywczynią nieruchomości. Myślę, że jeśliby jej mąż byłby obecny w tym czasie w Tarnowie, to on figurowałby w kontraktach kupna-sprzedaży. Prapradzidek zmarł w 1921 roku, co obala przypuszczenie, że Anna była wdową. W chwili spisywania aktów mógł być on na froncie - w 1917 roku liczył 52 wiosny. Jeśli tak się stało to praprababka Anna została sama z córką Ludwiką Anną i pomysł przeniesienia się na wieś był dobrą decyzją. Zdarzało się, że w Tarnowie trwały walki, zarówno Rosjanie jak i Austriacy z Niemcami wkraczali w granicę miasta. Zniszczenia miasta wraz z mijającymi latami były coraz większe, ludzie stawali się coraz ubożsi, rosły napięcia i niezadowolenie. Na wsi praprababka wraz z córką do dyspozycji miała kawałek ziemi pod uprawę, żyła w miejscu oddalonym o kilka kilometrów od linii frontu i bliżej swojej rodziny. Prababka doczekała szczęśliwego powrotu do domu wszystkich synów, możliwe, że po powrocie nie uchylili się od obowiązku służby w Wojsku Polskim - pradziadek związek małżeński zawarł dopiero końcem 1921 roku. Powrócił także jej mąż - o ile moje podejrzenia o jego pobycie na froncie są zgodne z rzeczywistością. 
Pradziadek Wojciech Ludwik Golec był kilka lat młodszy, urodził się w 1900 roku. W dniu wybuchu I Wojny Światowej miał skończone 14 lat i od niedawna pobierał nauki u szewca Stanisława Walaszka. Terminował zapewne po odliczeniu niewielkich przerw w nauce ok. 2 lata, a później ok. 1917 lub 1918 roku i jego dosięgnął pobór. Ciekawa jestem czy skorzystano w wojsku z jego niewielkiego doświadczenia wyniesionego z praktyki czeladniczej. Może został pomocnikiem szewca, w końcu obuwie żołnierzy ktoś musiał łatać.

Szewcy w wojsku, 1915 rok. Fot. Stanisław Janowski.
Źródło:  http://www.mhf.krakow.pl/

Po zakończeniu I Wojny Światowej zapewne służył w szeregach Wojska Polskiego. Termin wznowił w Tarnowie u szewca Ozjasza Rozenbauma w lipcu 1922 roku na 8,5 miesiąca, a później  po zdaniu egzaminu czeladniczego otworzył samodzielny zakład szewski.
Pradziadek Józef Żmuda, także urodził się w 1900 roku. Był prawie 3 miesiące młodszy od wcześniej wspomnianego pradziadka Wojciecha Golca. Służbę w piechocie armii Austro-Węgier rozpoczął mając zaledwie 17 lat i 8 miesięcy - 1 lutego 1918 roku. W wojsku był do 1 listopada 1918 roku, a od 20 grudnia 1918 roku służył w piechocie Wojska Polskiego w stopniu starszego szeregowego. W armii WP był prawie 3 lata, służbę zakończył 21 października 1921 roku.

57. Pułk Piechoty, czyli pułk Ziemi Tarnowskiej


W ramach komendy uzupełnień 57. Pułk Piechoty rekrutował poborowych w Tarnowie - tam stacjonował 3 i 4 batalion. 1 batalion stacjonował w Bochni, a 2 w Zenicy leżącej dziś na terenie Bośni i Hercegowiny. 57. Pułk Piechoty wchodził w skład 24. Brygady, 12. Krakowskiej Dywizji Piechoty, 1. Armii pod komendą generała Wiktora Dankla. 1. Armia jako front galicyjski podlegała generałowi Franzowi Conradowi von Hötzendorf.


Liczba batalionów była zmienna, w zależności od strat na froncie komasowano je w zbiorcze bataliony, podobnie czyniono z brygadami. Stała była przynależność do 12. Krakowskiej Dywizji Piechoty, 1. Armii i o tych formacjach należy szukać informacji w szczególności. Końcem wojny od czerwca do września 1917 r. pułk należał do różnych dywizji i formacji wyższego rzędu: 6. Dywizji Piechoty, 18. Dywizji Piechoty oraz 43. Dywizji Strzelców. Od września 1917 r. do końca wojny pułk należał do 57. Dywizji Piechoty.
Szkolenie rekruta trwało 8-12 tygodni, każdy żołnierz  musiał złożyć przysięgę na wierność cesarzowi: „Składamy przed Bogiem Wszechmogącym uroczystą przysięgę, Jego Apostolskiemu Majestatowi, naszemu Najjaśniejszemu Księciu i Panu, Franciszkowi Józefowi Pierwszemu, z Bożej Łaski Cesarzowi Austrii, Królowi Czech, (...) i Apostolskiemu Królowi Węgier, obowiązującym ustawom naszej Ojczyzny być wiernymi i posłusznymi, oraz najwyższym Generałom, w ogóle wszystkim naszym przełożonym i wyższym być posłusznymi, ich czcić i chronić, wykonywać ich nakazy i rozkazy we wszystkich służbach, przeciw każdemu wrogowi, ktokolwiek by to był, na wodzie i na lądzie, w dniu i w nocy, w bitwach, w szturmach, każdego rodzaju bojach i przedsięwzięciach, jednym słowem, w każdym miejscu, o każdym czasie i we wszystkich okazjach bić się odważnie i mężnie, naszych oddziałów, dział, chorągwi i sztandarów w żadnym wypadku nie opuścić, nie wchodzić nigdy z wrogiem w najmniejsze porozumienie, oraz zachowywać się zawsze stosownie do ustaw wojennych, jak przystoi mężnym wojownikom, godnie i z honorem żyć i umierać. Tak nam dopomóż Bóg. Amen!”
Szlak bojowy 57. Puku Piechoty był długi i przebiegał przez praktycznie wszystkie fronty na których walczyły wojska armii Austro-Węgier. Rozpoczął się od frontu północnego (galicyjskiego):
- sierpień 1914 roku bitwa pod Kraśnikiem, następnie odwrót przez San do Galicji,
- wrzesień 1914 roku bitwa pod Lublinem,
- październik 1914 roku walki na północ od Wisły, następnie pod Sandomierzem i atak na Dęblin,
- listopad 1914 roku walki pod Opatowem, bitwa pod Krakowem,
- grudzień 1914 roku pościg za wojskami rosyjskimi na północ od Wisły, walki Limanowa-Łapanów i nad Nidą.
Następnie wojska przegrupowano w okolice Gorlic gdzie toczyli walki w szeregach 6 Korpusu do maja 1915 roku - walki ofensywy państw centralnych. Po przełomie pod Gorlicami walki toczono także w maju w bitwie pod Rzeszowem, Jarosławiem i Radymnem. W czerwcu 1915 żołnierze walczyli pod Mościskami, Lubaczowem, Gródkiem, Magierowem i w okolicach Lwowa. Sierpień 1915 roku to walki w okolicach Ostrowa, później Brześcia Litewskiego, który po oblężeniu zdobyli we wrześniu 1915 roku. Kolejno powrót na południe: walki w Rawie Ruskiej i nad rzeką Strypą. Na przełomie roku 1915/1916 pułk walczył w okolicach Dobropola, później w okopach w okolicy Buczacza. Czerwcowa ofensywa Rosjan odrzuciła wojska do Galicji Wschodniej. Lato 1916 roku to walki pod folwarkiem Okopy, Oleszą, nad rzeką Dniestr, a później rzeką Złota Lipa. Na jesień 1916 roku pułk wycofano w Karpaty, w okolice Marmarosz-Sziget. Następnie w 1917 roku przerzucono ich z Bukowiny na front włoski, gdzie pułk walczył do końca I Wojny Światowej. W czerwcu 1917 roku żołnierze spod czarno-żółtych sztandarów odbili z rąk Włochów szczyt Mount Ortigara. Kolejno w szeregach 86. Brygady Piechoty z 43. Dywizji Strzelców pułk wziął udział w bitwach pod Isonzo. Rok 1918 to głównie walki we Włoszech nad rzeką Piawą aż do upragnionego listopada 1918 roku, kiedy to 57. Pułk Piechoty zakończył walki na froncie I Wojny Światowej.

Karta z księgi wpisowej 57. Pułku Piechoty.
Źródło: AP oddział w Tarnowie

W Archiwum Państwowym oddział w Tarnowie znajduje się księga wpisowa żołnierzy 57 PP. Daje ona ogólny pogląd na terytorialny osób zwerbowanych do służby, są to jednak wpisy tylko kilkuset osób, co świadczy o tym, że jest to tylko jedna z ksiąg. Żołnierze  pułku pochodzili z Tarnowa i okolicznych miejscowości, ale także z Jasła, Dębicy, Wadowic, Brzeska czy Bochni. Zdecydowana większość wpisanych do księgi żołnierzy to Polacy, są tam także urodzeni np. w Wiedniu Austriacy, Czesi, czy Żydzi. Nazwiska zmarłych żołnierzy oznaczone są krzyżem, są także informacje o przebytej chorobie, ranach, odznaczeniach oraz dacie zwolnienia żołnierza ze służby w wojsku. Informacji o rannych lub zmarłych żołnierzach można szukać w internecie np. na stronie http://kramerius.nkp.cz/ lub http://anno.onb.ac.at/ oraz w publikacjach zbierających wiadomości o cmentarzach wojennych np. Frodyma Roman, Cmentarze wojenne z I Wojny Światowej na Ziemi Tarnowskiej. 


Zapraszam do lektury innych postów powiązanych z moimi pradziadkami:
Wojciech Ludwik Golec tarnowskim szewcem
Z życia kolejarza, czyli o przodkach kolejarzach - część 2 - Józef Żmuda i Stanisław Wenz

Źródła:
Szczepanik Wacław, Sterkowiec-Dziekanów podczas I Wojny Światowej, 57 Pułk Piechoty
Nowakowski Tomasz, Armia Austro-Węgierska 1908-1918
http://www.mmtarnow.com/2012/07/kawaleryjskie-tradycje-tarnowa.html
http://austro-wegry.info/viewtopic.php?t=1115
http://galicyjski.blogspot.com/2015/05/komendanta-57-tarnowskiego-puku.html
http://www.mhf.krakow.pl/ 

Pierwsza publikacja: 24 czerwiec 2017

Paradoks liczby przodków popularnie zwany ubytkiem przodków

Paradoks liczby przodków popularnie zwany ubytkiem przodków

W trakcie naszych badań genealogicznych wcześniej czy później dochodzi do sytuacji, w której napotykamy na tzw. paradoks liczby przodków. Zwrot ten określa sytuację, w której mamy mniej ascendentów niż wynikało to z matematycznych wyliczeń obrazujący liczbę przodków w danym pokoleniu. Do takiej sytuacji doszło, ponieważ spokrewnieni z sobą przodkowie zawarli związek małżeński, czyli dla tej pary wstępnymi będą ci sami ludzie. Takie przypadki można zaobserwować w rodach panujących, gdzie małżeństwa pomiędzy np. kuzynami były rzeczą normalną. Kolejnym obrazem podobnej sytuacji są małe, odizolowane tereny, gdzie liczba mieszkańców była ograniczona, więc po pewnym czasie każda z rodzin była ze sobą spokrewniona kilkakrotnie w różnym stopniu pokrewieństwa.

Paradoks liczby przodków w linii rodziny Kozioł


Z ubytkiem przodków w moim wywodzie spotkałam się pierwszy raz badając korzenie rodziców mojego dziadka po kądzieli. Początkowo nie sądziłam, że może wystąpić u nich pokrewieństwo, ponieważ pradziadek urodził się w Strusinie (obecnie Tarnów-Strusina), a prababcia w Nowej Jastrząbce. Nie znałam wtedy jeszcze treści aktu małżeństwa prapradziadków - rodziców Adolfa. W akcie tym napisano, że Anna Kozioł była córką Andrzeja i Ludwiki z domu Warzecha. Anna urodziła się w Nowej Jastrząbce. W tej wsi urodziła się także przyszła synowa Anny i Stefana. Ślub ich syna Adolfa odbył się w 1921 w Nowej Jastrząbce, która była miejscem urodzenia i zamieszkania panny młodej, czyli Karoliny. Rodzicami Karoliny byli Józef Kajpust i Ewa z domu Kozioł. W akcie nie podano informacji o przeszkodzie niepozwalającej na zawarcie związku małżeńskiego. Zbieżność nazwisk też nie wzbudziła we mnie zbyt dużych podejrzeń - rodzin o nazwisku Kozioł było w tej parafii naprawdę dużo. W 2004 roku ok. 10% mieszkańców wsi nosiło nazwisko Kozioł. Założyłam, że ich istnieje pomiędzy nimi dość odległe pokrewieństwo. Tak naprawdę dotarcie do informacji o Andrzeju Kozioł przekonało mnie o całkiem bliskim pokrewieństwie łączącym moich pradziadków. Z zebranych przeze mnie aktów urodzenia Andrzeja i jego dzieci, aktów małżeństwa z pierwszą i drugą żoną upewniło mnie, że jest on zarazem dziadkiem mojego pradziadka i pradziadkiem dla jego żony. Inaczej mówiąc Adolf poślubił córkę swojej kuzynki pierwszego stopnia.

Fragment wywodu przodków moich pradziadków

Z mojego punktu widzenia było to bardzo bliskie pokrewieństwo, a w terminologii fachowej związek ten jest nazwany endogamicznym. Zastanawiałam się czy zawarcie tego związku wymagało jakiejś dyspensy. W akcie małżeństwa pradziadków nie zawarto żadnych dodatkowych adnotacji lub dokumentów. Zaczęłam poszukiwać informacji o przeszkodach pokrewieństwa do ważnego zawarcia związku małżeńskiego i natrafiłam na wątek obliczania stopnia pokrewieństwa.

Jak obliczać stopień pokrewieństwa


Ustalenie stopnia pokrewieństwa było dla mnie początkowo wielką zagadką. Dodatkową trudnością był wybór metody obliczenia komputacji. Źródła w internecie wskazują dwie metody: rzymską i kanoniczną. Komputacja rzymska wywodzi się z prawa rzymskiego, czyli stosowana jest w postępowaniu sądowym np. spadkowym, alimentacyjnym. W tej metodzie sumujemy przodków od najdłuższej linii kierując się do wspólnego przodka, ale nie wliczamy go, następnie doliczamy członków krótszej linii.

Komputacja rzymska na przykładzie potomków Andrzeja Kozioł

Czyli w wykładni prawa cywilnego moi pradziadkowie byli spokrewnieni w 5 stopniu pokrewieństwa w nierównej linii bocznej. Obecnie pokrewieństwo kanoniczne jest wyliczane wg metody rzymskiej. Będąca w użyciu do 1917 roku, a już nie stosowana przez władze kościoła katolickiego komputacja kanoniczna polegała na wybraniu dłuższej linii  i począwszy od tego potomka sumowało się ilość osób dzielących go do wspólnego z przyszłym małżonkiem przodka, którego nie uwzględniało się w rachunkach.

Komputacja kanoniczna na przykładzie potomków Andrzeja Kozioł

Według metody kanonicznej moi pradziadkowie byli spokrewnieni w 3 stopniu. Małżeństwo zawierali w 1921 roku, wtedy komputacji kanonicznej już nie stosowano. Ich  pokrewieństwo określono na 5 stopnia w linii bocznej. Od 5 stopnia pokrewieństwa nie wymaga się żadnych dyspens lub przedstawiania innych dokumentów podczas zawierania związku małżeńskiego. Jest to zapewne powód, dla którego w ich akcie małżeństwa nie podano informacji o ich pokrewieństwie - nie było ono przeszkodą do zawarcia ważnego związku małżeńskiego. Młodzi z pewnością znali się, może i od najmłodszych lat. Podejrzewam, że duży wkład w zawarcie przez nich małżeństwa miała matka Adolfa, czyli ciotka matki Karoliny. W 1914 roku, kiedy rozpoczęła się I Wojna Światowa mój pradziadek miał ukończone 21 lat i zapewne został wcielony w szeregi żołnierzy armii austriackiej. Po zakończeniu działań wojennych możliwe, że jak wielu byłych żołnierzy służących w armiach wojsk zaborców przeszedł w szeregi Wojska Polskiego. Po zakończeniu działań wojennych przyszedł czas na ożenek. Był już 28-letnim kawalerem. I tu mogła zadziałać jego matka, znajdując swojemu pierworodnemu synowi właściwą wybrankę.  A może pradziadek sam znalazł żonę? Pozostanie to już dla mnie zagadką.
Z życia kolejarza, czyli o przodkach kolejarzach - część 2 - Józef Żmuda i Stanisław Wenz

Z życia kolejarza, czyli o przodkach kolejarzach - część 2 - Józef Żmuda i Stanisław Wenz

W XX wieku, już w niepodległej Polsce pracę dla kolei rozpoczynali mój pradziadek Józef Żmuda i dziadek Stanisław Wenz. W archiwum PKP w Sosnowcu i archiwum ZUS w Lednicy zachowały się akta personalne dokumentujące ich karierę zawodową. Ciekawa jest dla mnie informacja, że pradziadek i dziadek w latach okupacji pracowali w Warsztatach Kolejowych. Pradziadek jako pomocnik ślusarza, a dziadek jako uczeń w zawodzie ślusarza. 

Józef Żmuda (*1900 +1967)


Pradziadek był dla mnie osobą zupełnie nieznaną. Zmarł pół roku po narodzinach mojego Taty. O tym, że z zawodu był kolejarzem dowiedziałam się z księgi meldunkowej (zapisano tam nr jego legitymacji PKP). Jedynym dokumentem, który otrzymałam z archiwum jest karta ewidencyjna PKP Seria A nr 24 wydana w 1949 roku. Ten 4 stronicowy formularz zawiera 39 pytań opisujących praktycznie całe życie kolejarza. Część informacji zawarta w karcie była mi już znana: imiona rodziców i nazwisko panieńskie matki, data i miejsce urodzenia, stan cywilny, imię i nazwisko żony, data ślubu, data urodzenia żony, imiona dzieci i daty urodzenia/śmierci, obywatelstwo. Nowością była informacja o przebiegu służby w armii austro-węgierskiej - byłam pewna, że nie powinien być zmobilizowany jako rocznik 1900. W wojskach zaborcy służył bardzo krótko: od 1 lutego do 1 listopada 1918 roku. Wynika z tego, że służbę wojskową rozpoczął mając jeszcze 17 lat. Powodem tak wczesnego zaciągu do armii C.K. było obniżenie wieku poborowego, spowodowane dużą śmiertelnością żołnierzy na froncie. Na szczęście na froncie I Wojny Światowej służył tylko 9 miesięcy. Kolejno przyszedł czas na służbę w Armii Polskiej.  20 grudnia 1918 roku wstąpił w szeregi Wojska Polskiego. Służbę wojskową zakończył 21 października 1921 roku w stopniu starszego szeregowego (wojska piechoty). Dalsze informacje zawarte w karcie ewidencyjnej dotyczą pracy w Warsztatach Kolejowych, a później PKP. Pracę na stanowisku pomocnika dróżnika rozpoczął w marcu 1923 roku. Do lat 60 był dróżnikiem, w między czasie zajmował się uprawą roli na swoim 1 ha polu rolnym. Przerwą w pracy dróżnika były lata 1939-1945, pracował wtedy w zawodzie ślusarza w Warsztatach Kolei Wschodnich w Tarnowie.

Stanisław Wenz (*1927 +1997)


Pracując na kolei mój dziadek spędził całe swoje zawodowe życie. W 1942 roku rozpoczął naukę i pracę w Warsztatach Kolejowych. W struktury PKP na stanowisko pomocnik maszynisty wstąpił w 1947 roku. Zgłębiał kolejne arkana zawodu kolejarza najpierw jako maszynista parowozu, później spalinowych pojazdów trakcyjnych. W 1961 roku zdał egzamin dzięki, któremu otrzymał tytuł mistrza w zawodzie maszynista spalinowych pojazdów trakcyjnych. Wiele informacji o dziadku, jego pracy dla kolei i faktów z życiorysu wniosły dokumenty otrzymane z archiwum. Najbardziej znaczącym aktem jest karta ewidencyjna, PKP Seria A nr 24 wydana w 1976. Karta jest nieco zmodyfikowana (porównując z opisaną przeze mnie powyżej). Formularz dalej jest 4 stronicowy, zawiera mniej pytań tj. 22, ale są bardziej rozbudowane w podpunkty. Oprócz opisanej powyżej karty ewidencyjnej otrzymanej  z archiwum ZUS otrzymałam z archiwum PKP kserokopie: karty ewidencyjnej DKP Nr 422/653 (zawiera ona te same informacje co karta powyżej, niektóre wątki np. dotyczące wykształcenia są szerzej opisane), świadectwa ukończenia Publicznej Szkoły Dokształcającej Zawodowej nr 1 w Tarnowie, własnoręcznie pisany życiorys.

Jako ciekawostkę podam, że przyjaciel mojego dziadka - ojciec chrzestny mojej Mamy - był strażnikiem kolejowym (chyba ostatnim) w Strażnicy Kolejowej (Wachhaus) przy moście na rzece Białej. Budowla ta jest jedną z dwóch ocalałych z czasów galicyjskich. Fortyfikacja zabezpieczała front na wypadek ataku wojsk rosyjskich od strony Lwowa. Widoczne na zdjęciu malutkie okienka to otwory strzelnicze. 

Źródło: http://fotopolska.eu/Tarnow/b151065,Most_kolejowy.html?f=617892-foto

Jak starać się o dokumenty i co dzięki nim zyskujemy


Poszukiwania w archiwum PKP nie wymagają wiele starań. Wystarczy napisać wniosek, w którym zawrzemy wszystkie znane nam informacje. Wniosek popieramy dokumentami potwierdzającymi pokrewieństwo. Po upłynięciu kilku dni od wysłania wniosku pocztą polecam zadzwonić do archiwum, w celu upewnienia się czy nasz wniosek dotarł. Dowiemy się przy okazji jaki będzie termin rozpatrzenia naszej sprawy i czy znaleziono poszukiwaną przez nas teczkę osobową przodka lub krewnego. Warto starać się o dokumenty z archiwum PKP nawet tylko ze względu na możliwość otrzymania samej karty ewidencyjnej - to istna kopalnia wiedzy o naszych przodkach!
Informacje zawarte w otrzymanych z archiwów aktach otworzyły mi możliwość szukania dalszych dokumentów w innych instytucjach: archiwum CAW (obecnie WBH), archiwum Szkoły Zawodowej w Tarnowie (świadectwa z lat 40 znajdują się w AP oddział w Tarnowie) oraz Izbie Rzemieślniczej w Rzeszowie - cech metalowców.


Źródła:
Archiwum PKP w Sosnowcu
Archiwum ZUS

Pierwsza publikacja: 3 grudnia 2016

„Żyją tak długo, jak długo inni pielęgnują pamięć o nich ...”

„Żyją tak długo, jak długo inni pielęgnują pamięć o nich ...”

Zbliżający się listopad wzmaga refleksję o bliskich nam ludziach, których już nie ma tutaj z nami.
1 i 2 listopada wybieramy się na groby naszych przodków, krewnych i przyjaciół. Pamiętam jak zastanawiałam się, czy ocalały groby moich prapradziadków i dalszych przodków. W tym roku po raz drugi odwiedzę w listopadzie najstarsze zachowane nagrobki moich antenatów, które znajdują się na Starym Cmentarzu w Tarnowie.

Stary Cmentarz w Tarnowie. Źródło:
http://www.tarnow.pl/Galeria/Galeria-Miasto/Galeria-Miasto-2011/

Maria Saratowicz z domu Bobka (Babka)


Mogiła mojej prapraprababci to najstarsze znane mi i zachowane do dnia dzisiejszego miejsce spoczynku moich przodków. Prapraprababcia zmarła w 1905 roku, czyli 111 lat temu. Na tablicy nagrobnej umieszczonej pośrodku wyryto słowa:
DOM
Św. P.
Maria Saratowicz
*1847 +15/5/1905
Prosimy o Zdrowaś Mario
Wdzięczne dzieci

Maria Saratowicz była córką Jana Bobka (Babko) i Franciszki z domu Kobel. Urodziła się 17 grudnia 1845 roku we wsi Rzędzin (Tarnów-Rzędzin). Tam też w wieku 22 lat zawarła w 1867 roku związek małżeński z Antonim Saratowiczem. Para ta doczekała się 11 dzieci:
1. Stanisław (*1868)
2. Wiktoria (*1869) oo Jan Januś
3. Katarzyna Marianna (*1872 +1953) oo Antoni Głuszak
4. Jan Ignacy (*1875 +1959)
5. Stanisław (*1877 +1944) alias Stanley Saran oo Helena (Helen) Moskal
6. Jan (*1879 +1949) alias John Saratowicz oo Maria (Mary) Bednarz
7. Marianna (*1880-10-13 +1880-10-17)
8. Józef (*1882 +1933) alias Joseph Saratowicz oo Maria (Mary) Wojewoda
9. Maria (*1884 +1920) oo Władysław Szczurek
10. Anna (*1887 +1973) oo Nn Kędzior
11. Franciszek Antonii (*1889 +1961) alias Frank Sollet oo I. Edith Nelson, II. Ruth Metzinger
Maria zmarła 15 maja 1905 roku. Miesiąc i dwa tygodnie później (28 czerwca 1905) zgasł jej małżonek Antoni Saratowicz. Nie wiem, gdzie Antoni został pochowany, ale obok nagrobka Marii jest zrównane z ziemią miejsce bez tablicy i mogiły, możliwe, że tam spoczywa Antoni.

 Julianna (Julia) Golec z domu Łabno


Miejsce wiecznego spoczynku mojej praprababci Julii Golcowej jest wspólną mogiłą kilkorga zmarłych (m.in. jej córki Julii). Na górze tablicy jest napis: SYMBOL MIŁOŚCI CÓREK DO MATKI. Dalej czytamy: 
Ś.+ P.
Z ŁABNÓW
JULIA GOLEC
ZMARŁA LAT 54

                                             


Julianna Golec była córką Andrzeja Łabno i Reginy z domu Starostka. Urodziła się 14 września 1874 roku we wsi Rzędzin (Tarnów-Rzędzin), jej rodzicami chrzestnymi byli: rolnik Józef Walaszek i panna Anna Starostka. W 1894 roku zawarła związek małżeński z wdowcem Mikołajem Golec. Para doczekała się sporej grupki pociech, możliwe, że nie wszystkie udało mi się odnaleźć:
1. Józefa (*1895 +1947)
2. Marianna (*1896-6-24 +1896-6-29) 
3. Jan Tomasz (*1897)
4. Józef (*1898)
5. Józef Franciszek (*1899)
6. Wojciech Ludwik (*1900 +1957) oo Maria Januś
7. Edward (*1901 +1902)
8. Helena (*1905)
9. Julia (*1907 +1992) oo Nn Kamiński
10. Jan Mikołaj (*1908)
11. Karol (*1910)
W 1921 roku zmarł Mikołaj, Julia została wdową. Zapewne mieszkała dalej na Rzędzinie przy którymś z dzieci. Zmarła w 1928 roku. 

Stefan Wenc (Wenz)


Mój prapradziadek ma bardzo prosty ziemny nagrobek z metalowym krzyżem. Pośrodku znajduje się tablica, która głosi: 
Ś. + P.
STEFAN 
WENC
ZM. 21. X. 1928 R
BOŻE ZBAW
JEGO DUSZE


Stefan Wenc (Wenz) był synem Magdaleny Wenc. Urodził się 6 listopada 1864 roku we wsi Sieradza, parafii Odporyszów. Ok. roku 1890 zamieszkał w Strusinie (Tarnów-Strusina). Tam w 1891 roku poślubił Annę z domu Kozioł. Para doczekała się 9 dzieci:
1. Stefania (1892-4-7 +1893-1-28)
2. Adolf Stefan (*1893 +1976) oo Karolina Kajpust
3. Andrzej (*1895 +1972) oo Katarzyna Mróz
4. Józef (*1897) oo I. Maria Rodak, II. Maria Skoczeń
5. Karol Kazimierz (1900-5-31 +1900-6-12)
6. Stefan (*1901-11-4 +1901-11-14)
7. Jan (*1903-1-12 +1903-6-18)
8. Ludwika Anna (*1904-5-16 +1905-7-13)
9. Maria Józefa (*1906) oo Stanisław Klich
W 1918 rodzina przeniosła się do wsi Rzędzin (Tarnów-Rzędzin). Prapradziadek umiera w 1928 roku, przyczyną zgonu była „choroba wewnętrzna”. 

Odwiedzając cmentarze, modląc się o życie wieczne naszych bliskich nie zapominajmy o opuszczonych grobach. Zmówmy modlitwy i zapalmy znicze na jednej z nieodwiedzanych mogił. Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,...


Pierwsza publikacja: 28 październik 2016

Copyright © 2014 Genealogia , Blogger